Czasem trafiają do mnie lektury, od których trudno się oderwać, a nawet jeśli je odkładam, to nieustannie o nich myślę… Taka bez wątpienia była powieść, która przywędrowała do mnie z Wydawnictwa SUMUS. Spragnione serce Dagmary Waszkiewicz to była niesamowita podróż w sam środek serca.
Kobieta, która wędruje po świecie, niosąc na plecach swój dom, ulepiony wysiłkiem, trudem, wyrzeczeniem. Taki, w którym się chowa (jak w schronie!), do którego ucieka przed światem, bo ów świat nie tylko nie rozumie, ale i ją rani. Najpierw trafia się jeden nieznajomy, któremu bohaterka postanawia zaufać. Potem kolejny. Później pojawia się tych postaci więcej, ale czy serce naszej bohaterki się na nich otworzy? Wszak ona potrzebuje nieustannie swojego schronu…
Nie pamiętam czy kiedykolwiek wcześniej spotkałam się z taką narracją w powieści. Nie jest codzienna. Jest inna. Na początku wymagało to ode mnie pewnego wysiłku, by nie przebiec przez tę lekturę, ale poczuć, co chciała powiedzieć autorka. Przez obrazy, słowa, przez to co nie jest powiedziane wprost. Kiedy mi się to udało, nie mogłam jej odłożyć. Nawet na chwilę. Ona przenika serce, pragnienia, zranienia. Zmusza momentami do bolesnych konfrontacji z historią własnego życia, ale robi to tak, że przeglądasz się w kochających oczach Jezusa (który też tu jest, ukryty w jednej z postaci) i nic nie wydaje się już tak straszne i niemożliwe.
Rozejrzała się, jakby pierwszy raz w życiu dostrzegając piękno otaczającego ją świata. (…) Wszystko, co czyniła do tej pory, o co zabiegała, sprowadzało się do ciągłych prób przetrwania w przerażającym, nienawistnym i brutalnym świecie, gdzie każdy był wrogiem. Gdzie życie wymagało nieustannej czujności, przewidywalności i podejrzliwości. Sprytu i obwarowania swojego serca na wszystkich możliwych frontach. Jakby żyła pod ziemią. Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała powoli, nigdy nie nabierając takiej ilości powietrza, o jakiej marzyła, z obawy przed zdemaskowaniem… Udusi się! Pragnienie zaczerpnięcia tlenu stało się w Neminem nagle tak wielkie, jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę, że od kilkunastu lat wstrzymuje oddech. Str. 58-59
Podziwiam autorkę. Pokazała przekrój ludzkich zranień i lęków tak, że chce się wyjść ze swojej własnej skorupy, a nie chować się w nią coraz głębiej. Nazwała to, od czego tak często uciekamy, i co nosimy na co dzień, bo jest już znane i takie „tylko nasze”. Ta powieść jest jak zdarcie maski, która choć nieustannie uwiera – jest niekiedy łatwiejszą drogą niż konfrontacja z trudną prawdą, również tą o sobie samym. Ta powieść to swoiste rekolekcje… Niby fikcja, a tak bardzo porywająca, poruszająca i prawdziwa. Polecam tę lekturę, nie tylko w czasie Wielkiego Postu i dziękuję Wydawnictwu SUMUS za wypuszczenie na katolicki rynek wydawniczy kolejnej nietuzinkowej perełki.
Tytuł Spragnione serce
Autorka Dagmara Waszkiewicz
Wydawnictwo SUMUS
https://sumuswydawnictwo.pl/pl/p/Spragnione-serce-/1291
JEŚLI TEN TEKST WYDAJE CI SIĘ WARTOŚCIOWY I MYŚLISZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ,
TO BĘDZIE MI MIŁO, GDY:
- pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza
- zaobserwujesz mojego Facebooka (wtedy będziesz ze wszystkim na bieżąco)
- dołączysz do mnie na Instagramie
- zapraszam też do kontaktu, rozmowy przez mail urbanska.madzia@gmail.com


