Spotkać Boga na wakacyjnym szlaku….

Tegoroczne wakacje mijają nam pod znakiem upałów i zabawy na puckiej plaży. Mieszkając nad morzem, możemy korzystać do woli z bycia tu i teraz – szczególnie, że pogoda jest dla nas łaskawa.

W tym roku stało się coś jeszcze – upały skutecznie zniechęcają nas do podróży na mszę do sąsiedniego miasta. Odkrywam dzięki temu swoją rodzimą parafię i tym co widzę jestem coraz bardziej zachwycona.

Wiele razy byłam w redzkim kościele, który kojarzy się podróżującym samochodami na Hel za szczyt marzeń – oby minąć kościół i będzie już „z górki”. Czy będzie – nie śmiem potwierdzać. Ten kościół jest jednak ważny.

Dlaczego? Jest przy nim zatoczka. Otwarty przez cały dzień zaprasza swoim chłodem i neogotyckim klimatem. Jest w nim coś czego do tej pory nie dostrzegałam – dusza. Ostatnio staje się to dla mnie miejsce głębokiego oddechu, gdzie mogę spokojnie się pomodlić, wyspowiadać, zwyczajnie pobyć. Tylko tyle i aż tyle…

Jakiś czas temu byłam z dziećmi kilka dni na wsi, u rodziców. Przejeżdżałam z mamą obok kościoła w Żarnowcu. Gdy ta przyznała, że mimo, że mieszka blisko, nigdy w nim nie była, pojechałyśmy na niedzielną mszę.

Jeśli kiedykolwiek zdarzy Ci się być na Kaszubach – Puck, Białogóra, Półwysep – zrób wycieczkę do Żarnowca. Nie ukrywam, że to miejsce dotychczas kojarzyło mi się tylko z klauzurowymi siostrami, które tam żyją. Ubogie było to myślenie!

Trafiłyśmy na jedną z porannych mszy. Niepozorny, cichy ksiądz i pięknie śpiewający organista. Gdy tylko weszłyśmy do środka, poraziło nas piękno tego miejsca. Czuło się tam jednak coś jeszcze – to miejsce gdzie ziemia styka się z niebem. Słychać to było w modlitwie i fenomenalnym kazaniu kapłana i śpiewie organisty. Można było wdychać to całym sobą z każdą minutą mszy. Krążyłyśmy jeszcze jakiś czas po nabożeństwie oglądając wnętrze kościoła, które nas zachwycało. To było odkrycie tego roku. Miejsce, gdzie chcę wrócić, by nakarmić i uciszyć swoją duszę.

Wiele lat temu miałam inne miejsce ładowania akumulatorów – Gdańsk Matemblewo.

Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej, Okno Życia, Dom Samotnej Matki, siostry Kanoniczki Ducha Świętego.

Jeździłam tam odpoczywać, a siostry zawsze miały dla mnie otwarte drzwi i serce. To przed figurą Matki Bożej mój mąż poprosił mnie o rękę, a ja odpowiedziałam „tak”.

Dlaczego jest to miejsce szczególne? Nie czuć tam tak mocno jak w Żarnowcu ducha modlitwy. Czuć jednak ludzkie serca, pełne miłości, oddania i służby.

Samo miejsce jest piękne – oddalone od głównej drogi, w lesie. Kościół połączony z Domem Samotnej Matki (ze śmiechem wspominam jak gubiłam się w labiryntach korytarzy!), pięknie rzeźbiona droga krzyżowa ustawiona w okolicy ołtarza papieskiego, Okno Życia, a w centrum życie – pod każdą postacią. O to życie walczy się tam szczególnie, na każdym jego etapie. Otoczenie zachwyca oko, ludzie zachwycają serce. To dlatego przez tyle lat wracałam tam by móc nawdychać się innego klimatu, by wrócić do codzienności silniejsza i bardziej spełniona.

Jeśli będziesz w Gdańsku – jedź do Matemblewa. Możesz tam pomieszkać w Domu Pielgrzyma i poczuć jak to miejsce przemienia wzrok. Życie po wyjściu stamtąd będzie inne niż przed Twoim przyjazdem.

Jak inaczej mogłoby być? Jeśli raz spojrzysz w Te oczy – przepadniesz!

 

Można szukać Boga daleko, ale czasem jest na wyciągnięcie ręki… Wystarczy rozejrzeć się dookoła i zobaczyć, że On jest – wszędzie.

 

Zdjęcie kościołów z Redy i Żarnowca są mojego autorstwa. Te z Matemblewa pochodzą ze strony internetowej parafii.

Comments

  1. Lidia

    Moim miejscem do ładowania akumulatora są zawsze Łagiewniki. Najlepiej deszczową porą, gdy jest mniej pielgrzymów. Na coniedzielną mszę św. tylko do rodzinnej parafii, bo synowie służą. Też mi się czasem marzy wyrwać po nowe doznania estetyczne. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *