Anioły

Ostatnio jest ciężko. Mąż leży z nogą w górę, ja robię wszystko by przetrwać nie niszcząc do końca swoich kolan i kręgosłupa. Chcę też być blisko Teściów w chwili, gdy Teść odchodzi.

I doświadczam czegoś niesamowitego…

Gdy Piotruś był chory i płakał cały dzień wpadli na kawę Daria i Piotrek. Daria nosiła Piotrusia, Piotrek tak zabawiał Jaśka, że ten padł wieczorem jak kawka i spał do rana… Nikt tego nie planował, ale bez nich nie dałabym sobie rady.

Gdy Jaś potrzebował być blisko mnie i chciał pobawić się na huśtawkach przyjechała Krysia i porwała na spacer swego Piotruśka.  Nie wiedziałam, że tego dnia Jaś będzie potrzebował mamy na wyłączność…

Gdy Radek wylądował w szpitalu była u mnie Kornelia. Pomogła ogarnąć dom, dzieci i siebie. Pomogła w kąpieli, karmieniu, zabawianiu. Bez niej zapłakałabym się z bezsilności. Tego, że Radek wyląduje wtedy na SOR nikt wcześniej nie podejrzewał.

Gdy Teściowi pilnie potrzebna była maszyna z tlenem Radek był w domu i doglądał dzieci. Mogłam po to szybko pojechać i podłączyć przy łóżku Teścia bez stresu. A w samym hospicjum wszyscy byli bardzo pomocni, pod blokiem Teściów zjawił się sąsiad, który wniósł to ciężkie ustrojstwo pod samo łóżko Teścia.

I jak tu nie wierzyć w Boga? Ja nie potrzebuję więcej dowodów na Jego istnienie…

3 Replies to “Anioły”

  1. Mariola pisze:

    Piękne świadectwo 🙂
    Serdeczności.
    Dużo sił dla Waszej Rodzinki i wszystkich Aniołów 🙂
    Mariola Kwiatkowska

  2. Kornelia pisze:

    Widzieć Boga gdy jest ciemno i trudno to dopiero jest cud…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Przejdź do paska narzędzi