„Polska znana i mniej znana IV” Elżbieta Dzikowska

Niejaki Stanisław Jachowicz napisał „cudze chwalicie, swego nie znacie. Sami nie wiecie, co posiadacie” i dokładnie takie jest moje odczucie po lekturze książki Elżbiety Dzikowskiej Polska znana i mniej znana IV.

Elżbieta Dzikowska jest osobą niezwykle utalentowaną, wszechstronną i z dużym dystansem oraz poczuciem humoru (co się odczuwa czytając jej publikacje). Gdy przeglądałam informacje o podróżniczce nie mogłam uwierzyć w datę urodzenia, którą podano – jej otwarty umysł, sztuka łapania niuansów i wspomniany dystans mógłby być przykładem dla wielu – również wiele młodszych osób. Autorka jest historykiem sztuki, sinologiem, reżyserem i operatorem filmów dokumentalnych. Stworzyła wiele filmów, książek, audycji radiowych. Czuć tę wszechstronność i kunszt sięgając po Polska znana i mniej znana IV.

Bez cienia zawahania stwierdzam, że to najlepszy przewodnik po Polsce jaki miałam w rękach. Wiele zdjęć, bardzo estetyczne, kolorowe, ładne wydanie. Czytałam tę książkę bardzo długo, karmiłam się nią powoli – podróżując po miejscach, w których nie było mi dane być na żywo.

Dolny Śląsk, Mazowsze, oraz północne strony Polski – Pelplin, Wdzydze Kiszewskie, Trzebiatów, Kołobrzeg, Wolin. Wiele mniejszych i większych miejscowości. Wszystkie opisane z pasją, sięgającą po ogromne połacie wiedzy, a jednocześnie nie zanudzające.

Autorka sięga do faktów historycznych (opisując choćby m.in. wiele obiektów sakralnych). To co uważam za duży plus publikacji to lokalne historie, legendy, wierzenia. Uśmiechałam się niejednokrotnie czytając o opowieściach, które krążą w miejscach opisywanych przez podróżniczkę.

Zawiedzie się ten, kto szuka suchych faktów – miejsce, data, opis. Nie, tu jest jeszcze duża dawka zwykłego, codziennego życia i zachwytu nad nim.

Wciągnęły mnie opowieści o niewiernych żonach, które wpadały w zapadnie na zamku Czocha i zapatrzyłam się na zdjęcie biblioteki w tym miejscu. Zafascynowałam się zabudową w Chełmsku Śląskim. Z otwartą buzią czytałam o kobietach Zygmunta Krasińskiego (chylę czoła autorce, która przedstawiła losy tego człowieka w tak wciągający sposób!) i wpatrywałam się w magiczne lustro Jana Twardowskiego w Węgrowie. Z zachwytem czytałam o Trzebiatowie, które jest miastem czterech wyzwań!

 

Nie ukrywam, że Polska, którą pokazała Dzikowska była dla mnie mniej znana. Osobiście najbardziej wciągnęły mnie opisy Pelplina i Wdzydz Kiszewskich – we Wdzydzach wiele razy byłam (mam spory sentyment do tego miejsca, gdyż w skansenie, o którym pisze podróżniczka robiliśmy z mężem sesję ślubną…). Powrót do Wdzydz był bardzo miły i ubogacający.

A Pelplin? Przez wiele lat mieszkałam na terenie diecezji pelplińskiej, ale nigdy nie było mi dane odwiedzić tego miejsca. Chyba nie trzeba większej rekomendacji niż wielkie pragnienie, które zrodziło się we mnie po lekturze – chcę odwiedzić to miasto i zobaczyć miejsca, które opisuje autorka. Niestety nie wszystkie są dostępne dla zwiedzających, ale samo przebywanie tak blisko przy najdroższej książce świata kusi. Oj, kusi…

Dziękuję Wydawnictwu Bernardinum za lekturę i polecam ją każdemu, kto lubi podróże – również te palcem po mapie. Ta podróż będzie niezapomniana!

Tytuł Polska znana i mniej znana IV
Autor Elżbieta Dzikowska
Liczba stron 360
Wydawnictwo Bernardinum

Książkę można nabyć m.in. Na stronie wydawnictwa oraz w salonach EMPIK.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *