Gdy o. Robert opowiadał o wodzie św. Ignacego – spojrzałam na niego wzrokiem potępienia. Jezuita i totemizm? Ja się w to nie bawię! Owszem, jako kobieta w stanie błogosławionym, znałam modlitwę o wstawiennictwo św. Ignacego Loyoli. I modliłam się nią często. Ale woda? Gdy nadszedł dzień porodu wszystko przebiegało książkowo. Aż do momentu, gdy z porodówki wyproszono męża, a na sali zrobił się tłum. Pomiędzy jedną a drugą utratą świadomości
