„Cztery pory mostów” Renata Czerwińska

Przyznaję, że powieść Renaty Czerwińskiej trochę mnie zaskoczyła. Znam autorkę osobiście, pamiętam jedno z naszych spotkań, gdy przez kilka godzin poruszyłyśmy milion różnych tematów. Z Renią już tak jest. Można z nią pogadać o wszystkim. Człowiek czuje się przy niej po prostu dobrze. Nie spodziewałam się jednak, że da się to „coś” przenieść na papier, zamknąć w powieść.

Cztery pory mostów to wielowątkowa opowieść, z jeszcze większą ilością bohaterów. Początkowo się gubiłam. Nie wiedziałam kto jest kim, mimo że na pierwszych stronach publikacji znajdujemy bardzo pomysłowy diagram z opisem postaci. Jednak z każdą kolejną przeczytaną stroną nie tylko wiedziałam więcej o bohaterach, ale sama opowieść wciągała mnie coraz mocniej.

Choćby ten moment, gdy dorosły syn siedzi przy umierającym ojcu. Tym, który krzywdził go przez lata. Po tym fragmencie musiałam odłożyć tę lekturę, ta historia okazała się dla mnie zbyt mocna, przeszywająca moje osobiste wspomnienia. I ten, gdy dziecko nieszczęśliwie wpada do wody. Pojawia się również wątek dotykający zawiedzionych miłości i obezwładniającego smutku, czy nieukojonej tęsknoty, której nie da się zakleić zwykłym plasterkiem.

Gdzieś pomiędzy tymi trudnymi wydarzeniami Renata Czerwińska pokazuje Czytelnikowi coś bezcennego. Przeplata trudne opowieści przyjaźnią, zwykłym ludzkim przytuleniem, zainteresowaniem przychodzącym z najmniej spodziewanej strony. Gdzieś w tle słyszymy pieśni uwielbienia, czasem z lekkim fałszem, ale mimo to kojące, wspierające, dodające sensu tam, gdzie po ludzku nie widać wyjścia. W dodatku opisane tak, że niejednokrotnie wywoływały mój uśmiech.

Kochał Pana Boga, wiedział, Kto go nieraz zbierał z podłogi. Tyle że przy jego temperamencie modlitwy brzmiały nieraz jak wyznanie Kmicica: „Natchnij mnie, Chryste, co mam czynić, abym zaś nie oszalał”. Dobrze, że Pan Bóg miał do niego świętą cierpliwość. Str. 296

W tej powieści można odnaleźć coś, co tak często gubimy. Normalność. Spontaniczne spotkania, zabawy na drzewach, szczere rozmowy nastoletniego syna z ojcem, zapach domowych potraw i dzieci kłócące się w tle. Życie bez instagramowego filtra. I wiara, która nienachlanie przeplata się przez tę opowieść, dodając jej barw.

Jeśli lubisz powieści, przy których można się uśmiechnąć, wzruszyć i po prostu odpocząć, daj się porwać na to spotkanie. Wątków będzie dużo, ostrzegam więc, że któryś może dotknąć Cię szczególnie, bo Renia Czerwińska nie omija trudnych tematów. Nie zostawia jednak Czytelnika z pustką i beznadzieją i choćby dlatego warto po tę powieść sięgnąć.

Reniu, gratuluję i czekam na ciąg dalszy! Dziękuję Wydawnictwu POMOC za tę lekturę i możliwość objęcia jej patronatem medialnym. To zaszczyt. Dziękuję!

Tytuł Cztery pory mostów
Autorka Renata Czerwińska
Wydawnictwo POMOC
https://www.wydawnictwopomoc.pl/product-pol-775-Cztery-pory-mostow.html


JEŚLI TEN TEKST WYDAJE CI SIĘ WARTOŚCIOWY I MYŚLISZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ,
TO BĘDZIE MI MIŁO, GDY: 

  • pozostawisz po sobie ślad w formie komentarza
  • zaobserwujesz mojego Facebooka (wtedy będziesz ze wszystkim na bieżąco)
  • dołączysz do mnie na Instagramie
  • zapraszam też do kontaktu, rozmowy przez mail urbanska.madzia@gmail.com
  • można wesprzeć moją twórczość, stawiając mi wirtualną kawę https://buycoffee.to/urbanska_blog

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przejdź do paska narzędzi