Zacznij mówić „dziękuję” już dziś.

 

Ostatnio dużo myślę o Kościele.

Kilka dni temu wrzuciłam w mediach społecznościowych zdjęcie mojego parafialnego kościoła z pewną refleksją…

Czekałam dziś na przystanku autobusowym i klęcząc przy dziecięcym rowerku zobaczyłam niebo nad kościołem – piękne niebo…

Opublikowany przez Biegnąc pod wiatr Poniedziałek, 18 marca 2019

 

Kościół jako drogowskaz.

Wiele dobra doświadczam w mojej parafii, w małym zwykłym miasteczku. Poczynając od modlitwy, Mszy (od kiedy moja przyjaciółka mieszka w Niemczech i opowiada jakie ma trudności z Mszą, inaczej patrzę na to, co mam…), nabożeństw, do choćby sakramentu spowiedzi – wtedy gdy jej potrzebuję.

Nie zawsze tak było. I nie chodzi o to, że uprawiałam churching, bo raczej jestem za leniwa by jeździć z miejsca na miejsce.

Związana jestem od lat z gdyńską parafią Jezuitów i to się nie zmieniło. Zmienia się jednak moje patrzenie na wszystkich innych wokół. Gdy przestałam porównywać, zobaczyłam piękno i głębię. Pozwoliłam się zaskoczyć, gdy nie spodziewałam się fajerwerków. I tak, nie było wystrzałów, był i jest pokój serca, spełnienie i radość, jest zwyczajnie głęboka wdzięczność.

Wczoraj rozważałam pisma św. Katarzyny ze Sieny, o Kościele właśnie. Ona nieustannie modliła się za Kościół, upominała papieża za jego wybuchowość podczas schizmy. I myślę o tym, co napisał mi przedwczoraj pewien kapłan…

Ks. Grzegorz przeczytał mój tekst o wdzięczności względem kapłanów. Można go przeczytać tutaj (https://niezawodnanadzieja.blog.deon.pl/2018/08/15/dlaczego-boisz-sie-podziekowac/).

Gdy zobaczyłam, że chce coś powiedzieć o tym, co przeczytał, poczułam lęk. Dlaczego? Ostatnio ciągle spotykam się z hejtem.

Nie ruszają mnie już słowa: jesteś głupia, niedojrzała, naiwna. Nie jest w stanie wzruszyć mnie stwierdzenie, że skoro piszę dla Deon.pl to jestem wrogiem Kościoła. To już było i powtarza się tak często, że mi spowszechniało.

Czasem jednak ktoś cytuje fragmenty wyrwane z kontekstu i mnie atakuje – moją wrażliwość, chęć podzielenia się swoim doświadczeniem, swoim światem. Wtedy mam ochotę schować komputer na dnie szafy i nigdy już nic nie napisać – tak, czasem tak mam…

To, co mnie przed tym powstrzymuje to… wdzięczność. Wiele złych słów spływa po mnie, bo dostaje też dobre. Po przedwczorajszej rozmowie z ks. Grzegorzem patrzę jednak na to z jeszcze innej perspektywy.

Czy ja sama potrafię dziękować?

Jakiś czas temu pisałam Wam o Innym Wymiarze i ks. Pawle (tutaj), który pracował kilka lat w mojej parafii. Nigdy nie podeszłam do niego osobiście, by powiedzieć jak poruszają mnie jego kazania i jak bardzo zmieniają moją optykę patrzenia. Na szczęście udało mi się to teraz, choćby przez Internet.

Jednak to, co pisał mi przedwczoraj ks. Grzegorz sprawiło, że mam wyrzuty sumienia…

Od jakiegoś czasu gdy słucham kogoś jak mi mówi że jakiś ksiądz spowodował w nim coś dobrego, pytam: powiedziałeś mu to? W 100% odpowiedź „nie”. A szkoda… myślę, że takie dobre słowo może nawet nie jedno kapłaństwo mogłoby uratować.

Uratować kapłaństwo… Czy to nie ja krzyczę czasem, że potrzeba nam mądrych kapłanów?

A ile razy podeszłam do nich, gdy usłyszałam coś, co mnie dotknęło? Ile razy powiedziałam „dziękuję” po spowiedzi? Ile razu uśmiechnęłam się na ulicy, życząc dobrego dnia? Ile razy potraktowałam kapłana jak człowieka, który ma uczucia?

Jestem księdzem 33 lata, ale coraz bardziej doświadczam, że na jedno słowo budujące i wspierające słyszę 9 dołujących – pisał ks. Grzegorz.

Czy to nie powinno być moim wyrzutem sumienia? Naprawdę? Czy muszę dokładać do tego swoją cegiełkę?

Nie chodzi mi teraz o to, żeby nie widzieć zła, zaniedbań czy bylejakości. One są wszędzie. Chodzi raczej o to, by skupić się na dobru – w tych małych, niepozornych miejscach, gdzie mieszkają kapłani z wielkim sercem.

Jest ich więcej niż nam się wydaje. Dziękuję Wam za Waszą posługę i poświęcenie. I chcąc okazać Wam wdzięczność, postaram się pokazywać jak jesteście dla mnie cenni – pomimo moich oporów, lęków, zranień. Już dziś, bo być może dziś na szali leży czyjeś kapłaństwo.

Księże Grzegorzu – dziękuję!

 


Zapraszam do mnie 🙂

facebook.com/niezawodnanadzieja

https://instargam.com/biegnac.pod.wiatr

urbanska.madzia@gmail.com

 

Comments

  1. Iwona Motyw Kobiety

    Nie tylko duchownym, ale w ogóle , ludziom wokół. Tak ostatnio odkryłąm ponownie, że jak ktoś umiera, wtedy wszyscy piszą komentarze o tym, jaki był wspaniały , co wniósł do ich życia…. i tak twierdziłam, że trzeba to ludziom mówić, bo dzięki temu ten czas do ich odejścia mogą spędzić zupełnie inaczej, być jeszcze wspanialszymi ludźmi. Małe słowa mogą zmienić czyjeś życie. Czy Ty tak nie masz? Ja tak mam 🙂
    Szatan robi to w człowieku, że każe mu pamiętać tylko złe słowa – idźmy pod prąd i pamiętajmy te dobre, wypowiadajmy dobre!

    1. Post
      Author
      Magdalena Urbańska

      Być może też tak mam, być może… W moim sercu jest jednak więcej dziękczynienia niż na moich ustach i nad tym chcę pracować. Pozdrawiam!

  2. awa

    Być może, że na 9 księży oddanych Bogu i ludziom, trafi się jeden, który potrafi zdołować osobę, której sam jako człowiek nie dorasta. Nasz ksiądz pracujący na parafii, powiedział niedawno, że jakie są rodziny, tacy są i księża.
    Niedawno szliśmy z żoną pustawym chodnikiem, a z naprzeciwka szedł nieznajomy młody ksiądz w sutannie i z uśmiechem powiedział do nas „Szczęść Boże”. Prawie zapomniałem języka w gębie, bo zwykle tego pierwsi nie czynią i o sekundę spóźniłem się z odpowiedzią.
    Dziękuję! Szczęść Boże księdzu.

    1. Post
      Author
      Magdalena Urbańska

      Miałam kiedyś podobną sytuację 🙂 byłam u rodziny męża i mijał mnie kapłan – miał sutannę pod długim płaszczem.
      Uśmiechnęłam się do niego, pierwszy powiedział „szczęść Boże”, zaczepił mojego synka (miał wtedy koło 2 lat). Pogadaliśmy chwile o życiu w mieście (bywam tak 2-3 razy w roku), opowiadałam skąd jestem. Myślałam, że to proboszcz, okazało się, że…biskup. Także jakie są rodziny, taki jest biskup 🙂 Gdy na mszy zorientowałam się kto ze mną gadał na chodniku – nie potrafiłam się do niego nie uśmiechać 🙂

  3. Natalia Świderska

    „dziękuję” Ci Magdo za ten artykuł i za to, że pomimo wszelkich przykrych komentarzy nie poddajesz się i piszesz dalej. Pozdrawiam ciepło!

    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.