Rok wdzięczności

Z końcem roku kalendarzowego zwykle przychodzi czas, gdy pojawiają się różnego rodzaju podsumowania, analizy, szukanie rozwiązań na kolejny rok.

Dziś nie analizuję. Nie chcę wchodzić w swoją przeszłość głębiej niż robiłam to do tej pory – szczególnie na modlitwie, która jest dla mnie m.in. momentem głębszej refleksji nad sobą.

Dziś zwyczajnie chcę podziękować… Chciałam spisać rzeczy, za które jestem wdzięczna Bogu i ludziom. Na razie są dwie strony – sądzę, że będzie więcej. 🙂

Uczę się wdzięczności. Jest trudna. Codzienność, w której jest dużo hałasu nie sprzyja głębszej refleksji nad tym, za co jestem wdzięczna. A powinna – bo ten hałas jest sam w sobie błogosławieństwem – gdyby nie ci, którzy go generują to moje życie byłoby strasznie smutne.

Po roku 2016, który był pełen lęku, bólu i straty – rok 2017 był czasem niesamowicie spokojnym. Moje wnętrze odpoczęło, nabrało sił i postanowiłam zacząć walczyć. O siebie, swoje marzenia, pragnienia. Chrześcijańska Mama napisała tekst, który bardzo mnie dotyka (zobacz TUTAJ). Jest tak bardzo o mnie. O tym jak chcę żyć. Chcę kopnąć swój lęk, który tak bardzo we mnie siedzi – przed pokazaniem siebie, relacjami, oceną innych. Nawet nie wiesz jak boję się hejtu, łatek, tego, że komuś może się coś nie spodobać. Też jestem tylko człowiekiem, tylko kobietą.

W ciągu ostatniego pół roku przeczytałam masę książek (co widać na blogu :)). Były dla mnie niesamowitym źródłem inspiracji i rozwoju. Dziękuję każdemu Wydawnictwu, które mi zaufało. Nie wiecie nawet jak to zaufanie podnosi moje poczucie wartości jako osoby, która potrafi coś ocenić i dobrze opisać. Zaczęłam wierzyć, że potrafię. Zaczęłam walczyć z lękiem i spełniać marzenia.

Pociągnęło to za sobą masę budujących rozmów i fajnych relacji. Ta, która cieszy mnie najbardziej to relacja z inną blogerką, Moniką. Ty, Monia wiesz… (niech to flaki kopną!)

Wiele jest osób, którym jestem wdzięczna za to że są. Mojemu Mężowi, Dzieciom, Przyjaciołom. Jest też ktoś kogo bardzo cenię i widzę jak wiele dobra wprowadza w moje życie przez swoją kapłańską posługę – Mateusz, dziękuję! Nie spodziewałam się, że jeszcze kiedyś tak zaufam…

Wdzięczność jest trudna. Wypiera to, co krzyczy – a zło i ból bywają zagłuszające. Również w moim życiu. Pozwalałam długo by rządził mną lęk, ale już dłużej nie chcę.

Jestem Jego Córką, jestem królową. Mogę iść z podniesionym czołem. Nawet, gdy przegrywam, mam szansę by się otrzepać i iść dalej. Nie jestem sama, nigdy.

Chcę być wdzięczna. Jak zacznę za dużo marudzić (a to jeden z moich nałogów), zwróć mi uwagę, że warto marzyć i walczyć o swoje pragnienia. Co raz bardziej, każdego dnia.

 

Informacje o Magdalena Urbańska

Kobieta, żona, matka, przyjaciółka. Pozytywnie nastawiona do świata. Spędzam czas na dbaniu o siebie i innych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Rok wdzięczności

  1. Ola pisze:

    Dziękuję Ci za te przemyślenia… Pisząc o swoich doświadczeniach z lękiem i trudach nauki wdzięczności, budzisz nadzieję i motywujesz do zmian. I to, że nie jesteśmy przecież sami bo wiara nadaje poczucie wartości. Dobrze jest gdy znów to sobie uświadamiam.
    Pozdrawiam Ola

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *