Palcem i sercem pisane

Jakiś czas temu pisałam trochę o spowiedzi (tutaj), odpowiadając na Wasze pytania.

Obiecałam część dalszą – o sensie, sposobie i wszystkim wokół spisywania notatek duchowych.

Piszę dziś ten tekst nie tylko jako praktyk, ale osoba, która długo szukała dla siebie sposobu wyrażania swoich myśli, z wielkim pragnieniem by to co porusza, zostało zapamiętane.

Moja przygoda ze spisywaniem myśli zaczęła się…po jednej ze spowiedzi. Nie mogąc kolejny raz wyrazić jasno tego co czuję, postanowiłam nauczyć się spisywać swoje poruszenia, by łatwiej było mi je później wypowiedzieć.

Na początku pisałam po każdej spowiedzi. Czasem dwa zdania, czasem pół strony. O tym co w sobie zobaczyłam, co usłyszałam, nad czym chciałabym pracować. Zwykły zeszyt w kratkę i długopis. Data, kilka myśli, pokuta. Tyle.

Z czasem pisałam też „pomiędzy”, gdy dotknęło mnie jakieś słowo, kazanie, książka. Gdy założyłam profil na Instagramie i poznałam kilka twórczych osób, zobaczyłam, że można swój stan ducha wyrażać także poprzez rysunki, kolory, naklejki. Zeszyt zamieniłam na notes, a moje notatki stały się kolorowe, nabierając życia i wyrazu.

https://www.instagram.com/p/BtY2G4dH53B/?utm_source=ig_share_sheet&igshid=1uwtmnq6rlilz

Pięknie o spisywaniu poruszeń duchowych pisze Maja Komasińska-Moller w książce Pogoda ducha (więcej o samej książce jest tutaj).

Widzę w sobie to, co pisze Maja. Gdy jest mi ciężko, źle, pusto – zaglądam do notatnika. Dostrzegam wtedy jak wiele zmieniło się na przestrzeni ostatnich lat. Jak bardzo zmieniło się moje życie i ja sama.

Poprosiłam dwie kobiety, którymi się inspiruję, by podzieliły się tym, czym jest dla nich spisywanie poruszeń. Oto co napisały:

„Bardzo często robię notatki w czasie rekolekcji, albo po spowiedzi, rozmowie, czy po prostu z własnych przemyśleń i modlitwy. Lubię spisywać takie rzeczy m. in. dlatego, że jestem wzrokowcem i to, co zapisane na papierze, łatwiej zapisuje się też w mojej głowie i sercu. Poza tym pamięć bywa zawodna i niektóre ważne treści szybko się w niej gubią. Zwłaszcza jeśli jest ich sporo na raz i towarzyszą im emocje – wtedy pamiętam mocno, ale krótko 😉
No i jest jeszcze jeden, chyba najważniejszy, powód. Gdy przychodzi trudniejszy czas, jakaś ciemność duchowa, albo – mówiąc po ludzku – dołek, to zdarza mi się wracać do wcześniej zrobionych notatek. Wtedy są one dla mnie nie tylko pocieszeniem i drogowskazem, ale też swego rodzaju „dowodem” na istnienie i działanie Pana Boga. Przypominają mi, że On zawsze jest blisko mnie, że było wiele chwil, w których wyraźniej Go słyszałam i doświadczałam.
Budzą też we mnie tęsknotę za taką bliskością i pomagają mi wierzyć, że ten gorszy czas nie będzie trwał wiecznie :)”
Agnieszka

 

„Od kiedy tylko sięgnę pamięcią zawsze miałam problem ze sobą. Jestem DDA, bardzo wcześnie zaczęłam dojrzewać, mam niską samoocenę i tak naprawdę nigdy siebie nie lubiłam. Kilka lat temu, a właściwie kiedy urodziła się moja córka, rozpoznano u mnie depresję. Chodziłam na terapię, ale też biorę cały czas leki. Kilka miesięcy temu natrafiłam na wspaniały rozwój duchowy dla kobiet. Pierwszy notes, który kupiłam pozwolił mi spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Pamiętam pierwszy dzień, kiedy kichając i prychając siedziałam i opisałam wszystkie swoje uczucia i emocje. Pamiętam też tą ulgę, którą poczułam po kilku godzinach. Takie oczyszczenie umysłu i serca. Postanowiłam wtedy założyć specjalny rozdział w tym notesie, pod tytułem: kryzysy. Za każdym razem kiedy coś mi wewnętrznie przeszkadzało, kiedy moje serce wyrywało się z bólu – pisałam. To jest dziwne co teraz przyznam, ale ta czynność była w pewnym sensie modlitwą – krzykiem o ukojenie w bólu. Ktoś może powiedzieć, że coś naprawdę jest ze mną nie tak, ale ja w tym cichym krzyku zmieszanym z szuraniem długopisu po papierze, słyszałam Boga. Zawsze każde Jego słowo zapisywałam pod spodem, innym kolorem. To jest niesamowite, ale taka forma wyrzucenia z siebie tego wszystkiego, stała się dla mnie kolejną możliwością rozmowy z Bogiem. Mało tego, znalazłam metodę najlepszą dla siebie na pozbycie się tego, co mnie dusi od środka”.
Justyna

 


Zdjęcie u góry pochodzi z pixabay.com

Zapraszam do mnie 🙂

facebook.com/niezawodnanadzieja

https://instargam.com/biegnac.pod.wiatr

urbanska.madzia@gmail.com

Comments

  1. Ania

    Chciałabym zacząć – nie chodzi mi o zwykły pamiętnik w którym zapisujemy wspomnienia z wyjazdu, przezyty dzień itp ale właśnie taki duchowy – z Bogiem ale nie wiem, nie potrafię się do tego zabrać. Nie wiem jak 🙁

    1. Post
      Author
      Magdalena Urbańska

      Zachęcam kupić zeszyt, napisać dzisiejszą datę i dwa zdania. O tym, że chcę, a nie wiem jak. Za parę dni napisać czy coś Panią w ostatnim czasie poruszyło, opisać to w dwóch zdaniach. Ja tak zaczynałam – od małych kroków. Z czasem spisywanie jest dużo łatwiejsze i widzi się więcej. Pozdrawiam!

        1. Post
          Author
          Magdalena Urbańska

          Tak, coś w tym rodzaju. I czytać co jakiś czas co zmieniło się w przestrzeni ostatnich lat. Myślę, że warto próbować 🙂

        2. Ania

          Dziekuję za wskazówki. Postaram się chociaż chciałabym aby nie był to taki zwyczajny pamiętnik/dziennik. Mam nadzieję, że podołam

          Jeszcze chciałabym zadać pytanie odnośnie literatury religijnej bo ta jest cześcią Pani bloga. Uważnie śledzę i nie znalazłam (może przeoczyłam). Moje pytanie dotyczy „O naśladowaniu Chrystusa.” Zna Pani? Wiem, że są różne przeklady ale nie wiem które wybrać.

          1. Post
            Author
    1. Post
      Author
      Magdalena Urbańska

      A z czym jest problem dokładnie? Ignacjański Rachunek Sumienia można znaleźć w wielu miejscach. Polecam aplikację na smartfona Modlitwa w Drodze (można korzystać też z komputera chyba…). Tam proszę zajrzeć do ignacjanskiego rachunku – jest świetnie przygotowany.

      1. m

        Aplikacja odpada.. chciałabym aby ktoś napisał o tym może z własnego doświadczenia – tak prsto i jak najbardziej jasno. Nie ma opcji bez aplikacji?

        1. Post
          Author
          Magdalena Urbańska

          Opcja zawsze się znajdzie, gorzej z czasem 😉 ale wpadł mi do głowy pewien pomysł! 😉 Obserwuj bloga, może będę potrafiła Ci pomóc. Albo napisz na mojego maila Urbańska.madzia@gmail.com to wyślę Ci coś fajnego o rachunku sumienia – jak odkopie z czeluści mojej półki, na której leży wszystko…

          1. M

            Będę obserwować a napiszę za jakiś czas aby miała Pani czas na spokojnie by odszukać. Dziękuję za pomoc 🙂 Przy okazji zapytam: próbowała Pani medytacji ignacjańskich? Kiedyś słyszałam o nich na youtube

          2. Post
            Author
            Magdalena Urbańska

            Od lat żyję duchowością ignacjańską. Często modlę się medytacją, nauczyłam się jej na rekolekcjach ignacjańskich 😉

          3. Alina

            „Coś fajnego o rachunku sumienia” brzmi bardzo zachęcająco 🙂 Czy i ja mogłabym pozwolić sobie napisać do Pani maila z prośbą o ten fajny materiał?

          4. Post
            Author
            Magdalena Urbańska

            Oczywiście! Będę miała motywację by… posprzątać szukając tego, o czym myślę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *