Zagraj ze mną miłość

Lubię powieści, które zostawiają mnie z dużą dawką uczuć i urwanych w połowie myśli. Takie, które nie tylko opowiadają jakąś historię, ale wywołują we mnie różne emocje. Często te ukryte, uśpione, zepchnięte na kiedyś. Taka jest powieść Roberta D. Fijałkowskiego. Przeczytałam ją kilka tygodni temu, dziś jestem w stanie opowiedzieć o niej choć trochę…

Z pozoru dwie różne opowieści, które jednak splatają się w niezwykłą całość.

Licealistka, która po rozwodzie rodziców przeprowadza się do Kielc. To tam zachwyca się grą nieznanego twórcy. Tam mierzy się z komentarzami, zazdrością koleżanek i z własnymi uczuciami, które trudno nie tylko mądrze przeżyć, ale w ogóle je nazwać. Autor zachwycił mnie głębią z jaką wszedł w świat nastolatków, u progu dorosłości. Pokazuje ich tak, że sama wróciłam myślami do czasów mojej matury, dylematów i nie zawsze łatwych sytuacji. Dotyka tematów niezwykle trudnych, ale robi to z nieuchwytną w pędzie codzienności delikatnością i głębią. Chylę czoła. Słyszę – mimo czytania tej książki już pewien czas temu – dźwięki, które zachwyciły naszą bohaterkę Elenę. Widzę góry, po których chodzi. Czuję lęk przed odrzuceniem i ludzką zazdrością.

Gdzieś obok historii Eleny rozgrywa się opowieść o Julii. Ona również niedawno przeprowadziła się do Kielc. Nie zdradza nikomu dlaczego nagle przerwała pracę w Gdańsku. Nie mówi skąd jej opór wobec pracy na rzecz nowego statutu szkoły. Zdumiewa jej jawna niechęć wobec katechety, szczególnie że wcześniej pracowała w ośrodku współprowadzonym przez księży. Nie opowiada o sobie zbyt wiele, choć od pierwszych stron jej tajemnica przyciąga, nie pozwala odłożyć książki zbyt szybko.

Strona po stronie. Sytuacja po sytuacji. Wiele rzeczy staje się jasnych. Ta powieść nie kręci się wokół jednego wątku, ale gdybym miała ująć ją w jedną ramę byłoby to szukanie swojej tożsamości i uzdrowienie ran. Autor z delikatnością otwiera puszkę pandory, z której wysypują się kolejne ludzkie tragedie i niezabliźnione rany. Robi to jednak tak, że te opowieści nie przytłaczają, ale dają nowe, ożywcze spojrzenie. Tchnie życie w to, co z pozoru jest nie do odbudowania.

Nie była w stanie mu się przyznać, że od wyjazdu z Gdańska nie była w kościele. Jak miała powiedzieć, że nie umie się modlić? A raczej, że cały jej ból, który tak skrzętnie próbuje zakopać, gdy tylko myśli o modlitwie, staje się bólem nie do zniesienia. (…) Cieszyła się, że musi wyjechać tak wcześnie rano. Jest niedziela i musiałaby przecież pójść z nim gdzieś do kościoła. Z całą pewnością zechciałby odprawić gdzieś mszę. (…) Widok brewiarza odmawianego przez Piotra niespodziewanie wywołał w niej pragnienie, by coś w niej wróciło. Może zawsze wiedziała, że nie da się tego zakopać. Że jeśli ktoś żył tak jak ona całą piersią, nie zadowoli się półoddechem, bo zawsze będzie w nim tliło się pragnienie Życia.
Str. 419

Trudno jest ująć w słowa to, co czuję po tej lekturze. To idealna opowieść dla tych, którzy lubią wciągające historie. Zaspokoi też tych czytelników, którzy podążając za autorem chcą czuć smak, słyszeć dźwięk, podziwiać widok. Ci, których karmi głębia ludzkich serc, tutaj znajdą niezwykle głębokie spojrzenie na ludzkie braki i rany. To lektura idealne na oderwanie się od codzienności, choć nie gwarantuję, że przebiegniesz przez nią bez wzruszenia. Mnie zatrzymywała nie raz…

Dziękuję Autorowi za odwagę w nazywaniu rzeczy trudnych i pokazanie ich w niezwykle ludzki, ale też poruszający sposób. Cieszę się, że mogłam objąć tę powieść swoim patronatem – moje logo na okładce takiej powieści to zaszczyt. Wydawnictwo eSPe – dziękuję!

Tytuł Zagraj ze mną miłość
Autor Robert D. Fijałkowski
Wydawnictwo eSPe

https://boskieksiazki.pl/pl/p/Zagraj-ze-mna-milosc/1312


JEŚLI TEN TEKST WYDAJE CI SIĘ WARTOŚCIOWY I MYŚLISZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ,
TO BĘDZIE MI MIŁO, GDY: 

  • pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza
  • zaobserwujesz mojego Facebooka (wtedy będziesz ze wszystkim na bieżąco)
  • dołączysz do mnie na Instagramie
  • zapraszam też do kontaktu, rozmowy przez mail urbanska.madzia@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Przejdź do paska narzędzi