Czy gniew jest zły?

Mam czasem poczucie, że jestem niewystarczająco dobra – jako żona, matka, córka, przyjaciółka, chrześcijanka.

Często moje myśli nijak mają się do stanu faktycznego, ale są. Żyją własnym życiem i w chwilach, gdy doświadczam odrzucenia bądź braku znaczenia – przeradzają się w gniew.

Bycie „wystarczająco dobrym” staje się czasem moim bożkiem, celem samym w sobie. Co to jednak za cel, gdy poprzeczka przesuwa się jak liść na wietrze? Czy moje bycie „dobrym” ma coś wspólnego z prawdziwym dobrem, szczęściem, spełnieniem?

Gdy po raz kolejny doświadczam, że moje emocje bez kontroli mogą wyrządzić wiele zła, mam poczucie winy. Wielki ból serca, który rodzi niepokój, czasem złość na siebie, czasem poczucie bycia…niewystarczająco dobrym.

Bycie dobrym to czyste czy szczęśliwe dzieci? To matka karcąca czy łagodna? Bycie dobrym to żona uległa czy twórcza partnerka? Bycie dobrą to kolejna odmówiona nowenna pompejańska, czy może wystarczy Akt Strzelisty? Spowiadająca się raz w roku, czy co miesiąc?

Nie, nie jest to epopeja kobiety w depresji. Jest to moje doświadczenie codzienności, gdzie po kolejnej niedospanej nocy, wstaję zła na cały świat. Gdy kolejny poranek proszę Boga by mnie ożywiała kawa i by sprawił, że nie będę wylewać złości na dzieci.

Jestem coraz bardziej świadoma. Podejmuję więc walkę.

Ta świadomość pokazuje mi też coraz bardziej, że moje uczucia nie są mną. Nie jestem niewystarczająca, ale normalna.

Każdy czasem doświadcza trudnych uczuć, ja też. To jak sobie z nimi radzę, to już inna historia – długa droga wielu upadków i powstawania z nich. Droga, którą chce iść razem z Bogiem i tymi, których kocham. Po to by tej miłości Bożej i ludzkiej uczyć się każdego dnia na nowo.

Czy gniew jest zły?

Nie, nie jest. Pokazuje mi moje zmęczenie, moją obecną kondycję psychiczną, niezaspokojone potrzeby i głęboko zakopane pragnienia. Pokazuje moje braki i zaniedbania. Pokazuje mnie całą.

Złym może być to, co z nim zrobię…

A robię różnie. Czasem moje uczucia dodają mi sił do walki. Pokazują gdzie moje serce niedomaga i czym się teraz zająć. Rozmawiam wtedy z mężem, przyjaciółką, spowiednikiem. I widzę, że mój gniew był mi potrzebny bym mogła zrobić krok do przodu.

Czasem jednak prowadzą do destrukcji – wyżywania się na sobie i najbliższych. To wtedy spuszczam wzrok i proszę o wybaczenie – siebie samą, Boga i drugiego człowieka.

Uczę się wciąż wybierać pierwszą drogę, ale o tym już niebawem…

Trzeba pamiętać, że nie samo odczuwanie gniewu, lęku czy niezadowolenia i wstydu jest grzechem, czyli pogwałceniem Prawa Bożego. Ważne jest to, w jaki sposób rozwiniemy swoje emocje, na co im pozwolimy. (…) List do Efezjan (4,26) poucza nas: Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie.
A. i H. Wieja, Jak skutecznie pomagać innym?, Wydawnictwo Koinonia 2014, str. 41

Zdjęcie u góry pochodzi z pixabay.com. Zdjęcie cytowanego poradnika jest własnością Wydawnictwa Koinonia.

 

Comments

  1. Gosia

    Ja tez odczuwam ostatnio , że ciągle w czymś niedomagam, że ciągle jestem niewystarczajaco ,dobra,uśmiechnięta, pomocna ,twórcza itp, Moja praca w zasadzie ograniczyła się do zobaczenia, ze są we mnie różne emocje , nauczyłam się rozpoznawać ich źrodła.Wciąż jednak zaskakuje mnie, że przecież powinnam nad nimi pracować ?!? I sama ta myśl juz mnie przerasta Pewnie dlatego ciągle zapominam o tym stwierdzeniu 😛

  2. Teologiczna

    Dziękuję za ten wpis. Pociesza mnie, że to codzienne zmaganie z emocjami nie jest obce również innym. Faktem jest, że czasem trzeba wiele wysiłku, aby przepracować w sobie gniew, próbować rozumieć skąd się on bierze i starać się uchronić siebie przed jego niepotrzebnymi ogniskami, gasić je od razu, o ile to możliwe. Jedynym ze środków prewencyjnych jest na pewno nie nakręcanie się na wspomniane bycie „wystarczająco dobrym”. Stawiane sobie bardzo wysokie wymagania, bądź własna tylko wizja tego, co znaczy to określenie, mogą budzić frustracje, gniew na samego siebie. Uczyć się mierzyć to miarą Boga byłoby idealnie, ale jest to proces, nauka, stały rozwój. Ale może i w tym kryje się właśnie piękno wzrostu?

  3. Ppp

    Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Może trzeba zacząć od uszczęśliwiania SIEBIE? Jak będziesz szczęśliwa, to automatycznie będziesz milsza dla otoczenia.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *