Spotkać siebie?

Słuchając dzisiejszego Ewangeliarza OP (tutaj) pomyślałam: skąd ja to znam?

Tak wiele razy czułam się dotknięta Bożą miłością. Tak wiele razy jak szybko przyszło, tak szybko minęło. Dlaczego? Bo zabrakło relacji…

Przez półtora roku zakopywałam swój ból i poczucie straty. Tak wiele osób wokół mnie również przeżywało żałobę – zajmowałam się nimi, zapominając o sobie. Przyszedł taki moment, że zostałam sama na weekend – mimo, że było wokół mnie wiele innych kobiet. Cały dzień wracało do mnie poczucie osamotnienia i straty. Tak bardzo uświadomiłam sobie, że się z nim jeszcze nie pożegnałam – mimo, że umarł kilkanaście miesięcy temu.

Przyszedł czas na wieczorną Adorację, na którą nie miałam najmniejszej ochoty. Czułam się zmęczona i wypompowana. Sądziłam, że wypłakałam już wszystko. Siedząc przed Nim przyszło do mnie pewne wspomnienie. Było to moje ostatnie spotkanie z ukochanym Teściem. Wiedziałam, że widzimy się ostatni raz. Pamiętam jak uścisnął mi dłoń, a ja mu ją wyrwałam. Nie potrafiłam się z nim pożegnać.

I właśnie wtedy, na wieczornej Adoracji Jezus cicho powiedział „dziewczynko, mówię ci wstań!”. Nie był to krzyk, ani rozkaz. To była cicha i czuła prośba. To była troska o moje serce – pełna miłości i troski. Powiedział też „czas się pożegnać Rybko”. Tak często zwracał się do mnie on – mój najwspanialszy Teść, z którym tak bardzo uwielbiałam napić się mocnej kawy. Z którym uwielbiałam posiedzieć w ciszy i popatrzeć na bawiące się dzieci. Cieszyliśmy się sobą, tak zwyczajnie. Przyszedł czas na pożegnanie. Nie byłam w stanie zatrzymać łez. Tak bardzo chciałam by ktoś mnie wtedy mocno przytulił, by był obok.

Ale byłam wtedy tylko ja i On.

Pozwoliłam się Mu przytulić, moje ciało owładnął szloch, a wraz z nim wypływał ze mnie cały ból. Choć wiedziałam, że to dopiero początek, czułam też, że dokonał się we mnie przełom.

Dziś widzę jak często zaniedbuję siebie kosztem innych. Czasem trzeba stanąć z boku i przytulić to co we mnie potrzebuje czułości. Na to potrzeba czasu – tylko z sobą, z Bogiem.

Widzę jak ważne jest by brać, aby móc dawać. Widzę jak ważna jest relacja z Tym, który kocha najbardziej. Gdy zaniedbuję modlitwę, zaniedbuję siebie. Przed Nim mogę być sobą, zawsze. Przed Nim nic nie muszę udawać i ukrywać. On jest czułością i spełnieniem. Wystarczy wyciągnąć do Niego dłoń.

Moją drugą inspiracją ostatnich dni jest nagranie o.Grzegorza Gintera SJ. Jeśli masz chwilę – posłuchaj!

 

Informacje o Magdalena Urbańska

Kobieta, żona, matka, przyjaciółka. Pozytywnie nastawiona do świata. Spędzam czas na dbaniu o siebie i innych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Chwile z życia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Spotkać siebie?

  1. Bernadka pisze:

    Strata kogoś bardzo nam bliskiego jest trudnym emocjonalnie rozstaniem, jest bolesnym doświadczeniem. Tak bolesnym, że nie potrafimy tak szybko się z tym pogodzić. Czas leczy rany, ale jeszcze bardziej rozdarte serce leczy On, miłosierny Bóg. I choć On wie, że bardzo cierpimy, przytula nas do siebie, otwiera nam nowe drogi byśmy mogli pożegnać się z tą bliską osobą, a jednocześnie znaleźć ukojenie. Najważniejsza jest pamięć, wspominanie najpiękniejszych chwil spędzonych razem i modlitwa o radość nieba dla ukochanej Osoby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *