Butelki

Stałam z dziećmi przy kasie w naszym mini-markecie. Do kasy obok podeszła starsza pani z dużą reklamówką.

  • Chciałam zwrócić butelki, ale nie mam paragonu – powiedziała do ekspedientki.
  • Przykro mi, ale nie skupujemy butelek. Trzeba mieć paragon. Mówimy o tym zawsze.
  • Proszę, potrzebuję 3,5 na bilet do szpitala.

Po dłużej rozmowie kasjerka przyjęła te butelki i wypłaciła starszej pani 5 zł.

Zapakowałam się i wyszłam. Zobaczyłam tę babuśkę siedzącą na ławce niedaleko sklepu. Nie wyglądała zbyt dobrze.

  • Dobrze się pani czuje? – zapytałam
  • Tak, dziękuję. Nigdzie nie chcieli ode mnie tych butelek i musiałam skłamać, bo nie mam na bilet, a muszę do szpitala na zastrzyk jechać. Ja tych piw nawet nie kupiłam. To wnuki przyszły do mnie w sobotę, bo miałam urodziny. Powiedziałam im, że mogę dać im tylko kanapkę do poczęstowania, bo nic nie mam. Wypili u mnie to piwo i pomyślałam, że tak załatwię pieniądze…….

Opowieść starszej pani była dość długa i smutna. Najniższa emerytura, mieszkanie z synową, której się boi, fortuna zostawiana co miesiąc w aptece.
Chwilę szłyśmy razem. Pani na przystanek, ja do piekarni. Gdy się rozstawałyśmy powiedziała „ja panią przepraszam, że tak smęcę. Ale mnie już nikt nie słucha.” Chciała odejść. A ja chciałam jej coś dać, coś co pomogło by jej przetrwać do kolejnej emerytury.
Gdy wyciągnęłam portfel to powiedziała, że nie chce. Udało mi się ją przekonać. Ucieszyłam się, że choć tak mogłam jej pomóc. I że mogłam jej wysłuchać. Tak zwyczajnie, po ludzku. Jak człowiek człowieka. Czy to aż tak wiele?

Comments

  1. krynia

    Jak dobrze, że Twoja wrażliwość nie pozwoliła Ci przejść obojętnie obok tej pani…wysłuchałaś jej – potrzebowała tego bardziej niż pieniędzy..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *