Podążając szlakiem Kingi…

Razem z początkiem jesieni przyszło do mnie znienacka pewne zniechęcenie i niemoc. Potrzebowałam się oderwać, poczytać coś lekkiego przy kubku kawy. Zajrzałam więc na swój stosik książek i rzuciło mi się w oczy to… „Szlak Kingi” – pomyślałam: powieść o miłości, tego teraz potrzebuję. Spodziewałam się, że lektury wystarczy mi na tydzień (423 strony!), lecz…przeczytałam ją jednego dnia! Lektura tak mnie wciągnęła, że pochłonęłam ją stojąc nad garnkiem z obiadem … Czytaj dalej Podążając szlakiem Kingi…