Foch to foch – czyli o kobiecej emocjonalności słów kilka, cz.1

W głowie jednej z czytelniczek bloga zrodziła się myśl, by poczytać więcej o kobiecych emocjach. Poprosiłam więc osoby odwiedzające mój fanpage o podzielenie się swoimi doświadczeniami.

Czy foch to zawsze foch? A może system hormonalny rządzi kobiecą wolą? Co wpływa na emocje kobiety? Jak sobie z nimi radzić? Czy mężczyzna może pomóc swojej ukochanej przeżyć lepiej to, co czuje?

Dziękuję wszystkim, którzy podzielili się ze mną często bardzo osobistymi doświadczeniami.

Na potrzeby tego tekstu zrobiłam też krótką ankietę, której wynik bardzo mnie zaskoczył…

 

Czy naprawdę jest tak, że nie mamy wpływu na to co się z nami dzieje? Czy Bóg dał nam hormony, które są silniejsze niż nasz rozum i wola? Z tej ankiety wynika, że tak…

Choć, gdy pytałam was o to, jak wygląda to w praktyce, odpowiedzi często były inne:

  • niestety mogą mieć przewagę nad wolą (ja ciąży domyślałam się zanim zrobiłam test ciążowy – po prostu widziałam że zachowuje się tak, jakbym potrzebowała psychiatry- albo właśnie była w ciąży). Z drugiej strony nie jest też tak, że nie ma się na nie zupełnie wpływu – mi pomaga melisa, którą od jakiegoś czasu pije codziennie – i czuję się bardziej wyciszona nawet w tych trudnych okresach), oprócz tego odpoczynek, ruch i suplementacja magnezu bardzo pomaga.
  • z mojego doświadczenia mogę powiedzieć o napięciu przedmiesiączkowym – hormony nie mają wpływu na wolną wolę. Ostatecznie to ja jestem osobą, która decyduje o tym, co zrobi. Hormony mogą mi to ułatwić albo utrudnić, ale nie decydują za mnie. Mogą powodować, że jestem zdenerwowana (w przypadku pms) i łatwiej mnie wyprowadzić z równowagi, ale jestem dorosłą, (chyba) dojrzałą osobą, więc nie mogę zwalać wszystkiego na hormony. Jednocześnie zauważam, że sposób, w jaki się odżywiam, ma znaczący wpływ na zmniejszenie napięcia przedmiesiączkowego, więc hormonom można też trochę „pomóc”, np. jak jem dużo zieleniny, warzyw i ograniczam słodycze, to czuję się lepiej i napięcie przedmiesiączkowe znika (albo dolegliwości są naprawdę niewielkie).
  • kilka dni przed miesiączka mam takie spadki nastroju jak w ciężkiej depresji . Potwierdzone przez psychologa wiec to nie jest foch. Hormony maja potężną moc.
  • Każdy człowiek ma zdolność do oceniania sytuacji, do podejmowania odpowiedzialnych decyzji, do kontroli samego siebie. I choć często nasze kobiece hormony dają o sobie znać, dla mnie nie mają one znaczenia w przypadku wolnej woli. Hormony to część naszej kobiecej natury, to coś naturalnie obecnego w naszym życiu, to biologia naszego istnienia. I one zawsze będą nam towarzyszyć, szczególnie wtedy kiedy zostajemy matkami dla poczętego dziecka czy kiedy się starzejemy. A wolna wola to nasza zdolność podejmowania decyzji, zdolność rozróżniania dobra od zła i podążanie za własnym sobą, słuchanie swojego głosu serca i rozsądku.

A Ty co o tym myślisz? Co twoim zdaniem najbardziej wpływa na naszą emocjonalność?

  • Myślę, że bardzo wiele rzeczy się na to składa, na te złe najczęściej moje dziecko, kiedy mnie nie słucha, mąż, który czasami bardzo irytuje, ludzie, którzy są okrutni i podli dla mnie, choćby w pracy… Na wzruszenie np. oddziałują u mnie ludzie dramaty, często oglądając programy na żywo typu „Uwaga” czy „Sprawa dla reportera” zdarza mi się płakać, czuć niemoc i bezsilność…
  • Chociaż to może bardzo banalne stwierdzenie, ale prawdziwe – na nasze emocje często wpływają niezaspokojone potrzeby – snu, głodu. Tak pierwotne i oczywiste, ale dziś często nie mamy czasu zjeść w spokoju i porządnie się wyspać!
  • Artykułów do tego sprzecznych jest pełno. Był nawet niby medyczny, że kobiety pms tylko wykorzystują dla własnych celów.
  • Na emocje każdego człowieka niezależnie od płci wpływa najbardziej stopień zaspokojenia bądź niezaspokojenia swoich potrzeb. Im bardziej jesteśmy ich świadomi i im bardziej bierzemy za nie odpowiedzialność, tym większa kontrolę mamy nad emocjami. Na nasze emocje mają też wpływ wartości które wyznajemy, czy jesteśmy w zgodzie z nimi czy spychamy je na margines. I znowu świadomość hierarchii wartości i/ lub ustawienie ich we właściwej kolejności i życie wg tego uspokaja emocje.
  • na emocje kobiety (z mojego doświadczenia) wpływa niemal wszystko – relacje z bliskimi, relacje w pracy, pogoda, korek, kolizja, kupno kanapy czy nowa fryzura. Emocje potrafią zmieniać się co 5 minut i biegać z jednej skrajności w drugą.

Czyli jednak nie ja decyduję???

W moim odczuciu nie do końca tak jest, choć odpowiedzi, które zacytowałam wyżej mogłyby to sugerować. Do mnie bardzo docierają powtarzające się słowa wielu z was o zaspokajaniu własnych potrzeb – często spychanych na margines, na koniec dnia, na potem, na nigdy…

Hormony mają ogromny wpływ na to jak ja się czuję i jak funkcjonuję – myślę, że moi bliscy widzą kiedy kończy się mój cykl… Niestety. Czy mogę nad tym panować? Mogę. Wtedy, gdy jestem wypoczęta, gdy mam chwilę dla siebie, gdy sprawię sobie małą przyjemność (kiedy to ostatnio zrobiłaś?).

Wiele z was pisało o tym, że pomaga odpoczynek, rozmowa z bliską osobą. Emilka pisała o melisie i suplementacji magnezu. Mnie pomaga dobra kawa, w dobrym towarzystwie. Wiele i niewiele, gdy w domu buszuje dwóch małych rozrabiaków.

Czy nie warto jednak czasem o to zadbać?

Każda z nas chce być urzekająca, piękna, promieniująca. A co robimy, by to się rzeczywiście stało?

Czy pozwalam na to by emocje były mną?

Paulina: „wg mnie kluczowym elementem jest dystans do emocji. Mam jakieś emocje, ale nie jestem emocjami – nie mogę pozwolić, żeby przejęły nade mną kontrolę, bo wiem, że 5 minut się zmienią, będą inne. Trzeba je uszanować, pokochać, pogłaskać, czasem dać im upust (np. pójść na trening, coś ugotować, podzielić się smutkiem, złością, radością, z kimś bliskim), ale nie powinny nami rządzić”.

Zgadzasz się z nią? Ja zdecydowanie tak!

Uwaga – wyzwanie!

Przez najbliższy tydzień każda z nas zrobi coś tylko dla siebie. Może to być zakup nowego ciuszka. Może kawa poza domem. Może spacer, bieg (możemy wspólnie jeśli mieszkasz blisko Trójmiasta :)). Co to będzie dla Ciebie? – nie wiem. Ale zróbmy coś dobrego i podzielmy się za tydzień efektami. Co Ty na to?

Informacje o Magdalena Urbańska

Kobieta, żona, matka, przyjaciółka. Pozytywnie nastawiona do świata. Spędzam czas na dbaniu o siebie i innych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Chwile z życia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Foch to foch – czyli o kobiecej emocjonalności słów kilka, cz.1

  1. Bernadka pisze:

    Dziękuję Ci Madziu za ten post. Miło przeczytać w nim czastkę moich własnych przemyśleń. Myślę, że ten bardzo ciekawy temat poruszył szczególnie do rozważań nad naszą kobiecą naturą, zachęcił do spojrzenia na siebie przez pryzmat nie tylko hormonów, ale i emocji, które często nam towarzyszą.
    Zdecydowanie kwintesencją tego postu jest podsumowanie Pauliny, ja też się z nią zgadzam!
    Pozdrawiam
    Ps: wyzwanie oczywiście podjęte:)

  2. Paulina O. pisze:

    Madziu, super, że podejmujesz takie tematy 🙂
    Dzięki temu miałam okazję sama na poważnie się nad tym zastanowić i zobaczyć, czy faktycznie moje emocje nie sprawują kontroli nade mną 🙂 A później porozmawiać o tym z bliskimi. Więc dzięki tematowi, jaki zaproponowałaś, wszyscy skorzystaliśmy 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *