Macierzyństwo

Ten wpis powstaje już od dawna. We mnie. Trudno wyrazić mi słowami to czym teraz żyję. Mam w sobie małego chłopca, który niebawem przyjdzie na świat. Jaś jest dzieckiem upragnionym, małym cudem, o którym lekarze mówili, że nigdy się nie przydarzy. A jednak czuję teraz bardzo mocno jak prostuje swoje kończyny sprawiając, że mój brzuch wygląda jak wzburzona tafla wody. Moje dziecko, moje wypełnienie kobiecości, bycia żoną, wypełnienie chrześcijaństwa. Jaś

Mój kościół…2

Ostatnio pisałam o moim patrzeniu na Kościół jako wspólnotę – dziś chciałabym opowiedzieć historię pewnego miejsca… Jest na ziemi taki piękny jej kawałek z duszą. Sanktuarium w Matemblewie. Nie będę pisała o historii powstania tego miejsca, bo to można znaleźć tutaj https://www.matemblewo.pl/?modul=strony&strona=70. Chciałabym raczej powiedzieć czym jest dla mnie. Prawdą jest to, że 15 września 2012 to miejsce nabrało dla mnie szczególnego znaczenia, gdy wraz z moim Mężem powiedzieliśmy sobie

Mój Kościół

Mój Kościół jest miejscem walki. Walki o relacje – z Bogiem, z samym sobą, z drugim człowiekiem. Nie jest miejscem, o którym pisze Agata www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1210,do-katolikow.html ani nie jest miejscem sporu o tańczące feretrony https://www.deon.pl/po-godzinach/michalki/art,143,bardzo-nietypowa-katolicka-tradycja.html. Długo i często zastanawiałam się nad tym jaki on naprawdę jest. Jaka ja jestem w Kościele, w którym żyję. Świadomie piszę Kościół przez „K”, a nie „k” – choć jest jeden budynek, który jest dla mnie

B…jak być.

wystarczy…Być – takie krótkie słowo, a ma w sobie tyle treści… Ostatnio widzę u siebie i też u ludzi, których spotykam, że trudno jest zwyczajnie być… Łatwo słuchać i jeszcze łatwiej dawać mądre rady – choć często są niepotrzebne… Trudniej zwyczajnie być. Trudniej jest zwyczajnie posiedzieć przy dobrej kawie na mieście i spędzić czas nie narzekając. Trudno jest się zwyczajnie spotkać, choć to tak naprawdę nie jest kwestia braku czasu.

A … jak anonimowa atrakcyjność…

Anonimowa atrakcyjność w oczach kobiety, którą spotkałam w weekend w pociągu SKM była niesamowita. Cisza, spokój, refleksja… Oczy pełne pokoju i spokoju. Pełne wiary i ufności. A patrzyła niby tak zwyczajnie… Wiele się dzieje przez ostatnie tygodnie – kolejne studia, nowe życie, które się we mnie rozwija, nowi fajni ludzie, których poznaję – atrakcyjność codzienności wzrasta. Na zajęciach w sobotę pan psycholog (dzięki Rafał…) polecił nam opisać swoją opowieść –

cisza…

Chcę ciszy.  Przytulenia do twarzy cichego powiewu wiatru, promienia słońca. Chcę ciszy, która utuli mnie do snu i nie pozwoli zbudzić się aż do rana. Chcę ciszy – świętego spokoju nicnierobienia i trwania sercem przy sercu. Chcę ciszy, która ukoi rozkrzyczane serce, która pokieruje mój ster w odpowiednią stronę. Niech cisza gra melodię mego życia…

Wiosna?

Wiosna w tym roku nie chce przyjść. Dziś kolejny dzień kwietnia, a za oknem śnieg, deszcz, mróz… Bylejakość. Patrzę na minione dni – czas Świąt, które minęły w okamgnieniu w porównaniu z tym jak dłużył mi się Wielki Post. Jak dłużyły mi się rekolekcje, w których brałam udział… A teraz? Pan dał mi nową nadzieję, nowe życie – mimo braku wiosny. Choć wewnętrznie toczę wiele walk – wiem, że On

ŁZA

Samotna łza Niezauważona i znieważona Uderzona pięścią wycelowaną w twarz Zabita, odebrano jej miłość, godność, imię Bezosobowa łza Bezimienna Bezuczuciowa Łza… Tyle sobie opowiedzieć by stać się jedno Spotkanie serc Spotkanie łez Przytulenie policzków Nadanie imienia temu co dotąd nienazwane Zło i agresja Czułe przytulenie Łączenie bez słów Rzucenie do stóp swoją cichą obecnością „Wystarczy byś był, nic więcej… Tylko byś był, nic więcej…”

Przejdź do paska narzędzi