„Zbawienie przychodzi przez Krzyż” ks. Krzysztof Kralka SAC

Zbawienie przychodzi przez Krzyż to książka, po którą sięgnęłam w trudnym dla siebie momencie. Wtedy, gdy wydawało się, że moja codzienność mnie przytłacza, serce płacze, a lęk o zdrowie dziecka jest tak wielki, że odbiera rozum. To był mój krzyż – a dzięki lekturze rozważań ks. Kralki w pewien sposób stał się on lżejszy, co nie oznacza, że łatwy.

Publikacja jest swojego rodzaju rekolekcjami – odradzam złapanie jej po to, by od razu przeczytać całość i odłożyć na półkę. Mnie lektura zajęła kilka dni – choć dla kogoś może to być dużo, dla mnie było w sam raz. Planuję jednak do niej wrócić za jakiś czas – mam bowiem wrażenie, że kolejna odsłona tego, co tam przeczytam może być inna niż obecnie.

Dla mnie ta książka była duchową wędrówką – gdzieś w głębokie zakamarki mojego serca. Jego blasków i cieni. Dotykała rzeczy, o których wiedziałam i je znałam oraz tych, których nie byłam świadoma. Napisana bardzo prostym i przystępnym językiem, ale tak głęboka, że chylę czoła autorowi i głębi jaką udało mu się w tych rozważaniach przekazać.

Nie jest to modlitewnik, choć zawiera też propozycje modlitw i pieśni. Jedne mnie dotykały, inne nie. Zatrzymywałam się przy tym, co mnie poruszało i karmiło. Publikacja to siedem rozważań, które prowadzą od doświadczenia miłości, przez zachętę by pójść za Bogiem, do doświadczenia odkupieńczej śmierci Jezusa. Każda z tych jakby trzech głównych dróg zaczyna się od rozważań Drogi Krzyżowej. Przyznaję, że pierwsze z nich rozłożyły mnie zupełnie…

Dlaczego zbawienie przychodzi przez krzyż?

Czy nie jest tak, że szukamy pokoju? Bóg jest pokojem. Czy nie jest tak, że najbardziej w życiu pragniemy miłości? Bóg jest miłością. Pragniemy ukojenia, odpoczynku – Bóg nim jest. Str. 44

Dlaczego mam patrzeć na Krzyż? Skąd przekonanie autora, że nie ma innej drogi do szczęścia i życia w pełni niż przez przyjęcie swojego krzyża?

Bardzo trafnie, mocno i jasno ks. Kralka pisze o tym, co może spotkać nas w codziennym życiu. Krzyże codzienności – duchowe strapienia i acedia oraz cierpienie fizyczne.

Nie będę tłumaczyć znaczeń tych pojęć, autor zrobił to w rewelacyjny sposób. Od kilkunastu lat żyję duchowością ignacjańską, jestem pełna podziwu jak prosto, a zarazem kompleksowo i życiowo można wytłumaczyć czym jest duchowe strapienie i jakie są jego źródła. Nie poprzestaje jednak na teorii – znaleźć można tutaj również wiele cennych, mądrych rad (i patrząc na swoje życie mogę powiedzieć, że skutecznych, choć nie są to łatwe rozwiązania).

Jak radzić sobie z cierpieniem fizycznym? Dlaczego go doświadczamy?

Owocem wiary nie jest sztuczność, ale prawda. To prawda wyzwala. Bóg pragnie nauczyć Twoje serce prawdy – prawdziwych relacji. Bądź prawdziwy! Jak Cię coś zdenerwuje, powiedz to, wykrzycz. Nie musisz używać pięknego słownictwa, możesz nawet przekląć. Jak Ci to ulży – bądź sobą. Nikogo nie graj. Tam, gdzie zaczynasz grać i udawać, tam kończy się formacja i uzdrowienie. Str. 109

Ciemność we mnie – jak zamienić ją w południe? Autor mnie ujął, kolejny raz. Trudne są jego rady, trzeba się zaprzeć, by je przyjąć. Trzeba wysiłku, wyjścia ze swojego komfortu i porzucenia oczekiwań łatwego rozwiązania. Jak wyjść z miłością i dawać siebie innym, gdy mój własny świat się wali?

Kapłan nie mówi o tym, że nasze życie jest i będzie łatwe. Mam wrażenie, że zaglądając w głębie ludzkich doświadczeń, pokazuje raczej jak stawić czoła przeciwnościom razem z Bogiem – z wiarą i zaufaniem. Mówi o trudnych momentach życia, wiary, posługi we wspólnocie, byciu w swoim powołaniu. Tak by nie być tylko zmysłowym, bo uczucia mijają, a życie stawia przed nami kolejne wyzwania codzienności. Mocne są te rozważania – choćby słowa o tym, że jak nie nauczysz się przeżywać swojego krzyża codzienności, będziesz ranić innych – krzykiem, opryskliwością, obojętnością.

Krzyż zaczyna się od rana. Masz wtedy dwa wyjścia – albo poddasz się tej chorej lamentacji, albo uczynisz znak krzyża i powiesz: „W Imię Jezusa Chrystusa zarzucam wszystkie moje dzisiejsze krzyże na plecy. I idę z Tobą, Jezu. W Twoje Imię – podejmę konsekwencje mojego małżeństwa, konsekwencje mojego rodzicielstwa, konsekwencje mojej pracy. Z Tobą, Jezu, dźwigam ten krzyż. Cokolwiek by się dzisiaj stało – na Twoją chwałę, Jezu, zmierzę się z tym. Ofiarowuję Ci ten dzień jako uwielbienie – wszystkie moje krzyże, wszystkie trudy. Na Twoją chwałę, Panie.” Jak inaczej się wtedy przeżywa ten dzień! Str. 167

Rezygnacja z siebie czy zaufanie Bogu? Warto sięgnąć po tę książkę i zobaczyć jakie owoce wyda w sercu – być może będzie lekkim powiewem, być może workiem gwoździ, które wbijają się w serce – nie będzie to jednak lektura, która zabierze radość i wolność. To rozważania pełne życia, prawdy, wolności – nie takiej, jaką daje świat, ale takiej, która przynosi prawdziwą i długotrwałą radość – tę, która nie znika, gdy pojawiają się przeciwności.

Polecam tę lekturę szczególnie na Wielki Post (choć nie są to rozważania typowo wielkopostne) – to idealny moment na przypomnienie sobie i zobaczenie czym jest dla mnie Krzyż. Nie miałam w dłoniach od dawna tak mocno dotykającej mnie lektury – nie jestem w stanie powiedzieć o niej nic złego. Mnie niczego w niej nie zabrakło i z radością wrócę do niej za jakiś czas.

Dziękuję Wydawnictwu SUMUS za egzemplarz książki!

Tytuł Zbawienie przychodzi przez Krzyż
Autor ks. Krzysztof Kralka SAC
Ilość stron 208
Wydawnictwo SUMUS

 

Moi Drodzy,cztery godziny temu opublikowałam post dotyczący książki "Zbawienie przychodzi przez Krzyż" ks. Krzysztofa…

Opublikowany przez Biegnąc pod wiatr Poniedziałek, 21 stycznia 2019

Comments

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *