W ubiegłą niedzielę pisałam na facebooku o tym, byśmy w dużej wolności i posłuszeństwie podeszli do tematu, który wielu z nas teraz dotknie – ZABIERAJĄ MI UKOCHANEGO KSIĘDZA! Tak, wiem – łatwo się gada. Posłuchaj jednak pewnej historii… Gdy byłam dzieckiem i nastolatką, w mojej rodzinnej parafii pracował ks. Henryk. Dla wielu autorytet. Nawet jeśli ktoś nie chodził do kościoła, czy nie korzystał z sakramentów – jego szanował. Ten kapłan
