Chrzest – pierwszy dar.

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pytanie, które zadał mi znajomy. Co ci daje Kościół? – zapytał. Daje mi bardzo wiele. Dziś zacznę od początku, od podstaw. Kościół dał mi chrzest.

Kościół dał mi mój chrzest. Przyjął mnie do siebie. Rodzice o to zadbali – jestem im za to wdzięczna. Teraz, kiedy sama mam dzieci, wiem jakie to uczucie trzymać przy chrzcielnicy swoje maleństwo. Skarb, który jest tak drogi, że oddało by się za nie swoje życie. Tak drogi, że oddaje się je Bogu w nadziei, że Bóg oszczędzi mu w życiu jak najwięcej cierpienia. Skarb, za który nie raz obrażałam się na Boga. Kłóciłam się z Nim, gdy moje dzieci cierpiały. Krzyczałam, gdy walczono o życie starszego synka, który się rodził z powikłaniami. Bóg wie jak bardzo potrafię Mu nawrzucać jeśli chodzi o moje dzieci. Dlatego oddałam Mu moje skarby. Nikomu innemu nie oddam ich z takim zaufaniem.

Mam czwórkę dzieci – dwoje biologicznych, dwoje chrześniaków. O ile mam to szczęście, że rodzice chrzestni moich dzieci to super ludzie, którzy nadają się do swojej roli, to wiem, że nie każde dziecko ma tyle szczęścia. Często rodzi się we mnie bunt, gdy sakrament chrztu daje się dziecku z tradycji, a rodzicami chrzestnymi dziecka zostają ludzie, którzy nie powinni nimi być. Ale o tym już wkrótce 🙂

Ja dziś dziękuję za swój chrzest. Bez niego nie byłabym tym kim jestem dziś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *