Pobłogosław mnie!

Wspominałam ostatnio pewne zdarzenie. Miało miejsce x lat temu, gdy byłam w klasie maturalnej. W moim liceum uczył pewien kapłan. Nie był ulubieńcem młodzieży – chyba nawet wręcz przeciwnie. Lubiłam go, choć przez jego sposób bycia, traktowałam go trochę z dystansem i nie dopuszczałam za blisko siebie.

Rzecz się miała na schodach. Podczas przerwy, w tłumie ludzi. Mijając go, powiedziałam coś o trudnej sprawie, która była przede mną. On nie mówiąc nic, położył na mojej głowie ręce i krótko się pomodlił. Nie wiem ile osób widziało tę scenę – śmiem twierdzić, że sporo, bo blokowaliśmy swobodne przejście. Wtedy nie miało to dla mnie znaczenia. Moje serce zalał pokój.

Jakiś czas później pisałam maturę, ukochany WOS. Nie czułam się wtedy najlepiej, podczas egzaminu miałam wrażenie, że nic nie wiem. Chciałam przerwać w trakcie i wyjść. Spojrzałam wtedy na komisję by kogoś zawołać. Mój wzrok spotkał się z księdzem, który był tam wtedy. Popatrzeliśmy na siebie chwilę. Miałam wrażenie, że on wiedział co się ze mną dzieje i że się za mnie modli. Postanowiłam zostać. Matura z WOSu poszła mi świetnie.

Dziś jestem matką, która stara się błogosławić. Gdy nasz starszy syn był jeszcze bardzo mały, zaczęłam znaczyć na jego czole znak krzyża przed snem. Teraz błogosławię obu. Stało się to tak potrzebne i naturalne jak wieczorne umycie zębów. Pamiętam czas, gdy sama byłam dzieckiem – mama błogosławiła nas, gdy kładliśmy się do łóżek. Bardzo to lubiłam i często czekałam na ten moment. Dziś błogosławieństwo dziecka często kojarzy się tylko z jego ślubem, a szkoda…

Gdy szukałam definicji słowa „błogosławić” trafiłam na to:
Błogosławić (benedicere) to mówić o kimś dobrze, chwalić, dziękować, życzyć dobra, pozdrawiać, przyzywać łaskawości człowieka i Boga. Sama tak właśnie to rozumiem.

Nie mam jeszcze tyle wiary i odwagi by błogosławić np. przyjaciołom przed podróżą. Często wypowiadam w myślach słowa błogosławieństwa, gdy widzę jadącą na sygnale karetkę czy kogoś w kłopocie. Chciałabym więcej. Czego życzę każdemu z nas.

Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił. Lb 6, 24-27

 

Chcesz wiedzieć o nowych wpisach na bieżąco? Zapraszam na mój funpage
Biegnąc pod wiatr

Informacje o Magdalena Urbańska

Kobieta, żona, matka, przyjaciółka. Pozytywnie nastawiona do świata. Spędzam czas na dbaniu o siebie i innych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Pobłogosław mnie!

  1. Iwona pisze:

    Błogosławieństwa są ważne – dla świata duchowego, to pewne ‚uruchomienie’ działań, zmienianie rzeczywistości.
    Błogosławię ludziom osobiście, ale nie tylko – gdy mój znajomy chrześcijanin z Pakistanu zmagał się z dużymi prześladowaniami, wypowiadałam słowa błogosławieństwa nad nim (choć na odległość) – „odczuł” je, rzeczy niemożliwe stawały się możliwe.
    Błogosławię też ludziom, z którymi miałam jakiś zgrzyt lub którzy zapisali się w moim życiu negatywnie – w ten sposób uwalniasz moc Królestwa Bożego, działasz na przekór złu, sercem jestem w stanie wybaczyć. Zmieniasz po prostu rzeczywistość duchową 🙂

  2. Kat pisze:

    Tak sobie czytam i czytam i muszę powiedzieć, że Ty zawsze taka byłaś. Zawsze!
    „Dziś jestem matką, która stara się błogosławić.” Kiedy razem studiowałyśmy matką nie byłaś, a jestwm pewna, że zarówno w tych dobrych jak i w tych złych chwilach nam błogosławiłaś. 🙂 W końcu jak sama przytoczyłaś „Błogosławić (benedicere) to mówić o kimś dobrze, chwalić, dziękować, życzyć dobra.” A muszę przyznać ów definicja bardzo do Ciebie pasuje. 🙂

  3. Bernadka pisze:

    Błogosławieństwo to bardzo ważna czynność, o której wciąż wielu zapomina. I to jest smutne. Nawet niektórzy przy wigilijnym stole nie potrafią pobłogosławić domowników i darów, a to podstawa!
    O , a czyżby o tego księdza chodzi, którego też znam ?? 🙂

  4. Monika pisze:

    Chyba najwarzniejsze to wlasnie wierzyc ze sie uda 😉

  5. Klaudia Em pisze:

    Gdy byłam dzieckiem moja Mama też co wieczór błogosławiła mnie i moje rodzeństwo znakiem krzyża przed snem. To samo czyni do dziś, ale teraz kilka razy do roku przed moim wyjazdem z rodzinnego domu. Co wtedy czuję – wzruszenie ściskające gardło, ogromną wdzięczność i spokój przed długą podróżą.
    Dziękuję Ci Magda za ten wpis.
    Cieszę sie że tu trafiłam:)

  6. Medżik pisze:

    Czy macie książkę Neala Lozano „Czy możesz mnie pobłogosławić?”. Jest cudowana. Jeżeli nie, to kupuję ją dla Was jutro! Głównie dla mojego Jasia ma się rozumieć, ale reszta też może sobie poczytać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *