małe grzeszki

„Małe grzechy dużo znaczą” – recenzja

Czasem sięgam po książkę z poczuciem, że zapowiada się trudna walka. Nie dlatego, że mi się nie chce – raczej dlatego, że tytuł, okładka, biografia autora wręcz do mnie krzyczą: nastaw się na trudny tekst! Tak też było w tym przypadku. Nastawiłam się na zawiłe teologiczne rozważania, dostałam jednak świadectwo życia i codzienności. Spodziewałam się trudnego języka, dostałam przystępną, codzienną, wciągającą narrację. Dałam się nabrać i zaskoczyć. Jakże pozytywne było

Przejdź do paska narzędzi