Kolejna powieść Małgorzaty Lis, już szósta. Czy autorka może czymś nowym zaskoczyć? Nie miałam oczekiwań ani wyobrażeń przed lekturą. Książka o aniołach? Fajnie, pewnie będzie nastrojowo. I było. Choć nie anielski nastrój wiódł tutaj prym. Małgorzata Lis pokazuje nam Angelikę, młodą dziennikarkę, której jedynym życiowym celem jest wspinanie się po szczeblach kariery i niewchodzenie w kolejne związki z mężczyznami. Kobieta chcąc zdobyć awans, bierze na barki niewygodny temat. Ma jechać
październik 2022
„Cuda” Janusz Pyda OP
Gdy po raz pierwszy przeczytałam, że Wydawnictwo W drodze przy współudziale Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach planuje wydać serię książek, bardzo się ucieszyłam. Jak mówią jej twórcy: Seria wypływa z praktyki i wiedzy doświadczonych teologów, stanowi jednocześnie odpowiedź na problemy konkretnych ludzi szukających pomocy w codziennych zmaganiach. Od razu pomyślałam, że to ogromna szansa dla mnie jako katolika, który pyta, szuka, a nie zawsze dostaje rzetelną
„Uciekłam od szatana. Moja walka o wyrwanie się z piekła”
Od kilku lat trzymam się zasady, że nie czytam, nie oglądam i nie poszukuję informacji na temat działania szatana w Kościele i wśród ludzi. Nie wynika to z ignorancji czy nadmiernego lęku, bo jestem świadoma jego działania w świecie, Kościele, w moim życiu. Raczej wypływa to z przeświadczenia, że wiążesz się z tym, czym żyjesz. Karmię się więc dobrem, obrazem Boga, a temat duchowej walki i szatana dotykam na tyle,
„Mężczyźni mojego życia. O miłości, miłosierdziu i dobrym pomaganiu”
Bardzo lubię poznawać nowych ludzi i ich historie, szczególnie jeśli w jakiś sposób rozmijają się one z tym, czego sama doświadczam na co dzień. Jakiś czas temu zatrzymałam wzrok na książce Mężczyźni mojego życia. O miłości, miłosierdziu i dobrym pomaganiu. Zaintrygowało mnie zestawienie mojego pierwszego skojarzenia na te słowa, ze zdjęciem siostry zakonnej na okładce. Patrząc dłużej zobaczyłam, że to rozmowa s. Michaeli Rak z Małgorzatą Terlikowską. Pierwszy odruch nie
„Gdy Bóg wyszepcze twoje imię” Max Lucado
Kojarzyłam Maxa Lucado jako autora, który potrafi mówić tak, że porywa serce. Porusza, czasem śmieszy, innym razem wskazuje na brakujące przestrzenie w sposób czuły i nieoceniający. Gdy zobaczyłam jego publikację Gdy Bóg wyszepcze twoje imię, miałam już w głowie wyobrażenie tego, co tam znajdę. Oj, jak bardzo się myliłam! Wyobrażałam sobie sielskie obrazki, podane na tacy. Spodziewałam się słów, że Bóg mnie kocha, że nic nie muszę, wystarczy tylko przyjąć
