Lubię powieści Małgorzaty Lis i gdy dotarła do mnie wieść, że szykuje się jej siódma publikacja, bardzo się ucieszyłam. Autorka pisała na swoim profilu, że ta powieść jest inna niż poprzednie, co tylko podsycało moją ciekawość. Pochłonęłam tę lekturę w wersji przedpremierowej, jeszcze przed drukiem. Nie zdarza mi się czytać w nocy, szczególnie z telefonu, ale opowieść Małgorzaty tak mnie wciągnęła, że tym razem było inaczej…
Ta powieść rzeczywiście różni się od wcześniejszych, przede wszystkim tym, że dotyka tematu zmagań małżeńskich. Zmagania to dobre słowo na to, co zaserwowała nam autorka.
Edyta i Robert, małżeństwo jakich zapewne znamy wiele. Para od lat, trójka dzieci. Żyją jednak nie razem, ale obok siebie. W ich relacji głęboką rozmowę zastępuje wymiana informacji albo wzajemnych pretensji. Czułość zastępuje obojętność i bylejakość. Wkrada się rutyna i ta trzecia, kochanka.
Tutaj zaczyna się dziać! Robert opuszcza żonę, ale nie chce porzucić dzieci. Ani troje z małżeństwa, ani owocu jego zdrady, który ma się dopiero narodzić. Edycie łamie to w pewien sposób życie, bo karmiła się przekonaniem, że ślub w kościele jest gwarancją wierności, mimo tego, że – jak się później dowiadujemy – nie prowadziła ona głębokiego życia duchowego…
Nie chcę zdradzać fabuły, zepsułabym tym całą przyjemność z lektury. To, co mnie niezwykle ujęło w tej powieści, to to, że autorka pozwalała nam zaglądać w myśli bohaterów – zarówno małżonków, jak ich przyjaciół czy dzieci. Małgorzata Lis pokazuje nam do czego doprowadza rozpad rodziny i to nie tylko na płaszczyźnie rodzicielskiej, choć tu widzimy bardzo wyraźnie cierpienie niewinnych dzieci.
Pokazuje również, że za każdą decyzję przyjdzie nam ponieść konsekwencje, nawet jeśli jest nią stagnacja i obojętność. Udowadnia na przykładzie zdradzonej bohaterki, że skupienie się na egoizmie i słuchanie doradców namawiających by skupić się wyłącznie na sobie, prowadzi do ogromnego nieszczęścia i nakręca spiralę błędnych decyzji.
Powroty, wyzwolenie z nałogów, wzajemne przebaczanie sobie… To były prawdziwe cuda, które działy się w zaciszu ludzkich serc. Robert co chwilę słyszał o zwiększającej się liczbie rozwodów. Dobro, do jakiego dochodziło wśród par, które mimo wszystko postanawiają walczyć o swoje małżeństwo, pozostawało w ukryciu. Jakby komuś zależało na tym, by ta prawda o sakramencie i nierzadko trudnej walce o miłość nie wyszła na jaw.
Str. 260
Można powiedzieć, że to opowieść jakich wiele. Pokazuje ona jednak, że wokół nas są ludzie poranieni, którzy potrzebują mądrego wsparcia i towarzyszenia, by nie pogubili się jeszcze bardziej. Unaocznia nam, że mamy więcej niż często widzimy w monotonni codzienności i czasem zdarza się, że zaczynamy to doceniać, gdy już to stracimy. Obrazuje do czego prowadzi obojętność w małżeństwie i mnie samej pokazała takie obszary, które w małżeństwie są ważne i warto je pielęgnować. Mówi nam również do czego prowadzi egoistyczne podejście do życia i relacji…
Lektura wciągająca i pouczająca. Dziękuję Małgosi za podjęcie tak trudnego tematu, w tak głęboki sposób. Lektura zdecydowanie warta przeczytania!
Tytuł Kto naprawi naszą miłość?
Autorka Małgorzata Lis
Wydawnictwo eSPe
https://boskieksiazki.pl/pl/p/Kto-naprawi-nasza-milosc/1263
JEŚLI TEN TEKST WYDAJE CI SIĘ WARTOŚCIOWY I MYŚLISZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ,
TO BĘDZIE MI MIŁO, GDY:
- pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza
- zaobserwujesz mojego Facebooka (wtedy będziesz ze wszystkim na bieżąco)
- dołączysz do mnie na Instagramie
- zapraszam też do kontaktu, rozmowy przez mail urbanska.madzia@gmail.com

