Nawiązując do poprzedniego postu zapraszam na ciąg dalszy. Tym razem z innej perspektywy – Wasze (i moich drogich Znajomych) odpowiedzi na to jak radzicie sobie ze swoim smutkiem.
Spisałam w punktach – dla przejrzystości. Może ktoś wykorzysta dla siebie. A jeśli doczytasz do końca – dowiesz się o małym konkursie. Zapraszam!
- Zajmuję się wszystkim, byleby tylko nie myśleć o problemach.
- Najbardziej pomaga mi Słowo Boże, Adoracja Najświętszego Sakramentu, w sposób szczególny modlitwa charyzmatyczna. Tylko Pan Bóg jest w stanie wyciszyć moje emocje, tylko przed Nim nie mam wstydu wyznać moich słabości i wiem, że tylko On kocha mnie mimo wszystko i nigdy nie odmawia mi miłości.
Adoracja.
Wykrzyczenie się Bogu. - Szczera rozmowa i spędzanie czasu z bliskimi bądź wspólne milczenie.
- Uśmiech i przytulenie dziecka, męża.
- Słodycze, alkohol.
- Ulubiony film.
- Kino, kawiarnia, dobra książka, ciepła kąpiel.
- Nabieranie dystansu do ludzi i okoliczności.
- Sport
- Malowanie paznokci.
- Gotowanie.
Tyle od Was… Dziękuję za każdy mail, sms z Waszymi odpowiedziami. Nie będę ich komentować, wartościować. To Wasz sposób. Ja o swoim opowiem niebawem – w trochę innej formie niż dotychczas. 🙂 Kto cierpliwie poczeka ten się dowie.
A teraz konkursik – proszę o zdjęcie z czynności, która najbardziej Cię relaksuje, bądź z przedmiotu (np. ukochanej książki), bądź też z rzeczy, która pozwala zapomnieć Ci o smutku. Przewidziane miłe niespodzianki. Czekam do końca maja. Zapraszam!
*zdjęcia proszę nadsyłać na adres urbanska.madzia@gmail.com

Sądzę, że ze smutkiem nie należy się utożsamiać- nie traktować go jako część naszej istoty, naszej osobowości- niczym Kłapouchy -kumpel Kubusia Puchatka. Im bardziej utożsamiamy się z jakimś negatywnym uczuciem (jesli ono trwa długo) tym bardziej dajemy mu sobą zawładnąć. A przecież nie chcemy być permanentnie smutni! W każdym razie nie wierzę w to. Jeśli potraktujemy smutek jako emocję, która minie i my jej możemy wyznaczyć czas, powinno być prościej 🙂
Zgadzam się w 100%! 🙂