„Tak mnie skrusz. O kochającym Bogu, który nas kształtuje”

Książka, która jest prowadzeniem za rękę. Nie do końca rekolekcje, choć z pewnością jest to dotkniecie sfery sacrum przez słowa zapisane. Świadectwo życia, które pociąga. Propozycja modlitwy, która ożywia. To wszystko w małej publikacji księdza Andrzeja Nackowskiego.

 

Przyznaję, że widząc zapowiedź książki, serce zapikało mi mocniej. Nie często się to zdarza, choć przyznaję, że słowa z okładki „tak mnie skrusz” nie brzmiały początkowo zbyt zachęcająco. Nie chcę kruszeć, chcę być twarda…

Ta książka mnie nie zaskoczyła w sferze intelektualnej, choć zaznaczyłam w niej masę fragmentów, które mnie zainspirowały. Autor proponuje osiem kroków – w każdym dotyka konkretnej przestrzeni serca, wiary, patrzenia. Dotyka to słowo idealnie opisujące sposób, w jaki napisał tę książkę.

Chciałbym, byśmy w końcu pozwolili Panu Bogu się rozszarpać. Tak, żeby On potem mógł poskładać wszystko na nowo, tak jak sam zechce. Str. 14

Każdy rozdział zaczyna się od rozważania kapłana. Kilka stron szczerej refleksji opartej o konkretne fragmenty i postaci biblijne. Lubię takie rozważania. Pokazują nie tylko pewną duchową przestrzeń autora, ale mnie osobiście pobudzały do zajrzenia we własne serce. Napisane prosto, wciągająco. Czytałam ciągle chcąc więcej. Zatrzymywałam się jednak na jednym rozdziale raz na kilka dni. Dlaczego?

Po każdym z rozważań autor podaje propozycję modlitwy. Nazywa ją medytacją, choć mnie medytacja kojarzy się z trochę inną duchowością – modliłam się więc po swojemu i z propozycji autora skorzystałam tylko częściowo, po każdym rozdziale medytując na sposób ignacjański.

Czy to źle? Czy autor zrobił coś mniej wartościowego? Wręcz przeciwnie! Jego wprowadzenia do modlitwy są wystarczające, bardzo dobre. Mnie jednak potrzebne było coś innego. Wykorzystałam po trochę to, co zaproponował. Dla czytelnika, który nie chce kombinować z formą (tak, lubię sobie czasem utrudniać życie :)) to, co proponuje kapłan będzie w zupełności wystarczające… Przyznaję, że mnie osobiście rozszarpało, pobudziło, dotknęło rozważanie Drogi Krzyżowej, które pojawia się w dwóch rozdziałach. To, w jaki sposób autor rozważa Mękę Jezusa poruszyło we mnie struny, których na co dzień w ogóle nie dostrzegam…

Łatwo kopać leżącego, nie czując ciężaru, pod którym upadł. Str. 77 [frag. rozważania Stacji III]

To książka o miłości, wewnętrznym zmaganiu i patrzeniu nie zawsze po Bożemu. Bardzo prosta, ale otwierająca pozamykane przed światem, Bogiem i samym sobą przestrzenie. Tak prosta, że z pozoru banalna, choć jeśli uda się ją nie tylko przeczytać, ale i przeżyć – niesie za sobą ogrom duchowego dobra.

My czasem boimy się tego wyrzucenia z siebie prawdy, ponieważ sądzimy, że nie wolno, że Pan Bóg chce nas grzecznych, idealnych. Jednakże zrozumcie: Pan nie pragnie nas idealnych. On chce po prostu nas, ciebie i mnie. Gdyby chciał ciebie idealnego, stworzyłby cię takim. Lecz On chce po prostu ciebie. Tylko musisz stanąć przed Nim ty jako ty. Nie jako twoja wersja ugrzeczniona, ze złożonymi rączkami. Nie. Jeśli jest w tobie rozdarcie, stań przed Nim z rozdarciem, bo On pragnie ciebie. I wtedy doświadczysz tego, o czym mówi prorok Ozeasz: „On nas zranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę przewiąże”. Amen. Str. 45

Czy i komu polecam?

Jestem zdecydowanie na tak! Każdej osobie, bez względu na to, która ławka w kościele jest ci najbliższa i czy w ogóle do niego zaglądasz. Ta książka może być pięknym spotkaniem i niech nim rzeczywiście będzie…

Dziękuję Wydawnictwu eSPe za lekturę!

Tytuł Tak mnie skrusz. O kochającym Bogu, który nas kształtuje
Autor ks. Andrzej Nackowski
Liczba stron 144
Wydawnictwo eSPe
https://boskieksiazki.pl/pl/p/Tak-mnie-skrusz.-O-kochajacym-Bogu%2C-ktory-nas-ksztaltuje/1156

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Przejdź do paska narzędzi