„Jasne słońce o brzasku. Birma” Kacper Soszka

Wiesz gdzie leży Birma? Przyznaję, ja nie wiedziałam. Wstyd jednak nie jest w braku wiedzy, ale niechęci jej szukania, więc z radością sięgnęłam po kolejną książkę podróżniczą od Wydawnictwa Bernardinum.

Jasne słońce o brzasku. Birma to opowieść Kacpra Soszki z podróży, którą odbył z przyjaciółką, Rudą. Niesamowita historia, opowiedziana z dystansem do siebie, dużą dawką przygód i rzetelnym opisem rzeczywistości, którą zastali podróżnicy.

To co przebija się już od pierwszych stron opowieści to bieda i bezprawie. Autor z nieukrywaną wściekłością już na początku opowiada o tym, jak on i jego towarzyszka zostali okradzeni, a nikt nie chciał kiwnąć palcem by im pomóc (kontynuację tej sytuacji poznajemy na końcu opowieści – czytając ją stwierdziłam, że autor albo jest odważny, albo szalony…).

Trudne realia życia w skrajnej biedzie to codzienność mieszkańców Birmy. Opowieści snute przez autora budziły trochę zadziwienie, że w takich warunkach da się żyć, trochę smutek, że to co jest dla mnie zbyt egzotyczne by tego doświadczyć – dla drugiego, gdzieś tam daleko, jest codziennym zmaganiem o przetrwanie.

Autor nie szczędzi opowieści o ludziach – historii barwnych, interesujących, codziennych. Od stroju, po sposób jego prania. Tak! To był wątek, który mnie intrygował, bo w Birmie nadal pierze się ręcznie, w rzekach. Nie ma łazienek w naszym rozumieniu, bo jakże bez bieżącej wody? Nie ma prądu przez większość dnia. Nie ma internetu (choć ta sytuacja się powoli zmienia), ani linii telefonicznych. Inny świat… Ludziom niepotrzebne są zegarki, bo i tak nic nie działa na czas (jak podróż promem, która wydłużyła się o wiele godzin!).

Jednym z wątków, który przewijał się i wracał jak bumerang były też zależności polityczne – Birma to kraj absurdów, rządów mało demokratycznych, opartych na anarchii. Podróżnicy doświadczali mocno bezsensowności prawa (np. nie mogąc podróżować czy nocować z tubylcami). Ich bilety często były kilka razy droższe, noclegi podobnie – tylko dlatego, że nie byli obywatelami Birmy. Nie mieli możliwości wypłacić z banku pieniędzy (co było trudne, zważywszy, że stracili w kradzieży swoje oszczędności). Z drugiej strony nie mieli prawa np. wynająć noclegu u mieszkańców, ale tylko w rządowych hotelach. Autor nie szczędzi nam różnych opowieści, komentując je w sposób adekwatny do napotkanych absurdów!

Zwyczaje, język, kultura i religia – to kolejne wątki, które autor przemyca jakby pomiędzy opowieściami o przygodach, które dzieją się w trakcie podróży.

Książkę czyta się szybko i lekko, mnie niesamowicie wciągnęła! Nie tylko ze względu na to, że dotykała miejsc i spraw, z którymi nie stykam się na co dzień, ale też dlatego, że sposób opowiadania Soszki bardzo mi się podobał i pozwolił zobaczyć świat jego oczami – choć trochę odczułam smak i zapach Birmy i za to jestem autorowi ogromnie wdzięczna.

Tytuł Jasne słońce o brzasku. Birma
Autor Kacper Soszka
Liczba stron 288
Wydawnictwo Bernardinum
https://ksiegarnia.bernardinum.com.pl/pl/p/Jasne-Slonce-o-brzasku.-Birma/1296

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Przejdź do paska narzędzi