Słowo jak miecz

Ostatnio co ranek towarzyszy mi lektura czasopisma „Nasze Inspiracje„. Przeczytałam tam tekst Tomasza Bogowskiego pt. „Myśli wypowiedziane”. Nie będę oceniać samego tekstu. Odbieram go jako świadectwo życia Autora i nie czuję się upoważniona do komentarza. Chciałam jednak podzielić się pewnym fragmentem, który mnie samą pobudził do refleksji.

To, jak mówimy o innych, pokazuje, jacy tak naprawdę jesteśmy w środku. Jeśli swoimi słowami deprymujemy i zniechęcamy, może to oznaczać, że sami próbujemy postawić siebie w lepszym świetle, wskazując, że inni są od nas gorsi. Wielcy ludzie potrafią zobaczyć wartość w każdym człowieku, nazwać ją i zachęcić do pielęgnacji, wyciągając tym samym z innych najlepsze cechy.

Znałam kiedyś osobę, która była dla wielu wzorem do naśladowania. Był taki czas, że też zafascynowałam się tym jak modli się, mówi. Do czasu. W pewnym momencie zauważyłam, że ciężko nam ze sobą rozmawiać. Nie potrafiłam się otworzyć i być szczerą. Wmawiano mi wtedy, że to moja wina, kwestia moich zranień i że powinnam coś z tym zrobić. Z czasem okazało się jednak, że to nie we mnie tkwił problem. Mimo to została we mnie pewna rana. Żyłam w przekonaniu, że moje zranienia i doświadczenia są tak mocne, że rzeczywiście mam problem z wyrażaniem siebie. Na szczęście trafiłam na człowieka, który szybko dał mi do zrozumienia, że jest inaczej. Jednak to kłamstwo, które pozwoliłam w sobie zasiać długo kiełkowało i zdarza się, że wraca do dziś, gdy pojawiają się problemy w komunikacji.

Tekst z „Naszych Inspiracji” pokazał mi bardzo dobitnie jak słowem, opinią można pociąć ludzkie serce. Jak łatwo nawrzucać w nie błota, które ciężko sprać.

Staram się brać odpowiedzialność za to co mówię. Wiem, że słowem można zabić. Można poranić tak, że druga osoba szybko się nie pozbiera. Jeśli do tego ma się pewną umiejętność dostrzegania stanów ludzkiej psychiki – można to wykorzystać jak niebezpieczną broń przeciw drugiemu człowiekowi.

Postawiłam sobie dziś rano pytanie: czym karmię dusze i psychikę innych? Co otrzymują ode mnie moje dzieci?

I jak bumerang wraca do mnie ignacjańska zasada by starać się najpierw obronić wypowiedź drugiego zanim ją osądzimy.

Mam wokół siebie wielu wspaniałych, dojrzałych ludzi. Ludzi, którzy wyciągają ze mnie najlepsze cechy (jak pisze Autor tekstu). Dziś po raz kolejny sobie to uświadomiłam i budzi to we mnie wdzięczność.

Szukajmy wokół siebie ludzi wprowadzających pokój, bo Wielcy ludzie potrafią zobaczyć wartość w każdym człowieku„.

 

Dziękuję Wydawnictwu Koinonia za wartościową lekturę!

 

Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad – komentarze mile widziane, również te mniej pochlebne.
Chcesz wiedzieć o nowych wpisach na bieżąco? Zapraszam na mój funpage
Biegnąc pod wiatr
Masz pomysł na kolejną recenzję na tym blogu? Daj znać o czym chciałbyś przeczytać – zobaczę co się da w tej sprawie zrobić.
Jeśli uważasz, że warto – udostępnij, puszczaj w świat. Może ktoś tego teraz potrzebuje?

Informacje o Magdalena Urbańska

Kobieta, żona, matka, przyjaciółka. Pozytywnie nastawiona do świata. Spędzam czas na dbaniu o siebie i innych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Słowo jak miecz

  1. Krysia pisze:

    Bardzo ciekawy tekst, dziękuję:)

  2. Artur Hert pisze:

    Miło się czytało przy kawie, będe tu zaglądać

  3. Bardzo ciekawy tekst. Cały czas pracuję nad sobą, aby tworzyć sobie w głowie pozytywny obraz siebie i innych. Robię to nie tylko dla siebie, ale też dla mojej córki 🙂

  4. Martyna Ewa pisze:

    Zdecydowanie każda osoba ma w sobie coś dobrego, jakiś wyjątkowy dar, trzeba go tylko zobaczyć, a nie skupiać się na wadach…

  5. Bernadka pisze:

    Autor ma w stu procentach rację. Piękny wpis Madziu i dziękuję, że o tym napisałaś.
    U mnie to niestety bywa różnie, życie i ludzie bywają tak okrutni, że często próbuję się bronić, bronię za wszelką cenę swojej autonomii i niezależności. I nie zawsze wypowiedziane słowa idą w dobrym kierunku. Ilekroć staram się przekazywać innym dobroć od siebie, tym bardziej otrzymuje kopniaki. Myślę, że bardzo wiele z nas nie potrafi spojrzeć w głąb człowieka, tylko ocenia go z zewnątrz, a wiadomo, że często pod maską nędzy kryje się szlechetne i dobre serce. Życzę sobie, Tobie i czytelnikom Twojego bloga byśmy potrafili dostrzegać wartość w drugim czlowieku, zawsze!
    Pozdrawiam

    • Magdalena Urbańska pisze:

      Mawia się, że kto ma dobre serce, musi mieć twardy tyłek. A ja twierdzę, że kto ma dobre serce, musi mieć dużo wiary. Każdy z nas potrzebuje akceptacji i czysto ludzkiego traktowania. Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *