Mój wczorajszy post na Facebooku o porannej spowiedzi, Mszy i komunii na rękę wywołał falę różnych reakcji. Masę pozytywnych wiadomości, choć też sporą dawkę pytań. Wszystkie one dotyczyły jednego – komunii na rękę. Jeśli ten temat w jakikolwiek sposób w Tobie rezonuje i chcesz wiedzieć jak widzi to „zwykły” wierny ze zwyczajnej, małej parafii na Kaszubach – zapraszam! Mamy czas epidemii, w którym nie wszystko jest tak jakbyśmy tego chcieli.
Chwile z życia
Przetrwać kwarantannę?
Kwarantanna spadła jak grom z jasnego nieba. Choć dla mnie uczucie zamknięcia z dziećmi w czterech ścianach nie jest niczym nowym (w tym roku były już dwa antybiotyki, szpital, więc co to dla rodzica za nowość, nieprawdaż?). A jednak. Zmieniło się wiele, choćby dlatego, że nie mogę poprosić o pomoc starszej sąsiadki i wyjść do sklepu i odcięło mi skutecznie Eucharystię, która jest dla mnie jak tlen. Co więc teraz?
Mój wielki i niewielki post
Wielki Post to czas umartwień, mniej lub bardziej wymagających postanowień i pracy nad sobą. Patrząc na siebie mam jednak wrażenie, że robię sobie samej na przekór i że ten post taki mało postny. Czy jednak na pewno? Przez cały rok 2019 zrecenzowałam 62 książki. Wszystkie bardzo dokładnie przeczytałam, by móc napisać co szczerze o nich myślę. Jaki więc sens miałoby dla mnie czytanie kolejnej lektury duchowej w Wielkim Poście? Pewnie
Współmałżonek nie jest twoim wrogiem
Na początku powiedzmy sobie pewną prawdę: nie ma małżeństw idealnych. Choć są takie, które sprzeczają się raz w roku i takie, które rzucają w siebie talerzami codziennie. Nie istnieją jednak małżeństwa perfekcyjne, tak jak nie ma wśród nas nieomylnych ludzi – wszyscy grzeszymy, błądzimy, za dużo kombinujemy. Kilka dni temu byłam z mężem na kursie dla narzeczonych, podczas którego opowiadaliśmy o tym jak poznajemy siebie samych, siebie nawzajem, co nas
Masz więcej czasu niż ci się wydaje!
fot. z pixabay.com Kiedy zaraz po świętach dowiedziałam się, że wieczorna Msza w moim kościele przesunięta jest na godz.15.30 (z powodu kolęd), uśmiechnęłam się radośnie! Tak! W końcu będę mogła iść do kościoła w tygodniu! Jest! Dzieci w szkole, a ja na spokojnie, bez proszenia innych o pomoc – jak fajnie… Tyle było mojej radości. Bach! Starszy syn poważniej zachorował i siedzieliśmy w domu przez miesiąc. Moja radość zgasła jak
Nowy rok, stara ja
fot. pixabay.com Media społecznościowe zaczęły zasypywać nas pytaniami o Sylwestra, podsumowania mijającego roku i postanowienia noworoczne. Zatrzymałam się, pytając siebie samą co wywołują we mnie nieustannie wyświetlające się wiadomości tego typu. Poczułam jedno – ja do nich nie pasuję. Nie jestem dobra w robieniu długofalowych postanowień. Zasadniczo różnię się od mojego męża tym, że on wszystko planuje, przewiduje, a ja… żyję tu i teraz. Rozkminiam na bieżąco, gdy tylko
Adoracja jako spotkanie.
Od kolacji ważniejsza jest dla mnie adoracja – te słowa powiedziane żartem do koleżanki dawno temu dobrze oddają, czym ona jest dla mnie. Bardzo sobie cenię, jeśli mam taką możliwość chociaż na chwilę pobyć przed Nim wystawionym w Najświętszym Sakramencie na ołtarzu, tak po prostu. Nawet jeśli biegnę myślami do moich zwykłych, codziennych spraw, to powracam do Niego właśnie z tym, co mnie rozproszyło. I chociaż wiem, że wiele osób
Akcja charytatywna „Zimowa przygoda aniołka”
Trzy lata temu szukając kapelana hospicjum dla dorosłych, weszłam do części hospicjum dziecięcego. To co zobaczyłam i poczułam, pamiętać będę długo… Dlatego chcę promować takie akcje jak ta i zachęcam do wsparcia i kupna książki, z której część dochodu zostanie przeznaczony na cel charytatywny – Domowe Hospicjum Dziecięce Promyczek. Więcej informacji pod linkiem https://wydawnictwo.pl/pl/n/94 P.S. Książki z Wydawnictwo PROMIC są bardzo dobre i wartościowe, polecam więc podwójnie
Czy małżeństwo ma jeszcze jakąś wartość?
Słuchałam ostatnio kazania dotyczącego fragmentu Ewangelii, w którym Zacheusz wchodzi na sykomorę. Kaznodzieja powiedział kilka cennych dla mnie zdań – np. to, że ludzie czasem zasłaniają nam Jezusa. Wspomniał, że np. w środowisku pracy są takie osoby, które (cytuję) „śmieją się z małżeństwa, jakby było się z czego śmiać”. Szczerze? Reszty nie słyszałam. Dotarł do mnie przekaz – małżeństwo jest czymś, co w wielu sercach budzi śmieszność. Dlaczego? Choć nie
Zapraszam do modlitwy!
Mamy październik – miesiąc różańca. Mamy afery w Kościele, jak choćby zarzuty wobec gdańskiej Kurii i miliony innych spraw, mniejszych i większych – w wielu zakątkach Polski. A ja mam propozycję. Weźmy w rękę różaniec, pomódlmy się za biskupów – ja pomodlę się za swoich. Z całą odpowiedzialnością mówię „swoich” – mój Arcybiskup Sławoj Leszek, i pomocniczy Wiesław i Zbigniew. Za nich będę się modlić codziennie do końca października –
