Trąd

Wracając w weekend pociągiem SKM do domu usiadłam na wprost pewnego młodego mężczyzny. Na pozór zwyczajny, zlewający się z tłem… Gdyby nie to, że ciągle się drapał pewnie nawet bym nie zwróciła na niego uwagi…
Pojawił się lęk. A co jeśli on mnie czymś zarazi? Dlaczego ma taką skórę?
Złapana na swojej własnej myśli, zbeształam sama siebie. Naszła mnie refleksja… Ile osób pomyślało podobnie jak ja? Ile osób odsuwało się od niego, bo jego skóra była inna? Ile osób traktowało go jak trędowatego?
Biję się w pierś – ja też chciałam uciec.
Ucieczka… Temat rzeka. Od ilu osób, z rożnym trądem już uciekałam? Trąd przyzwyczajeń, zranień, charakteru, który wydawał mi się trudny? Ile osób już odrzuciłam z lęku, że się czymś zarażę? Od ilu osób, sytuacji, szans uciekłam? Ile…?
Może to ma być właśnie mój Wielki Post? Może mam się nauczyć nie uciekać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *