„Życie odnalezione. Poznaj, przyjmij i pokochaj siebie”

Czy lubisz poradniki i książki, które kierują ku samorozwojowi? Przyznaję, że ja nie bardzo. Ot, wiele razy się zawiodłam, czułam wpuszczona w maliny.

Bardzo cenię jednak niektóre serie wydawnicze i jedną z moich ulubionych jest Psychologia i wiara Wydawnictwa W drodze. Skusiłam się więc na ich nowość. Mimo skrajnych opinii ludzi, którzy czytali ją przede mną…

Przyznaję, że Życie odnalezione nie jest lekturą łatwą. Specyficzny i trudny język autora sprawia, że trzeba czytać powoli i z głębszą dozą refleksji. Szybkie przejrzenie lektury albo czytanie do poduszki może się minąć z celem.

Mnie samej zajęło chwilę zanim weszłam intelektualnie na poziom autora – dla osoby, która czyta dużo różnego rodzaju treści nie będzie to wyczyn nie do osiągnięcia, ale dla kogoś, kto czyta mało i rzadko – może być to pewna trudność. Kto się jednak nie zniechęci, ten otrzyma bombę wartościowych treści i nie pożałuje wysiłku włożonego w lekturę!

Jean-François Noel to katolicki kapłan i psychoanalityk. Jego rozważania są więc bardzo głębokie i wszechstronne (kto wie jak wygląda psychoanaliza, ten wyczuwa tu pewnie o co chodzi z tym trudnym językiem). Autor opiera się jednak nie tylko na własnym doświadczeniu (bardzo bogatym i cennym), ale również na fragmentach z Pisma Świętego, cytatach dzieł św. Augustyna, Platona i innych filozofów. Wydawać by się mogło, że nuda, nie? Albo coś, co męczy i dusi?

Przyznaję, że słyszałam o tej książce kilka opinii w stylu: „nie do przejścia”. Mnie ona jednak otworzyła szerzej oczy, pokazała nowe horyzonty. Owszem, jest trudna, czytałam ją powoli, często odkładałam. Sięgałam jednak znowu i znowu. Czy przyniosło to jakiś konkretny owoc?

Autor dotyka tematu pracy nad sobą – dość niestandardowo, bo traktuje je jako „powrót do własnej intymności”. Mówi, że aby pójść do przodu nie można ciągle uciekać, ale spotkać się z najgorszym sędzią – czyli samym sobą. Nie zostawia tutaj czytelnika z suchą teorią, ale pokazuje jak to zrobić i jakie niesie to za sobą trudności.

Wybrać siebie i się o siebie zatroszczyć – te rozdziały trawiłam najdłużej. Tym razem nie ze względu na trudność intelektualną, ale na wartość jaką te treści wniosły w moje osobiste patrzenie na siebie. Autor mocno wchodzi tutaj w temat dobrodziejstwa mądrego towarzyszenia drugiego człowieka i do psychoanalizy.

Psychoanaliza nie jest gnozą. Relacja przeniesienia – i to jest jej pierwszym dobroczynnym skutkiem – daje możliwość usłyszenia siebie w sposób, w jaki nigdy się siebie nie słyszało, a przez to – możliwość przyjęcia siebie inaczej. Kluczowym punktem jest zabieg, który jesteśmy zmuszeni wykonać w stosunku do siebie, usuwający nieświadome układy z sobą, które każą nam niestrudzenie powtarzać tę samą objawową odpowiedź. Aby to udowodnić, wystarczy porównać to, co mówię do siebie w moim wnętrzu, ze słowami, które usłyszałbym z własnych ust, gdybym opowiadał o sobie komuś innemu. Ktokolwiek podejmie takie ryzyko, narazi się na usłyszenie rzeczy dotąd niesłyszanych, nieprzewidzianych, które uniemożliwią dalsze patogenne schlebianie sobie. Mówienie do innego przesuwa środek ciężkości i pobudza słowo do szukania zgodności z odsłoniętą przez nie prawdą. s. 36

Autor bardzo przekonywająco mówi o lęku, o świadomości – jako o czymś co nie jest samym procesem myślowym, ale

myślenie, mówienie i słyszenie siebie to trzy etapy budzenia się świadomości” str. 48

Słuchać, a nie tłamsić. Nazywać, doświadczać, opowiadać drugiemu – to treści, które ciągle wybrzmiewały we mnie podczas lektury. Kim jestem jako człowiek? Jaka jest moja wartość? Czy znam i rozumiem siebie? Treści z jednej strony oczywiste, choć jakby przyjrzeć się naszej codzienności, temu co siedzi w nas głębiej – wcale nie łatwe do wcielenia w życie.

Dla kogo jest ta książka? Z pewnością dla osób, które nie boją się intelektualnych wyzwań! Odnaleźć może się w niej każdy (jeśli nie w całości, to w jakiejś części na pewno), trzeba jednak zajrzeć w nią bardzo otwartym umysłem i jeszcze bardziej otwartym sercem – bo ta lektura przeczytana świadomie wżera się w pewne obszary, które często trzymamy zamknięte i niedostępne nawet przed sobą samym. Mnie zainspirowała do głębszego spojrzenia w swoje marzenia i lęki, zranienia i relacje. Pokazała, że tam gdzie jest najciemniej, warto wpuścić światło…i drugiego człowieka. Trudne to, ale czy nie warte ryzyka?

Ci natomiast, którzy pytają siebie, jakiej odpowiedzi udzielić, stają się odpowiedzialni. Otrzymują życie jako powołanie do odczytania. Starają się stworzyć życie odpowiadające temu, czym postanowili być. Str. 118

Tytuł Życie odnalezione. Poznaj, przyjmij i pokochaj siebie
Autor Jean-François Noel
Liczba stron 160
Wydawnictwo W drodze

https://beta.wdrodze.pl/produkt/zycie-odnalezione-poznaj-przyjmij-i-pokochaj-siebie/

Zachęcam również do obejrzenia bardzo ciekawej rozmowy dotyczącej tej książki 

https://www.youtube.com/watch?v=DzJ9-G15irQ&t=697

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Przejdź do paska narzędzi