„Afganistan. Góry, ludzie, wojna. Opowieść o zapomnianym Hindukuszu”

Uwielbiam książki podróżnicze, bo są dla mnie sposobem na odpoczynek i wyruszenie wraz z autorem tam, gdzie sama nie odważyłabym się pojechać. Jakiś czas temu spędziłam kilka dobrych i wartościowych chwil z książką Łukasza Kocewiaka, który zabrał mnie do Afganistanu (a dokładnie Korytarza Wachańskiego), na podróż niebezpieczną, po ludzku szaloną i zarazem niezwykle ekscytującą!

Autor podąża za swoim marzeniem – chce wspiąć się na Noszak,  jak sam mówi „zapomniany szczyt w sercu Hindukuszu”. Poznajemy kulisy jego wspinaczkowej pasji, często bardzo niebezpiecznej. Widzimy jak wielką determinacją wykazuje się w samotnej wędrówce, w takiej części regionu, gdzie zdany jest wyłącznie na siebie. Podróżnik pokazuje nam jak wykorzystuje nowoczesny sprzęt górski i technikę, co może być niezwykle interesujące dla wszystkich tych, którzy pasjonują się wspinaczką i górskimi wędrówkami. Jednak to, co dotyczy wspinaczki i dążeniu ku marzeniu, to tylko część tej opowieści…

Kocewiak pokazuje nam kontekst historyczno-wojenno-polityczny, w jakim znalazł się wyruszając do Afganistanu, w którym wciąż dochodzi do walk. Jedną z nich niestety doświadczył z bardzo bliska, widząc namacalnie jak konflikty zbrojne są realne, a zarazem jak bardzo spowszedniały tamtejszej ludności…

W Badachszanie toczy się normalne życie, podczas gdy zaledwie kilka kilometrów dalej talibowie ostrzeliwują z karabinów maszynowych posterunki afgańskiej policji. Wydaje mi się, że mieszkańcom tych ziem wojna spowszedniała. W tym kraju, od dziesięcioleci pogrążonym w konflikcie, broń, krew czy nagła śmierć stały się elementami codzienności. Życie Afgańczyków naznaczone jest bólem po utracie bliskich, są poniżani przez najeźdźców, a nawet swoich rodaków z innych grup etnicznych lub wyznawców odmiennej gałęzi islamu. Mimo to widzę zwykłych ludzi, którzy próbują odnaleźć się w tym chaosie, nawet kiedy nad ich głowami latają wojskowe helikoptery, a ciszę w sąsiedniej dolinie rozdzierają strzały z karabinów. Str. 56

To, co urzekało mnie w opowieści podróżnika to jego szacunek i otwartość do osób żyjących inaczej niż on. Na afgańskiej ziemi spotykał różnych ludzi, zawsze mówi o nich z szacunkiem, z wieloma z nich udało mu się nawiązać dobre relacje.

W opowieści Kocewiaka pojawia się też wątek afgańskich kobiet, który bardzo mnie zaintrygował. Podróżnik przygotowując się już na miejscu do wejścia na szczyt usłyszał, że powstała grupa kobiet, która tak jak on, chce wspinać się na Noszak. Dla Polaków może nie ma w tym nic niezwykłego, ale dla tamtejszej ludności owszem, bo kobiety nie mają tam możliwości takich jak my, nie ma tam społecznej akceptacji dla kobiet uprawiających wspinaczkę. Jednej z nich udało się wejść na szczyt, choć wszystkie okazały się bohaterkami przekraczającymi narzucone ograniczenia – nie tylko społeczne i kulturowe, ale również swojego własnego bólu, przyzwyczajeń i lęku.

Choć na chwilę mogły zapomnieć o ograniczeniach społecznych, bo w górach wszyscy są sobie równi. Zmagając się ze swoimi słabościami podczas wspinaczki na Noszak, odkryły swoje mocne strony, uczyły się pewności siebie, żeby jeszcze dobitniej wyrażać swoje potrzeby i kształtować rolę kobiety w afgańskim społeczeństwie. Str. 236

To wielobarwna, niezwykła opowieść człowieka pełnego pasji. Publikacja zawiera wiele pięknych, kolorowych zdjęć. Jedne zapierają dech, inne budzą głębsze refleksje.

Po więcej zdjęć zapraszam na stronę Autora
https://kartkazpodrozy.pl/afganistan-gory-ludzie-wojna

Polecam tę lekturę każdemu kto, podobnie jak ja, lubi odpoczywać z książką, która nie nuży, ale zabiera w odległe zakątki świata. Pokazuje szczerze blaski i cienie poznawania nowych miejsc i budzi w nas głębszą refleksję. To wszystko zdecydowanie daje nam lektura Łukasza Kocewiaka.

Dziękuję Wydawnictwu Bernardinum za egzemplarz książki!

Tytuł Afganistan. Góry, ludzie, wojna. Opowieść o zapomnianym Hindukuszu
Autor Łukasz Kocewiak
Wydawnictwo Bernardinum

https://ksiegarnia.bernardinum.com.pl/pl/p/Afganistan.-Gory%2C-ludzie%2C-wojna.-Opowiesc-o-zapomnianym-Hindukuszu/1988


JEŚLI TEN TEKST WYDAJE CI SIĘ WARTOŚCIOWY I MYŚLISZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ,
TO BĘDZIE MI MIŁO, GDY: 

  • pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza
  • zaobserwujesz mojego Facebooka (wtedy będziesz ze wszystkim na bieżąco)
  • dołączysz do mnie na Instagramie
  • zapraszam też do kontaktu, rozmowy przez mail urbanska.madzia@gmail.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przejdź do paska narzędzi