„Drogi i bezdroża Meksyku” Tomasz Jan Chlebowski

Kiedy słyszysz słowo „Meksyk”, co w pierwszym odruchu przychodzi ci do głowy?

Mnie od pewnego czasu książka, która poprowadziła mnie w sposób, którego zupełnie się nie spodziewałam.

Gdy zobaczyłam kościotrupa z gołębicą na okładce, zastanawiałam się: dlaczego właśnie taki obraz? Autor przekonał mnie jednak szybko, że to przedstawienie jest skrojone idealnie.

Tomasz Jan Chlebowski to człowiek niezwykle wszechstronny, co udowodnił już od pierwszych stron lektury. Potrafi też zrobić zdjęcia, którym nie trzeba dorabiać treści, bo mówią same za siebie. Trafił do Meksyku na dwa lata posługi kapłańskiej.

Autor pokazał Meksyk w sposób wielowątkowy. Poznałam kulturę, wątki historyczne, tradycje i religię. To, co nieustannie mnie zachwycało to sposób w jaki autor opowiadał o ludziach – mimo że np. wierzył inaczej niż oni, opowiada o tym co widzi z wielkim szacunkiem i zrozumieniem.

Tytułowe drogi i bezdroża to nie tylko stylistyczny zabieg, bo Chlebowski miał w sobie odwagę wejść tam, gdzie inni nie poszli. Niektóre z jego opowieści zapierały dech w piersiach…

Skąd te kości na okładce? Autor bardzo szeroko i barwnie opisuje wierzenia mieszkańców Meksyku. Mój kilkuletni syn zafascynowany zdjęciami wewnątrz książki dopytywał „co ten pan robi z tymi kośćmi?”. Później sam usiadł by przeczytać rozdział opowiadający o meksykańskich tradycjach wydobywania z grobów kości swoich przodków. To tylko przedsmak. Tak! To jeden z wielu wątków, który pokazał jak autor patrzy głęboko w serce, pokazując jak i czym żyje drugi człowiek.

Dając siebie innym, można odnaleźć nie tylko ich, ale równocześnie i siebie samego, i Boga w tym wszystkim. On jest obecny tam, gdzie otwarte i szczere serca szukają spotkania. Bez względu na wszelkie różnice, które wcale nie muszą dzielić, a mogą łączyć i ubogacać. Str. 109

Chlebowski pokazuje zwyczajne, codzienne oblicze Meksyku. Bieda, walka o codzienność. Opisuje spotkania z drugim człowiekiem, pokazując czytelnikowi to, co niezauważalne, gdy wyruszamy na zwykłą zagraniczną wycieczkę. Pokazał prawdę, bez koloryzowania i naciągania.

Rys historyczny i religijny powraca w książce co jakiś czas budząc pewien rodzaj zachwytu, zadziwienia. Autor ma niesamowitą zdolność nazywania rzeczywistości w taki sposób, że staje się ona bardzo żywa, namacalna.

Czytając jego opisy, wytłumaczenie pewnych zjawisk, miałam wrażenie, że opowiada mi o tym siedząc przy mnie i pokazując kadr za kadrem. Zrozumiałam wszystko. Być może inaczej niż zamierzał autor, ale jego opisy zostawiają pewną przestrzeń dla czytelnika.

Niebywała to umiejętność pokazać inność w ten sposób, by ją oswoić. Chlebowski pokazał mi miejsca, zjawiska i ludzi w taki sposób, że mogłam ich realnie poznać.

Zaskoczony będzie ten, kto na początku nastawia się na to, że jeśli książka jest autorstwa katolickiego księdza, to jego wiara będzie pchać się nachalnie ze stron książki.

Powiedziałabym, że autor pokazał mi swój punkt widzenia, zachowując przy tym ogromną przestrzeń do refleksji. Przy okazji pozwolił spojrzeć sobie w oczy (o których pisze w sposób zapierający dech!), spotykając się na skraju sacrum i profanum.

Szacunek, wiedza, przygoda, zapach, kolor, refleksja. To wszystko i jeszcze więcej, bo trudno ująć w słowa to, co wzbudziła we mnie ta lektura. Jeśli planujesz przeczytać jedną książkę podróżniczą w tym roku – niech to będzie właśnie ta! Polecam!

Dziękuję Wydawnictwu Bernardinum za kolejną barwną, pięknie wydana opowieść!

Tytuł Drogi i bezdroża Meksyku
Autor Tomasz Jan Chlebowski
Liczba stron 356
Wydawnictwo Bernardinum

https://ksiegarnia.bernardinum.com.pl/pl/p/Drogi-i-bezdroza-Meksyku/1318

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.