Jakie to uczucie, gdy zostajesz matką osoby błogosławionej? Czy wspominając swoje zmarłe dziecko, widzisz je jako osobę świętą, wyjątkową, czy po prostu jako swoje małe i ukochane dziecko? Pochłonęłam niedawno niezwykłą opowieść. Mama Carla, Antonia Salzano Acutis, opowiedziała nam kawałek niezwykłej historii życia swojego syna.
Choć znałam historię Carla z opowieści dla najmłodszych czytelników, które nałogowo pochłania mój nastoletni syn, to spojrzenie z perspektywy jego mamy jest wyjątkowe. Gdy wzięłam tę książkę do ręki, bardzo zaskoczyła mnie jej objętość. To długa i bardzo szczegółowa opowieść, choć nie nużyła mnie ani przez moment…
Antonia Salzano Acutis w sposób niezwykły opowiada o życiu Carla od narodzin do dziś (czyli również o tym co dzieje się po jego śmierci). Nie neguje bólu, który przyniosła nagła śmierć nastolatka, ale jednocześnie pokazuje co i dlaczego uważa za Boże prowadzenie. Książka zaczyna się opowieścią, w której poznajemy kim był Carlo, jakimi cechami się charakteryzował, jak wyglądała jego choroba i nagła śmierć. Nie jest to jednak suche przekazywanie faktów biograficznych, ale opowieść kobiety, która straciła swoje ukochane dziecko.
Gdy patrzę na tę lekturę jako na całość, widzę, że autorka nie skupiła się wyłącznie na tym jak wyglądało życie jej wyjątkowego syna, ale na sensie, które mu nadał. Kolejne rozdziały dotyczą tego, jak Carlo żył, jakie wartości wyznawał, jak rozwijał się duchowo i intelektualnie, do jakich wniosków dochodził na swojej drodze wiary. Czy można tę lekturę nazwać małych katolickim katechizmem? Owszem, choć nie ma tu grama moralizatorstwa ani próby ukazywania Carla wyłącznie z dobrej strony. To opowieść o życiu i o drodze, której nie zburzyła nawet nagła śmierć nastolatka.
Carlo uważał, że jeśli istnieje taka możliwość, warto zawsze spowiadać się u tego samego kapłana. Przed każdą spowiedzią określał, co pragnie zmienić, i wyznaczał sobie jakiś cel. Mówił, że na księdza należy patrzeć oczyma wiary. Spowiednik jest niczym lekarz: za jego pośrednictwem Bóg leczy rany, które zadał nam grzech. (…) Carlo prosił Boga, żeby dopomógł mu utrzymać nabytą przy chrzcie czystość, której każdy z nas powinien zazdrośnie strzec. Str. 160-161
Takiego Carla pokazuje nam ta opowieść – dziecka wytrwale dążącego do świętości. Jego drogą były m.in. częste spowiedzi, Komunia święta i wsparcie sióstr klauzurowych. Wyłania się nam sylwetka niezwykle oddanego Bogu chłopca, który bardzo umiłował i robił wszystko, co w jego mocy by być blisko Boga. Widzimy też małego altruistę, który pomagał każdemu, kto potrzebował wsparcia. Przy tym zachował jednak pewien umiar – cieszył się jazdą na rowerze, kontaktem ze zwierzętami i wykorzystywał swoją pasję do programowania by opowiadać innym o Bogu.
Patrzymy też na jego zwykłą w swej niezwykłości mamę, która opowiada jak sama wzrastała przy boku syna. Nie ukrywa tego, że to on był dla niej wzorem wiary, a nie odwrotnie. Bardzo pokorna, zapatrzona w Boga, opowiadająca z ogromną pasją o tym, jak żył jej syn. Staje się przez to niezwykłym świadkiem wiary błogosławionego nastolatka…
Polecam tę lekturę każdemu rodzicowi. Uczy wolności ku oddaniu dziecka Bogu – nie tylko wtedy, gdy ono umiera. Pokazuje jak niezwykłe i głębokie może być czyjeś życie, nawet jeśli trwa tylko piętnaście lat.
Dziękuję Wydawnictwu Esprit za egzemplarz książki.
Tytuł Tajemnica mojego syna. Dlaczego Carlo Acutis jest uznawany za świętego
Autor Antonia Salzano Acutis oraz Paolo Rodari
Wydawnictwo Esprit
https://www.esprit.com.pl/995/Tajemnica-mojego-syna.html
JEŚLI TEN TEKST WYDAJE CI SIĘ WARTOŚCIOWY I MYŚLISZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ,
TO BĘDZIE MI MIŁO, GDY:
- pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza
- zaobserwujesz mojego Facebooka (wtedy będziesz ze wszystkim na bieżąco)
- dołączysz do mnie na Instagramie
- zapraszam też do kontaktu, rozmowy przez mail urbanska.madzia@gmail.com

