Wśród ludzi, których znam jest kilku, o których mogłabym powiedzieć emocjonalne wampiry albo deptacze dobrych pragnień. Dlaczego?
Rozmowa jak każda inna. Mówię, że ostatnio moją odskocznią jest blogowanie. Zawsze kochałam pisać, a teraz kiedy jestem na urlopie macierzyńskim warto inwestować jakoś w swój rozwój.
– Ale co ty z tego masz? Zarabiasz na tym? Szkoda czasu.
albo
– Przecież tego i tak nikt nie czyta. Tyle tego jest. Kto akurat by ciebie chciał czytać?
Podcinacze skrzydeł? Długo bolały mnie te słowa, mimo, iż wiedziałam, że są kłamstwem. I nie chodzi tu wcale o to czy ktoś mnie czyta czy nie. Raczej o to, że znalazłam swoje miejsce na teraz, w którym się realizuję. W imię czego mam rezygnować z czegoś co mnie rozwija? Choćby miała mnie czytać tylko jedna osoba – warto poświęcić chwilę na poszerzenie swojego spojrzenia poza to co jest związane z moją codziennością, która – nie oszukujmy się – jest monotonna. Dlaczego nie mam walczyć o swoje pragnienia?
Scena druga, sprzed kilku lat. We wspólnocie była pewna osoba, która musiała być w centrum zainteresowania. Gdy jej zdanie nie było na wierzchu był foch i ciągłe przeszkadzanie innym. Gdy ktoś wyglądał lepiej – potrafiła znaleźć choćby taki mankament jak źle wyprasowana bluzka. Gdy miała jakiś problem – wszyscy musieli stać w pogotowiu z pomocą. Wysysała z nas wszystkie soki będąc zawsze na celowniku. Zawsze wszystko wiedziała, zawsze miała coś do powiedzenia, zawsze pouczała innych. To prawda, że po części byłam też taka sama. Może dlatego jej zachowanie tak właśnie mnie drażniło. Ale każde spotkanie z nią sprawiało, że byłam zmęczona, że ulatywało ze mnie życie i entuzjazm. Że czułam się źle z tym, że najchętniej omijałabym ją szerokim łukiem.
Jak funkcjonować wśród takich osób? Czy omijanie ich coś da? Mnie pomogło bycie szczerym – do bólu. Wiele razy udawała, że nie słyszy aż w końcu zaczęła mnie ignorować. Jakże to było wspaniałe!
Nie wiem gdzie leży źródło jej problemów – nie potrafiłam wtedy zdobyć się na to by przeskoczyć przez swoje ograniczone spojrzenie i nie patrzeć na nią inaczej niż jak na marudę i emocjonalnego wampira. Czy dziś potrafiłabym inaczej? Nie wiem…
A Ty? Znasz takie osoby? Jak sobie z tym radzisz?
Poza tym…w życiu jest tak, że czasem wampir, czasem anioł. O moich aniołach, których spotykam każdego dnia już wkrótce 🙂

Ja czytam i cieszę się, że piszesz!:) Ja też znam takich emocjonalnych wampirów, a czasem sama dla siebie potrafię nimi być niestety…ale to się już bardzo zmieniło i rzadko się już zdarza na szczęście. Myślę, że ktoś, kto coraz bardziej jest pogodzony ze sobą, zna swoje mocne i słabe strony, toleruję i jedne i drugie, prowadzi szczęśliwe życie. I tylko taka osoba potrafi dodawać skrzydeł innym!
W życiu najważniejsze jest to,by robić coś dla siebie, by się rozwijać nawet jeśli ktoś w Ciebie nie wierzy czy podcina skrzydła. Ja zawsze w Ciebie Madziu wierzę i zawsze będę trzymać kciuki za Ciebie! Nigdy się nie poddawaj! I pisz nam jak najwięcej, bo potrafisz to robić i jesteś w tym naprawdę dobra- takie moje zdanie!
A co do wampirów, to doskonale rozumiem, to co napisałaś, bo dokładnie to samo przechodzę… Przebywanie w towarzystwie takich ludzi nie tylko zabiera nam radość i energię, ale wręcz zatruwa nam życie, co sprawia, że się poddajemy i nie mamy sił by walczyć…. A jak ja sobie z tym radzę? Poprostu się buntuje, bo nie chcę być taka sama! Mam swoje zdanie i kropka 😉
Dziękuję za ten post !