„Drzewo przetrwania. Ucieczka z 82. piętra”

Drzewo przetrwania. Ucieczka z 82. piętra to książka, które wywołała we mnie falę różnych emocji. Od płaczu, po zachwyt, podziw i lęk.

Leokadia Głogowska rzuca mimochodem zdanie:

A wie pan, że 11 września 2001 roku byłam w jednej z wież World Trade Center i Pan Bóg mnie ocalił? Str. 10

Jego odbiorcą jest Jaromir Kwiatkowski, dziennikarz, który zgodził się podwieźć nieznajomą kobietę i jej męża na rekolekcje.

Tak zaczyna się ich wspólna podróż, już nie ta fizyczna, ale do czasu, gdy Leokadia znajdowała się na 82. piętrze wieży WTC 11 września 2001 roku. I w nadzwyczajny sposób udało jej się przeżyć.

Można wierzyć w przypadki i nie ufać na tyle Bogu, by twierdzić, że może On prowadzić nas przez życie i namacalnie do nas mówić. Nie można jednak dyskutować z doświadczeniem Leokadii Głogowskiej.

Zwykle ubierała do pracy szpilki, tym razem „czuła”, że ma założyć płaskie sandały. Podczas ucieczki z WTC nie pozwalano na zdejmowanie obuwia (ze względu na szkło). Koleżanki Głogowskiej, które uciekły w szpilkach do dziś walczą z problemem zerwanych ścięgien…

Syn kobiety sprawiał ogromne problemy wychowawcze, ta błagała Boga by pomógł jej coś zrobić. Obudziła się w nocy z przekonaniem, że mają go odesłać do Polski. To był początek wielkiego przełomu dla całej rodziny. Przełomu, który trwale zmienił ich życie.

Podczas ataku na WTC najspokojniejszy mężczyzna w biurze zaczął krzyczeć, że należy uciekać. Jak mówi kobieta – krzykaczy by nie posłuchała. Z głosem tego mężczyzny nie można było dyskutować.

W dniu ataku w Polsce odprawiono mszę świętą dziękczynną za uratowanie kobiety – kilka dni wcześniej udało jej się wydostać z urwanej windy, która spadała w dół.

To wszystko można nazwać przypadkiem, można widzieć w tym działanie Boga.

Dla mnie niesamowite jest jednak to, że kobieta potrafiła usłyszeć i zobaczyć to, co pomogło jej wydostać się z koszmaru.

To nie tylko opowieść o złu, które ją spotkało. To książka pełna nadziei, w której przebija się miłość, oddanie i głębokie relacje. Płakałam czytając jak zareagował mąż kobiety, gdy po 4 godzinach od ataku usłyszał głos żony.

Wzruszałam się czytając jak Głogowska opowiada historię swojego syna i jego przemiany.

A nade wszystko podziwiałam… Leokadia Głogowska ma w sobie miłość. Czuć to w każdym zdaniu, które wypowiada. Nie tłumaczy Boga, ale Mu ufa. Nie obwinia ludzi, ale stara się widzieć w nich dobro (opisała m.in. dziewczynkę i jej mamę, które stały na chodniku i podawały przechodniom papierowy ręcznik, by ci mogli przetrzeć twarz z kurzu).

Dlaczego właśnie ona ocalała? Jak wpłynęło to na jej życie?

Dziś kobieta oprowadza wycieczki po miejscu katastrofy. Mówi coś, co bardzo mocno mnie dotyka:

Pewnie to, co zawsze powtarzam podczas moich wycieczek: żebyśmy nie patrzyli na wydarzenia 11 września przez pryzmat nienawiści. Że każdy człowiek może mieć w swoim życiu „płonącą wieżę”, sytuację, kiedy wydaje mu się, że wszystko się wali. Ale jeżeli masz wiarę, czego życzę każdemu, to wyjdziesz z najtrudniejszych doświadczeń. Jeżeli nie, proś Boga o łaskę wiary. Mów Mu o tym codziennie, wytrwale pukaj do Niego. W końcu Pan Bóg da ci namacalny dowód, że jest i działa. I nie zapominaj o tym, że miłość i dobroć zawsze zwyciężają. Tylko one mogą uratować świat. Str. 152

Tytułowe drzewo, grusza, która rosła przy WTC i która w przedziwny sposób również przetrwała katastrofę oraz historia Leokadii Głogowskiej są warte tego by je poznać. Zobaczyć całą sytuację oczami osoby, która bardzo wiele przeżyła. Ta opowieść wzrusza i pobudza serce.

Rozmowa, która przeprowadzona jest tak, że czułam się jej uczestnikiem. Zaparz sobie duży kubek kawy i posłuchaj tej opowieści… Nic nie będzie już takie jak wcześniej…

Dziękuję Wydawnictwu SUMUS za lekturę!

Tytuł Drzewo przetrwania. Ucieczka z 82. piętra
Autorzy Leokadia Głogowska oraz Jaromir Kwiatkowski
Liczba stron 153 (tekst) plus 15 stron zdjęć
Wydawnictwo SUMUS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *