Lipiec 2018

„Ziarna na wietrze” Rick Wienecke

Rick Wienecke to Kanadyjczyk, który stacza się na dno w nałogu i życiu bez celu. Tak zaczyna się jego historia w książce Ziarna na wietrze, która jest opowieścią niezwykłą. Biografią, którą czyta się jak najlepszą powieść. To książka, która przybliża dzieje Izraela, Żydów, Holokaustu, a dla mnie – uczy słuchania Boga w codzienności. Publikacja, która sprawiła, że poznałam kawałek historii, wiele ludzkich dramatów i opowieści o tym jak Bóg wkracza

Spotkać Boga na wakacyjnym szlaku….

Tegoroczne wakacje mijają nam pod znakiem upałów i zabawy na puckiej plaży. Mieszkając nad morzem, możemy korzystać do woli z bycia tu i teraz – szczególnie, że pogoda jest dla nas łaskawa. W tym roku stało się coś jeszcze – upały skutecznie zniechęcają nas do podróży na mszę do sąsiedniego miasta. Odkrywam dzięki temu swoją rodzimą parafię i tym co widzę jestem coraz bardziej zachwycona. Wiele razy byłam w redzkim

Stali się jednym ciałem

Słysząc słowa „stali się jednym ciałem”, co widzisz? Czy jedno ciało nie kojarzy Ci się głównie z jednością seksualną, małżeńskim spełnieniem w sferze intymnej? Przyznaję, że mnie najczęściej właśnie tak się kojarzyło. Aż do pewnego dnia… Rozmawiałam ze znajomym kapłanem o szczerości, zaufaniu i modlitwie małżeńskiej. Jego słowa bardzo mnie zaskoczyły. – Co widzisz słysząc, że małżonkowie są jednym ciałem? – Widzę zbliżenie seksualne, tak na pierwszy rzut. Potem może

Małżeńska modlitwa

Każdy kolejny dzień podobny jest do wczorajszego. Każdy kończy się myciem dzieci, załatwieniem ostatnich spraw i chęcią złożenia głowy do poduszki. Wiem już, że dziecko wstanie z kogutami, choć mieszkam w mieście. Wiem, że kolejny dzień będzie taki jak dziś – pełen wrażeń, radości, sporów, nerwów i braku… Będzie pełen braku pełni. Nie, nie mówię, że dzieci zabrały mi pełnie życia. Sama ją sobie zabrałam. Kiedy wychodziłam za mąż widziałam

„Małe grzechy dużo znaczą” – recenzja

Czasem sięgam po książkę z poczuciem, że zapowiada się trudna walka. Nie dlatego, że mi się nie chce – raczej dlatego, że tytuł, okładka, biografia autora wręcz do mnie krzyczą: nastaw się na trudny tekst! Tak też było w tym przypadku. Nastawiłam się na zawiłe teologiczne rozważania, dostałam jednak świadectwo życia i codzienności. Spodziewałam się trudnego języka, dostałam przystępną, codzienną, wciągającą narrację. Dałam się nabrać i zaskoczyć. Jakże pozytywne było

„Hazo Mena. O marzeniach z Czerwonej Wyspy” – misjonarz na Madagaskarze.

Hazo Mena. O marzeniach z Czerwonej Wyspy Daniela Kasprowicza to dla mnie najtrudniejsza książka ostatnich tygodni. Czy można powiedzieć, że opowieść o umierających z głodu i niedostępności leków dzieci jest fajna? Czy można choćby pomyśleć, że super jest opowieść o tym, jak się zabijają, oszukują, porzucają? Nie można. Mimo to książka Kasprowicza jest fenomenalna. Piękna w prawdzie i szczerości, które przebijają się w każdym zdaniu. Mocna w opisach tak realistycznych,

„Mój pomysł na życie” – recenzja

Kilka dni temu trafiła do mnie książka Elżbiety Kosobuckiej Mój pomysł na życie. Nie ukrywam, że tym razem kolejność była inna niż zwykle – najpierw poznałam Autorkę, później dzieło. Gdy Ela powiedziała mi o swojej powieści, byłam jej bardzo ciekawa. Po przeczytaniu recenzji na stronie Subiektywnie o książkach – jeszcze bardziej. Skoro Wioli się podoba, to warto – pomyślałam! Przyznam jednak, że czuję się zaskoczona. Jestem trochę rozdarta pomiędzy niczym

Posłuszeństwo w Kościele

Jakiś czas temu pisałam o przenoszeniu kapłanów na nowe miejsca pracy i żalu wiernych (1). Rozważanie to skończyłam słowami, że posłuszeństwo to dar. Na prośbę Natalii chciałabym tę myśl rozwinąć, zapraszam! Gdy modliłam się cztery lata temu o stałego spowiednika dla siebie, zobaczyłam pewnego kapłana. Czułam, że to właśnie on jest odpowiedzią na moją modlitwę. Kłóciłam się z Bogiem mówiąc, że go nie znam, nic o nim nie wiem i

Sztuka rodzicielstwa

  Po wczorajszym tekście na Deon.pl w temacie całodobowych żłobków (1) potrzebowałam wytchnienia. Postanowiłam nie czytać komentarzy, nie odpowiadać na nie. Nie dlatego, że czegoś się boję. Zwyczajnie czuję się zmęczona. Zmęczona ilością słów, spojrzeń, sugestii, teorii. Nie ukrywam, że temat rodzicielstwa jest dla mnie niezwykle ważny – właściwie są w moim życiu trzy najważniejsze: relacja z Bogiem, mężem i dziećmi. Trudno więc od tego uciec – nawet tego nie

Sanatorium doktora Kramera – recenzja powieści

Kilka ostatnich dni spędziłam na wsi u rodziców. Pomyślałam, że warto zabrać ze sobą coś lekkiego do czytania, więc zajrzałam na mój książkowy stosik. Książki Katarzyny Targosz są wciągające, pomyślałam więc, że to świetna opcja. Zrobiłam jednak pewien błąd… Zaczęłam czytać przed wyjazdem. „Tylko kilka stron” – myślałam naiwnie. O ja nierozsądna! Przecież takich książek nie da się czytać w ratach! Zaczniesz – przepadniesz! Nie mogłam się od niej oderwać.

Przejdź do paska narzędzi