Spotkanie

Wśród wielu rodzajów spotkań najtrudniejsze jest spotkanie…z samym sobą. Moje plany, marzenia, wartości, bolączki, moje prawdziwe ja?

Jak określić się w świecie wielkich oczekiwań? Czy się określać? Może lepiej zatopić się w tłumie, by nikt nie patrzył złym okiem, nie oceniał, nic nie chciał?

Czy święty spokój naprawdę jest święty?

Co jeśli chcę magis? Jeśli chcę więcej? Czy to oznacza ciągłą walkę i narażanie się na porażki?

Jak żyć by czuć, że naprawdę żyję? Co Ty na to?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Wolność!

Znam niewiele książek z psychologii i duchowości, które mogłabym polecić bez wahania. Zaskoczona jestem pozycją wydawnictwa eSPe „Odzyskaj swoje życie”. Dawno nie czytałam czegoś tak…dobrego!

Książka zapowiadała się jako pozycja trudna. Gdy zaczęłam pobieżnie ją przeglądać zobaczyłam ile w niej psychologicznego słownictwa. Pomyślałam, że czeka mnie powrót do czasu studiów. Owszem – uwielbiam te klimaty – pomyślałam jednak jak czytałoby się to osobie, która z psychologią nie ma zbyt wiele styczności? Muszę przyznać jednak, że sama treść napisana jest w tak przystępny sposób, że czyta się łatwo i…przyjemnie? Nie do końca przyjemnie – lektura dotyka ważnego tematu.

Dotyka staje się tu słowem – kluczem. Porusza te obszary ludzkiej psychiki i duchowości, które na co dzień zakryte wstydem i bolesną przeszłością zakopujemy na potem bądź na nie dotykaj, bo zaboli. Ilość moich notatek i poprzyklejanych fiszek jest tego dowodem. Mnie ta lektura poruszyła niesamowicie i nie mogłam się od niej oderwać.

Autorzy zaczynają od opisu życia reaktywnego (czyli takiego, gdzie nie ma się wyboru, ale reaguje się automatycznie, gdzie brak zaufania do innych, Boga i siebie oraz ucieczka przed własnymi uczuciami i emocjami jest czymś tak mocno wdrukowanym, że nie sposób żyć inaczej). Opis oparty na autentycznych przykładach z życia autorów i spotkanych przez nich ludzi sprawia, że lektura staje się bliższa sercu. Jak rozmowa z przyjacielem, który czuje tak jak ja, który zna moją historię. Dużym plusem tej pozycji jest to, że autorzy podeszli do problemu kompleksowo. Opisując mechanizmy działania naszych życiowych dramatów i niedoborów sięgnęli do czasu dzieciństwa czy do spraw często pomijanych – jak np. mechaniczne uszkodzenia mózgu. Dlaczego tak reagujemy? Dlaczego jesteśmy nieszczęśliwi w relacjach? Dlaczego Bóg nas opuścił?

Nie są to zdrowe reakcje, nie prowadzą do uzdrowienia, raczej oddalają od nadziei i szansy na zmianę. Wypracowaliśmy je jako środek przetrwania, jednak teraz powstrzymują nas od życia w pełni. Ponieważ wydają się nam naturalne, nie jesteśmy w stanie (albo nie chcemy) zobaczyć, że nie są czymś jedynym, co nam pozostało. (str.79)

Książka zawiera wiele opisów różnych mechanizmów. Warto dokładnie się z nimi zapoznać, by móc odnaleźć w nich kawałek swojej historii. W jakim celu? By móc skorzystać z drugiej części książki, w której autorzy szukają skutecznej recepty na dotychczasowe życie pełne bólu.

Leczenie rozpoczyna się wtedy, kiedy możemy zidentyfikować i zrozumieć swoje zranienia (str. 58)

Lektura uczy mówić NIE bądź TAK wtedy, gdy tego naprawdę chcemy, a nasze chcenie jest rezultatem zdrowego podejścia. Autorzy zachęcają do znalezienia sobie zaufanej osoby, która będzie nam towarzyszyła w drodze ku uzdrowieniu. Opisują jak krok po kroku wyjść ze starych przyzwyczajeń, które prowadzą do pełni życia.

Czy ta książka jest dla każdego? Myślę, że tak. Być może nie przeżyłeś w swoim życiu żadnej traumy i nie masz problemu w nawiązywaniu relacji. Ale nie sposób nie zgodzić się z autorami, że każdy z nas ma jakieś braki – często ukryte i nieuświadomione. Mnie ta lektura pomogła poukładać to co po wielu latach pracy nad sobą już wiedziałam. Ale dostrzegałam w trochę innym świetle niż teraz. Przede mną długa droga – ale chcę ją podjąć. By żyć więcej i bardziej niż dziś, niż jutro – każdego dnia bardziej – z samym sobą, Bogiem i drugim człowiekiem.

Teraz jednak rozpoczęliśmy odzyskiwać nasze życie, które, jak kiedyś uważaliśmy, było bezpowrotnie stracone. Poszukiwanie strategii przeżycia zostało zastąpione przez szukanie czegoś więcej. Obecnie poszukujemy prawdy i mądrości Boga, który prowadzi nas we wszystkim, co robimy. To właśnie one będą charakteryzować nasze życie. Zostaliśmy umocnieni, by szukać prawdy o nas samych. Chcemy rozumieć, dlaczego wybieramy to, co wybieramy, oraz dlaczego pozwalamy na to, na co pozwalamy. Chcemy wiedzieć, co stoi za uczuciami, których każdego dnia doświadczamy. Szukamy prawdy bez zniekształceń czy manipulacji. Nigdy nie przestajemy tego robić, bo chcemy, aby nasza historia stała się częścią dziejów królestwa Bożego. (str. 243)

Dziękuję wydawnictwu eSPe za możliwość przeczytania tej książki

Tytuł:„Odzyskaj swoje życie”

Autor: Stephen Arterburn, David Stoop

Wydawnictwo: eSPe

Liczba stron: 264

Cena: ok.35 zł

Opublikowano Bez kategorii, Recenzje | Skomentuj

Przyjaciel

Przyjacielu mój drogi

Dziękuję

Za miłość

Za słowa

Za milczenie

Za przytulenie

Za brak przytulenia

Dziękuję, że nigdy nie zawodzisz

Dziękuję, że dajesz siebie

Dziękuję, że dajesz to czego Tobie samemu nie zbywa

Dziękuję, że jesteś w słońcu i w deszczu

Dziękuję, że jesteś w burzy i we łzach

Dziękuję…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

„Wszystkie moje zmartwychwstania”

„Wszystkie moje zmartwychwstania”Iwony Żytkowiak to pozornie lekka powieść o rodzinie, w której nieco za mało zainteresowania, jeszcze mniej miłości i zrozumienia doprowadziły do rodzinnej tragedii.

Dlaczego pozornie lekka? Bo czyta się ją bardzo dobrze i szybko. Idealna na podróż, bezsenną noc czy kolejkę do lekarza. Ale uwaga! Wciąga niesamowicie. Z wypiekami czekałam na ciąg dalszy, gdy musiałam na chwilę odłożyć ją na bok.

Trzy tragedie w jednej rodzinie. Matka, ojciec, córka. Każdy ze swoimi problemami, żyją obok siebie. Nie znają się, zamiast rozmów występuje u nich wymiana informacji. Wszystko działa jak w zegarku dopóki rodzice nie orientują się, że ich córka jest narkomanką (choć dojście do prawdy zajęło im sporo czasu…). Idealnie (z pozoru) ułożony świat muszą złożyć na nowo by zacząć żyć. Żyć, a nie wegetować.

Książka pokazująca doskonale meandry ludzkiego umysłu i pragnień – bycia chcianym, kochanym i docenionym. Polecam wszystkim – mnie pomogła patrzeć głębiej na swoje relacje.

„Wszystkie moje zmartwychwstania” Iwona Żytkowiak, Wydawnictwo Replika, cena ok.30 zł.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Żyjąc obok

Czasem jest tak, że siedzimy z kimś w jednym biurze 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu, a…nie znamy go. Czasem mieszkamy z naszym mężem, a …nie dajemy mu się poznać. Czasem mieszkamy z naszymi rodzicami, a oni nic o nas nie wiedzą.

Dlaczego?

Dlaczego w „Małym Księciu” padły słowa, że najsamotniejszym jest się wśród ludzi?

Patrzę i widzę czasem rzeczy, których wolałabym nie widzieć. Patrzę na siebie. Na swoje braki, na swoje odcinanie się od pewnych osób czy sytuacji. Nie zawsze jest to dobre. Czasem szkodzę tym sobie. I innym.

Niektórzy noszą w sobie ból, którego boję się dotknąć. Boję się, bo nie wiem co powiedzieć, jak się zachować. Boję się zranić. Uciekam przed miłością zanim dam jej szansę w ogóle dojść do głosu. Jak to się dzieje, że chcąc kochać zabijam w sobie miłość?

Jak to jest, że wokół jest tyle smutku, który stoi gdzieś obok i zabiera siły i ochotę na głębszą relację? Na jakąkolwiek relację? Jak to się dzieje, że tego nie widzimy? I dlaczego nie chcemy tego widzieć.

Zastanawiam się jak zmienić świat – czyli jak zmienić siebie, bo przecież od tego zaczynają się wielkie zmiany, prawda?

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarze

Małżeństwo

Zainspirowana pewną rozmową sięgnęłam ostatnio po książkę „Święte małżeństwo”. Spodziewałam się poradnika, czegoś co już może kiedyś czytałam. Przeliczyłam się. Na początku książka wydawała mi się nudna. Pomyślałam jednak, że tylko tę wezmę ze sobą na urlop – bo inaczej nie przeczytałabym jej z pewnością. I dużo bym straciła.

Od zawsze wiem, że małżeństwo to jeden z sakramentów. Wiem, że udzieliliśmy go sobie z mężem prawie 5 lat temu. Ale ostatnia rozmowa rozbudziła we mnie pragnienia czegoś jeszcze. Może chodziło o wybicie z rutyny, z prozy życia, z zamartwiania się o sprawy mało istotne? Może chodziło o to by stanąć w prawdzie przed faktem, że to mężowi ślubowałam, a nie dzieciom, nie sobie, nie światu? Może…

Gary Thomas pisze zdanie, które burzy wiele i mówi wiele „Chrześcijaństwo nie każe nam szukać właściwej osoby, lecz stać się nią”.

Jakże proste i jakże trudne zarazem.

Sama często skupiam się na tym co błahe, codzienne, nieistotne. Jak często oburzam się, gdy coś jest nie po mojej myśli, a ja właśnie jestem niewyspana, zmęczona, zniechęcona. Jakże łatwo ocenić jej współmałżonka, gdy coś jest nie tak jakbym chciała?

Autor tym zdaniem mówi też o nierozerwalności małżeństwa. Rzeczy jakże oczywistej – choć patrząc na wiele osób wokół mnie, oczywista staje się nieoczywistością i bólem. I czy nie jest tak, że żyjąc razem można żyć osobno? Czy nie jest tak, że łatwo można wiele spraw przeoczyć, zagubić, zaniedbać?

Czy polecam tę lekturę? Tak. Nie tylko małżeństwom. Dążmy do świętości. Tu i teraz. Zawsze, jutra może nie być.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jezu, Ty się tym zajmij!

Niewiele jest biografii, które czytałam z zapartym tchem. Odważę się wręcz powiedzieć – niewiele jest książek o duchowości, które tak pochłaniałam.

Z pozoru niewinne i nie zapowiadające się tak dobrze wydanie książki „Jezu, Ty się tym zajmij” autortwa Joanny Bątkiewicz – Brożek (Wydawnictwo Esprit, Kraków 2017) zaskoczyło mnie i przeszyło do szpiku kości. Dlaczego?

Opowieść o o. Dolindo Ruotolo napisana jest w taki sposób, że ma się wrażenie, iż Autorka prowadzi nas za rękę po drogach Neapolu. Czułam zapach kawy błogosławionej przez mistyka. Czułam zimno i sztywny kark po opowieściach o tych, że Bohater wolał spać na gazetach niż na łóżku. Czuję na sobie wilgoć, gdy czytam, że zakładał niedoschniętą sutannę. Sposób w jaki Autorka pisze sprawia, że Czytelnik może stać się częścią opowieści – tak było w moim przypadku.

O. Dolindo Ruotolo urodził 6 października 1882 w Neapolu, zmarł 19 listopada 1970. Jako dziecko cierpiał z powodu głodu i okrucieństwa własnego ojca. Uciekał, gdy słyszał powrót ojca z pracy – był regularnie bity i głodzony. Do tego stopnia, że nie był w stanie normalnie się uczyć. Gdy Dolindo ma 13 lat rozstają się jego rodzice. Z czasem trafia do szkoły dla przyszłych misjonarzy. Tam zostaje uzdrowiony ze swoich problemów z nauką. Nie jest to jednak pierwszy cud w życiu kapłana… Z czasem zostaje wyświęcony, pracuje i … czuje nadprzyrodzoną obecność Jezusa i Maryi. Jego historia jest długa i skomplikowana. Zostaje postawiony przed Świętym Oficjum, dostaje zakaz pełnienia swoich kapłańskich funkcji na wiele lat. Prześladowany przez Kościół, nigdy nie pozwalał źle o nim mówić. Sam zawsze błogosławił tym, którzy go krzywdzili i … to on zawsze prosił ich o wybaczenie. Niezwykle pokorny, obdarzony wyjątkowymi darami – o.Pio odsyłał do niego swoich penitentów. Napisał ponad 220 tysięcy imaginette, obrazków z proroczym słowem skierowanym do konkretnej osoby. Wiele z nich przetrwało do dziś. Obecnie jest Sługą Bożym. Trwa jego proces beatyfikacyjny.

Jezus przez ręce o. Dolindo zostawia nam Akt Zawierzenia. Dołączony został do wycięcia na końcu publikacji. Akt jest niezwykle głęboki i jak pokazuje wiele ludzkich świadectw – niezwykle skuteczny.

Zamknij oczy i pozwól Mi działać, zamknij oczy i pomyśl o teraźniejszości, odwróć wzrok od przyszłości jak od pokusy; odpocznij we Mnie, ufając w Moją dobroć, a zapewniam cię na Moją miłość, że kiedy zwrócisz się do mnie słowami: »Ty się tym zajmij«, oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę cię, wyzwolę i poprowadzę. I kiedy będę musiał poprowadzić cię inną drogą niż tą, którą zaplanowałeś, będę ci przewodnikiem, wezmę na ramiona, przeprowadzę cię, niosąc jak matka niemowlę na rękach, na drugi brzeg. To twój racjonalizm, tok rozumowania, zamartwianie się i chęć, by za wszelką cenę zająć się tym, co cię trapi, wprowadza zamęt i jest powodem trudnego do zniesienia bólu. Ileż to mogę zdziałać, czy mając na względzie potrzeby duchowe, czy też materialne, kiedy dusza zwróci się do mnie słowami: »Ty się tym zajmij«, kiedy zamknie oczy i się uspokoi.

Tę lekturę bez wątpienia polecam!

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarze

Ciasteczka kruche, szybkie i pyszne

Te ciasteczka stały się ulubionymi w naszym domu. Razem z Jasiem robimy całość około godziny. Świetne do współpracy z dzieckiem. I pyszne 🙂

Składniki:

  • 300 g pszennej mąki
  • masło 200 g (musi być masło, nie margaryna!)
  • 3 łyżki cukru pudru
  • kilka kropel aromatu śmietankowego

Wykonanie:

Mąkę wymieszałam z cukrem pudrem. Dodałam aromat i pokrojone na kawałki masło. Zagniotłam jednolite ciasto. Kulę ciasta trzeba włożyć do lodówki – na min. 30 minut. Następnie urywałam kawałki ciasta i w rękach turlałam kulki mniej więcej wielkości orzecha włoskiego. Gotowe kulki ciasta ułożyłam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Każdą kulkę Jaś spłaszczał przy pomocy widelca. Piekłam w piekarniku nagrzanym do 200 u st 15 minut.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Sposoby na smutek

Nawiązując do poprzedniego postu zapraszam na ciąg dalszy. Tym razem z innej perspektywy – Wasze (i moich drogich Znajomych) odpowiedzi na to jak radzicie sobie ze swoim smutkiem.

Spisałam w punktach – dla przejrzystości. Może ktoś wykorzysta dla siebie. A jeśli doczytasz do końca – dowiesz się o małym konkursie. Zapraszam!

  1. Zajmuję się wszystkim, byleby tylko nie myśleć o problemach.
  2. Najbardziej  pomaga mi Słowo  Boże,  Adoracja  Najświętszego Sakramentu,  w sposób  szczególny  modlitwa  charyzmatyczna. Tylko  Pan Bóg  jest  w  stanie wyciszyć  moje  emocje,  tylko  przed  Nim  nie  mam  wstydu  wyznać  moich słabości i wiem,  że  tylko  On kocha  mnie  mimo  wszystko i nigdy  nie  odmawia mi miłości.
    Adoracja.
    Wykrzyczenie się Bogu.
  3. Szczera rozmowa i spędzanie czasu z bliskimi bądź wspólne milczenie.
  4. Uśmiech i przytulenie dziecka, męża.
  5. Słodycze, alkohol.
  6. Ulubiony film.
  7. Kino, kawiarnia, dobra książka, ciepła kąpiel.
  8. Nabieranie dystansu do ludzi i okoliczności.
  9. Sport
  10. Malowanie paznokci.
  11. Gotowanie.

Tyle od Was… Dziękuję za każdy mail, sms z Waszymi odpowiedziami. Nie będę ich komentować, wartościować. To Wasz sposób. Ja o swoim opowiem niebawem – w trochę innej formie niż dotychczas. 🙂 Kto cierpliwie poczeka ten się dowie.

A teraz konkursik – proszę o zdjęcie z czynności, która najbardziej Cię relaksuje, bądź z przedmiotu (np. ukochanej książki), bądź też z rzeczy, która pozwala zapomnieć Ci o smutku. Przewidziane miłe niespodzianki. Czekam do końca maja. Zapraszam!

*zdjęcia proszę nadsyłać na adres [email protected]

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarze

Zabić smutek

Przez jakiś czas zbierałam opinie od znajomych i przyjaciół o tym jak pomagać drugiej osobie, która pogrąża się w smutku. Przyszło ponad 20 odpowiedzi. Od osób różnej płci, różnej profesji, różnego stanu życia (osoby żyjące w małżeństwie, ksiądz oraz single). Jestem niezmiernie wdzięczna każdemu z Was! Dziękuję, że potraktowaliście moją prośbę poważnie i że poświęciliście swój czas. Wiele z wypowiedzi, które otrzymałam wymagały poświęcenia sporej ilości pracy, pisania w nocy (dzięki Ania!) i różnych innych wyrzeczeń. Jestem Wam ogromnie wdzięczna. Jeśli, drogi Czytelniku, nie należysz do tej grupy, a chciałbyś dodać coś od siebie – zostaw proszę swój ślad w komentarzu pod tym postem lub na moim profilu na fb.

Jak pomagać osobie w smutku?

  1. Cicha obecność – ta odpowiedź pojawiała się w prawie każdej wypowiedzi. Czyli wydaje się być najważniejsza! Ale czy tylko ja tak mam, że trudno słuchać i nie komentować? Przyjąć i nie udzielać rad? Pozwalam sobie zacytować kilka fragmentów Waszych wypowiedzi.
    – Bycie przyjętym bez osądu przez drugiego…
    – Jeśli chodzi o to co my możemy więcej zrobić, to po prostu być przy tej osobie, słuchać jej, jeśli będzie chciała nam opowiedzieć o swoich myślach i emocjach, ale nie pocieszać i nie negować jej uczuć, mówiąc np. „weź się w garść” lub „wszystko będzie dobrze”. To wymaga też od nas dobrej kondycji psychicznej, bo takie rozmowy mogą być obciążające, zwłaszcza jak nam na kimś zależy, ale sami nie bawmy się w psychoterapeutę, leczenie specjalistyczne zostawmy specjalistom.
    – Uśmiech! Pytania o samopoczucie, tak żeby ta osoba wiedziała, że jej smutek nie jest obojętny. Propozycja spaceru, wspólnej herbaty.
    – Można spróbować zaprosić osobę w depresji do wyjścia do kina, np. na komedię. Tak żeby nie było cały czas możliwości rozmowy, bo osoba w depresji może tylko o tym mówić, a tak pomyśli o czymś innym – jak np. film. Wysyłać do osoby chorej na depresję jak najwięcej niezapowiedzianych gości.
    – Człowieka, który po prostu jest i daje pewność, że w razie czego można na niego liczyć, ale podkreślam na niego, a nie na teksty w stylu „wszystko będzie dobrze”, „wiem co czujesz”, „nie przejmuj się” itd.
    – Czasami trzeba dać się wygadać drugiej osobie, czasami wypłakać, czasami przytulić, a bywa i tak że najlepszym sposobem na pomoc w danej sytuacji jest z tą osobą po prostu pomilczeć.
    – Człowiek zostawiony sam ze swoim wewnętrznym bólem zwykle jeszcze bardzie się w nim pogrąża. A jeśli wiesz, że są obok ludzie, którym na Tobie zależy i którzy akceptują Cię bez żadnych warunków, to świat nie wydaje się już taki straszny. Razem zawsze jest łatwiej. I nie ważne czy są to członkowie najbliższej rodziny, przyjaciele czy sąsiedzi.
  2. Rozmowa – kiedy ktoś poza wysłuchaniem potrzebuje rady. Są sytuacje, gdy spojrzenie drugiego człowieka wydaje się szczególnie cenne. Sama mam dwie takie relacje (i o dziwo te relacje są z mężczyznami!), które zmieniają moje spojrzenie. Moje kobiece spojrzenie jest często nacechowane uczuciami, ci mężczyźni widzą i kalkulują. Potrafią dać takiego kopa, że od razu staję na baczność, a smutek idzie w zapomnienie. Choć na chwilę 🙂
  3. Modlitwa – ta odpowiedź też powtarzała się bardzo często. Można modlić się podczas rozmowy, w ciszy. Można podczas spotkania położyć na kimś dłonie i modlić się wstawienniczo (UWAGA! Modlitwa wstawiennicza to długi temat. Długi i trudny. Modlić się można zawsze. Tylko trzeba to robić tak by jeszcze bardziej nie skrzywdzić – ale o tym może jeszcze kiedyś napiszę). Można przyjąć za kogoś Komunię (wersja katolicka ;)), można też poprosić o wstawiennictwo świętych. Pewien kapłan powiedział mi kiedyś zdanie, które mocno we mnie zapadło – gdy masz z kimś trudną rozmowę, wyślij przed sobą Anioły. One ci pomogą. Czy działa? Sprawdź sam! 🙂
    A na koniec coś jeszcze. Coś co na tyle mnie zaintrygowało, że postanowiłam zacytować. Dziękuję Autorce za te myśli. Zgadzacie się z tym?
    Ogólnie rzecz biorąc, może zabrzmi to nieco okrutnie, ale uważam, że nie da się pomóc ludziom w smutku. Nie da się, ponieważ, zarówno smutek, jak i radość, jest czymś, co wybieramy. Jeśli wybieramy radość, możemy być radośni nawet w największym nieszczęściu. Jeśli wybieramy smutek, możemy zobaczyć go tam, gdzie każdy inny człowiek zobaczy radość. Moim zdaniem to kwestia naszych emocji, naszego otwarcia, usposobienia, ale również bardziej „prozaicznych” rzeczy – głosu, hormonów, pogody, splotu okoliczności.(…)Smutek (kryzys) ma to do siebie, że wciąga, robi takie wygodne gniazdko (co jest też paradoksem, bo niby to nic miłego), z którego ciężko wyjść.(…) I jeszcze jedna ważna rzecz moim zdaniem – zbytnie skupianie się na negatywnych emocjach zwalnia nas z poczucia odpowiedzialności za swoje życie. Ne mam tu na myśli np. naturalnej żałoby, którą trzeba przeżyć i która – wiadomo – nie zajmie nam 2 dni, czy o takich „Zwykłych” smutaskach, które szybko mijają. Ale człowiek, który cały czas pogrąża się w negatywnych myślach zwykle przerzuca na innych odpowiedzialność za swoje położenie i nie robi nic, by je zmienić.

    Temat smutku jeszcze powróci – w trochę innej odsłonie – zapraszam wkrótce.

    Jeśli uważasz ten wpis za wartościowy – śmiało podaj dalej!

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy