„Znajdź sprzymierzeńców. Uwolnij głowę i otocz się ludźmi, którzy będą cię wspierać”

Relacje to temat rzeka. Napisano o nich bardzo wiele książek. Pewnie niejedna osoba miała tych publikacji – w pewnym momencie życia – serdecznie dość. Ja miałam. Książki, które niby uczą jak tworzyć dobre relacje, ale do praktyki życia nie wnoszą nic… Za namową Jagody Kwiecień postanowiłam jednak odrobinę zmienić kurs i po taką książkę sięgnąć.

Znajdź sprzymierzeńców. Uwolnij głowę i otocz się ludźmi, którzy będą cię wspierać okazała się być dla mnie niezwykłą podróżą, bo w sam środek własnego serca – moich pragnień, zranień, oczekiwań…

Ta lektura nie rozwiązała trudów w moich relacjach. Nie odbyła za mnie bolesnych rozmów. Po jej przeczytaniu nie znalazłam grona przyjaciół i nie zaczęłam rozkwitać, patrząc na to, jakie relacje dziś tworzę. Dała mi jednak morze inspiracji, narzędzi, zachęty do tego by wyruszyć. Zacząć. Wziąć odpowiedzialność. Spojrzeć na relacje głębiej. Nie uciekać kolejny raz.

Jennie Allen pisze bardzo prosto, szczerze, odwołując się nieustannie do Biblii i swojego – często bardzo trudnego – doświadczenia. To nie jest typowy poradnik, choć znaleźć można w nim bardzo wiele rad, choćby w temacie tego jak wychodzić do drugiego człowieka, jak z nim rozmawiać i kiedy relacje należy uciąć.

Dotyka bardzo wielu przestrzeni, głębi. Mówi o spotkaniach z innymi w taki sposób, że chce się do ludzi wyjść. Pragnie się zmiany. Bardzo podobało mi się stwierdzenie, że w praktyce życia i codzienności możemy utrzymywać podstawowe relacje z około 150 osobami, a w ramach tego możemy traktować tylko około 50 osób jako prawdziwych znajomych – choć ja jako znajomych pewnie miałabym tych osób mniej… W tym jest jednak jeszcze drugie dno – nasza wioska, ludzie bliżsi, która liczy koło 15 osób, w tym relacje naprawdę bliskie i intymne można utrzymywać z dwoma do pięciu osób, których śmiało można nazwać przyjaciółmi. Ileż w tym prawdy! Wszak tak łatwo pomylić zwykłą znajomość z głęboką i życiodajną przyjaźnią, bo tej drugiej często tak bardzo pragniemy i szukamy, szukamy, szukamy…

Ale gdy odejdziesz, to będzie oznaczało, że musisz zacząć szukać nowych ludzi. I wiesz co? Ci nowi ludzie też cię zranią. Albo ty zranisz ich. Lub jedno i drugie. Bo wszyscy to robimy. Jeśli zostaniesz, przepracujecie to i będziecie mocniejsi. Ile razy unikałeś kogoś albo wręcz udawałeś, że on nie istnieje, podczas gdy ta osoba mogłaby być przyjacielem na całe życie, gdybyś tylko nad tym popracował i nie uciekł? Konflikt jest częścią życia i musimy dojść do tego, jak sobie z nim radzić w sposób, który szanuje i wywyższa Boga nad wszystko inne. Str. 213

Co dała mi ta lektura? Poczucie wolności i sensu… Pokazała jak wielkie (często nierealne!) są moje oczekiwania wobec drugiego człowieka. Zobaczyłam też jak bardzo potrzeba mi relacji, w których po prostu mogę być sobą, ale w sposób, w którym doświadczać będę również mądrego wsparcia, gdy zacznę robić w życiu różne głupoty. Czy nie na tym powinna polegać przyjaźń?

Nie ma nic złego w potrzebach, a nawet oczekiwaniach wobec relacji. Wszyscy je mamy. Ale czy są to uczciwe oczekiwania? Czy są one jasne? Czy spodziewasz się, że ktoś zaspokoi potrzeby, które tylko Bóg może zaspokoić? Str. 251

Dziękuję Jagodzie za polecenie mi tej lektury oraz Wydawnictwu Esprit za ogromną otwartość i przesłanie mi egzemplarza recenzenckiego.

Tytuł Znajdź sprzymierzeńców. Uwolnij głowę i otocz się ludźmi, którzy będą cię wspierać
Autorka Jennie Allen

Wydawnictwo Esprit

https://www.esprit.com.pl/1028/Znajdz-sprzymierzencow.html


JEŚLI TEN TEKST WYDAJE CI SIĘ WARTOŚCIOWY I MYŚLISZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ,
TO BĘDZIE MI MIŁO, GDY: 

  • pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza
  • zaobserwujesz mojego Facebooka (wtedy będziesz ze wszystkim na bieżąco)
  • dołączysz do mnie na Instagramie
  • zapraszam też do kontaktu, rozmowy przez mail urbanska.madzia@gmail.com

One Reply to “„Znajdź sprzymierzeńców. Uwolnij głowę i otocz się ludźmi, którzy będą cię wspierać””

  1. Rafał pisze:

    To ciekawe, mówić o oczekiwaniach… Po prostu, w pewnym momencie, ktoś albo okazuje się być Twoim przyjacielem, albo nie. Przyjaciel to ten, przed kim możesz się wypłakać.

    To jest ciekawe jeszcze, że Jezus ma wysokie wymagania, wręcz niebotyczne. A jednak nie są to oczekiwania, którymi trzymałby nas na dystans. On wie, jak źli jesteśmy, a jednak pozwala się nam z Nim zaprzyjaźnić. Jezus jest naprawdę kochany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Przejdź do paska narzędzi