Autosugestia?

Autosugestia. Chrześcijańska sztuka pozytywnego myślenia” – nie jest zwykłym poradnikiem o tym jak dobrze i efektywnie żyć. Choć tytuł książki na początku mocno mnie zniechęcał, do sięgnięcia po lekturę przekonało mnie nazwisko jej autora.

Autosugestia, pozytywne myślenie – nie kojarzy mi się z chrześcijaństwem. Słysząc to, czuję raczej: samodoskonalenie, złudne myślenie, utopia, oszukiwanie siebie. Czy myślenie pozytywne zawsze jest myśleniem prawdziwym? A przecież tylko prawda wyzwala i pomaga dobrze się rozwijać. Autosugestia to nic innego jak powtarzanie sobie pewnych zdań o sobie samym czy wzorców zachowań, nie zawsze prawdziwych. Co więc autosugestia ma wspólnego z chrześcijaństwem?

Choć w książce Anselma Grüna znaleźć można wiele cennych rad, ta pozycja ma w sobie coś wyjątkowego. Sięga do źródeł – do Boga i mądrości Ojców Pustyni. Autor to mnich benedyktyński, z solidnym wykształceniem psychologicznym. Wcześniej natknęłam się na kilka jego publikacji, ciekawa więc byłam tego co chce powiedzieć o autosugestii.

Grün traktuję temat bardzo poważnie i kompleksowo. Pisze, że negatywne myślenie wpływa na całą naszą codzienność – postrzeganie siebie, sposób tworzenia relacji, poczucia bezsensu i nieszczęścia. Nieuporządkowany stosunek do uczuć ma wpływ na smutek, gniew i apatię. Nie jest to jednak traktat o magicznym myśleniu „będzie dobrze”, bo co jeśli jednak tak nie będzie? Autor nie zostawia czytelnika bez pomocy – sięga do doświadczeń starożytnych mnichów. W książce znalazłam wiele przykładów i sposobów na zmianę autosugestii w codziennym życiu. Autor udowadnia, że istnieją możliwości na zmianę życia, relacji, postrzegania Boga, dając radość i uzdrowienie.

Anselm Grün urzekł mnie twierdzeniem, iż należy dotrzeć do korzeni swych złych humorów:

Wszystkie nasze wewnętrzne postawy – nasza zazdrość, nasza złość, nasze użalanie się nad sobą, nasze lęki, nasza wściekłość, nasza radość, nasza cierpliwość, nasze zadowolenie, nasza miłość – wyrażają się w zdaniach, ktore sobie wciąż powtarzamy. (str. 11)

Od wielu lat walczę o pozytywne myślenie. Sięganie do źródeł myśli wydaje mi się niezwykle cenne i niezbędne w drodze po pozytywną autosugestię. W książce znalazłam wiele przykładów i propozycji na zmianę myślenia.

Magdo! Wypowiadaj słowa błogosławieństwa w trudnych chwilach. Odetchnij i wyrzuć z oddechem chęć do sięgnięcia po osąd. To dotknęło mnie najbardziej. Dlaczego? Żyję w wielu trudnych relacjach, w których nie czuję się komfortowo. Osąd przychodzi mi szybko i wkrada się w serce jak jad. Wypowiadanie w tym czasie słów błogosławieństwa jest dla mnie jak zasłonięcie oczu. Pozwala spojrzeć inaczej. Daje wewnętrzną wolność. Podobnie jak powtarzanie w trudnych chwilach fragmentów Pisma Świętego (jak robili to Ojcowie Pustyni).

Zakonnik dużą wagę przywiązuje do tego, iż dobrym sposobem na radzenie sobie z negatywnymi myślami jest ujawnianie ich swojemu ojcu duchownemu. Mam taką możliwość już od kilkunastu lat i wypowiedzenie na głos swoich wątpliwości jest dla mnie jedną z najbardziej cennych rzeczy w rozwoju. Daje to nie tylko inne spojrzenie – osoby bardziej doświadczonej duchowo i stojącej gdzieś obok, bez zbędnej emocjonalności w danej sytuacji. Zwerbalizowanie myśli i usłyszenie własnych słów wydaje mi się być bezcenne.

Autor pisze również o tym by pozytywnie reagować na negatywne myśli. Możemy wpływać na siebie – pozytywnie lub negatywnie, w zależności od myśli, które do siebie dopuszczamy.

Nie powinniśmy ich dusić, ale mądrze się z nimi obchodzić, walczyć z nimi. (str.75)

Grün sięga również do psychologii zachowań. W przypadku natręctw nakazuje się zastopowanie myśli. Gdy nie ma w nich potrzeby, tęsknoty, gdy pojawiają się w sposób wymuszony i są bezowocne – trzeba je odciąć i nie zajmować się nimi. Niestety miałam okazję sprawdzić to na sobie. W moim epizodzie z nerwicą pomogła konsultacja lekarska. Jego rada była taka sama. Odciąć, powiedzieć STOP. Walka była ciężka i długa, ale przyniosła błogosławione skutki.

Można zadać sobie pytanie – który sposób jest najlepszy dla mnie? Wymaga to dobrego daru rozeznania. Często pomocna jest przy tym osoba ojca duchownego. Można zapytać też które myśli są dobre, a które nie? Zakonnik powołuje się na słowa św. Pawła, który kieruje się kryterium miłości, radości, otwartości, cierpliwości, pokoju, dobroci, przyjaźni i wierności.

Z doświadczenia osoby walczącej o siebie, mogę tę lekturę polecić osobom, które czują się nękane i ściągane w dół przez swoje myśli. Moim zdaniem nie zaszkodzi nikomu duchowo ani emocjonalnie, napisana jest z dużą wrażliwością. Starożytni mnisi mieli w sobie mądrość, której brakuje dziś w pędzie życia i patrzenia na efektywność ludzkich działań, nie zaglądając w ludzkie serce.

Dziękuję Wydawnictwu WAM za kolejną wartościową lekturę!

Tytuł: „Autosugestia. Chrześcijańska sztuka pozytywnego myślenia”
Autor: Anselm Grün OSB
Wydawnictwo: WAM
Liczba stron: 112
Cena: 19,90 zł

Chcesz wiedzieć o nowych wpisach na bieżąco? Zapraszam na mój funpage https://www.facebook.com/niezawodnanadzieja

Informacje o Magdalena Urbańska

Kobieta, żona, matka, przyjaciółka. Pozytywnie nastawiona do świata. Spędzam czas na dbaniu o siebie i innych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „Autosugestia?

  1. Świat Toli pisze:

    To prawda, tytuł jest sugestywny. Pozytywne myślenie, mieć takie to sztuka i połowa sukcesu. W dzisiejszych czasach to bardzo trudne, gdyż życie jest tak intensywne, szybkie i coraz bardziej przyspiesza.

  2. Negatywne myślenie od zawsze wpływało źle na nasze samopoczucie, a także na zachowanie. Choć książka traktuje o ciekawych rzeczach, to jednak nie zdecyduję się po nią sięgnąć, bo nie sądzę, że trafi do mnie ta pozycja.

  3. zaniczka pisze:

    Odciąć się od toksycznych ludzi i myśli to podstawa dobrego funkcjonowania.

    • Magdalena Urbańska pisze:

      To prawda – pytanie tylko „jak?”. Toksyczni ludzie i myśli są – nie każdy potrafi sobie z nimi poradzić.

  4. per Zofka pisze:

    Trudno to czytać, kiedy tak to wygląda!

  5. Waw, chetnie sięgne. Świetnie opisałaś.

  6. per Zofka pisze:

    Nie jestem wierząca, nie ciągnie mnie ta książka, ale wracam do recenzji!

  7. Małgorzata Hert pisze:

    Nie moja bajka, ale recenzja zachęcająca

  8. Zawsze warto pracować nad sobą, niezależnie od wyznania. Pozytywne myślenie może zdziałać cuda, chociaż wiem, że nie jest łatwo widzieć wszystko tylko w jasnych barwach 🙂

  9. Aga pisze:

    Dzięki za polecenia. Szukam właśnie tego typu pozycji 🙂

  10. Zawsze warto nad sobą pracować. Pozytywne myslenie jest bardzo ważne, bez względu na rodzaj wyznania.:)

  11. Wydaje mi się, że ta książka mogłaby mnie zaciekawić. Z chęcią sięgam po tego typ literaturę, chociaż czynię to nieczęsto, bo jednak taka pozycja skłania do rozmyśleń i potrzeba na nią czasu. Pozdrawiam!

  12. To jest takie pytanie: Czy wystarczy zwrócić się do Pana Jezusa o pomoc, czy należy praktykować „autosugestię”? Czy takie praktyki nie mają w sobie czegoś niewłaściwego?

    Generalny nurt nauczania duszpasterskiego jest nastawiony negatywnie do tego typu „pomocy” jak autosugestia, przekonań, że pozytywne myślenie sprawi, że zmieniać się będzie rzeczywistość itd.

    Ja się z tym nurtem nie do końca zgadzam. Uważam, że samo „Panie Boże pomóż” to za mało. Może właśnie przez jakieś techniki psychologiczne Pan Bóg chce nam pomóc, tylko chce, żebyśmy się nimi posłużyli. W Polsce generalnie jest za dużo negatywizmu, więc każda uśmiechnięta osoba to skarb dla wszystkich 🙂

    • Magdalena Urbańska pisze:

      Wydaje mi się, że to jest tak, że wszystko dla wszystkich, ale mądrze. Trzeba dobrze rozeznać co jest dla mnie. I w jakich ilościach. Nie chodzi tu o magiczne myślenie – że świat się zmieni pod moje nastawienie. Bo raczej się nie zmieni. Szkodliwym byłoby żyć samą autosugestią – mogłoby to być zwyczajne okłamywanie samego siebie. I myślę, że przed tym ostrzega Kościół.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *