Żyjąc obok

Czasem jest tak, że siedzimy z kimś w jednym biurze 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu, a…nie znamy go. Czasem mieszkamy z naszym mężem, a …nie dajemy mu się poznać. Czasem mieszkamy z naszymi rodzicami, a oni nic o nas nie wiedzą.

Dlaczego?

Dlaczego w „Małym Księciu” padły słowa, że najsamotniejszym jest się wśród ludzi?

Patrzę i widzę czasem rzeczy, których wolałabym nie widzieć. Patrzę na siebie. Na swoje braki, na swoje odcinanie się od pewnych osób czy sytuacji. Nie zawsze jest to dobre. Czasem szkodzę tym sobie. I innym.

Niektórzy noszą w sobie ból, którego boję się dotknąć. Boję się, bo nie wiem co powiedzieć, jak się zachować. Boję się zranić. Uciekam przed miłością zanim dam jej szansę w ogóle dojść do głosu. Jak to się dzieje, że chcąc kochać zabijam w sobie miłość?

Jak to jest, że wokół jest tyle smutku, który stoi gdzieś obok i zabiera siły i ochotę na głębszą relację? Na jakąkolwiek relację? Jak to się dzieje, że tego nie widzimy? I dlaczego nie chcemy tego widzieć.

Zastanawiam się jak zmienić świat – czyli jak zmienić siebie, bo przecież od tego zaczynają się wielkie zmiany, prawda?

Informacje o Magdalena Urbańska

Kobieta, żona, matka, przyjaciółka. Pozytywnie nastawiona do świata. Spędzam czas na dbaniu o siebie i innych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Żyjąc obok

  1. Iwona pisze:

    Poruszyłaś dobry temat; post krótki, a jednak treściwy.
    Kiedyś zadawałam to samo pytanie: Jak otworzyć się na drugiego człowieka tak….zupełnie? I Bóg to we mnie zmienił- to był proces, ale jakże uwalniający!! Módl się o to, poproś DŚ by dał Ci oczy i serce Jezusa a nadejdzie dzień, w którym będziesz czuła się swobodnie z każdym człowiekiem i jego osobistymi demonami 🙂
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *