Obejrzałam transmisję rozmowy #WRZENIE. Wrzuciłam na Facebooku post z różańcem i słowami o tym, że modlę się za kapłanów. Zawrzało – we mnie i wokół mnie. We #WRZENIU Karolina Korwin Piotrowska opowiada o tym, czego doświadczyła w Kościele i dlaczego nie była w nim od lat. Szczerze? Wcale się nie dziwię, że trzasnęła drzwiami. Sama niejednokrotnie miałam ochotę wyjść i nie wrócić. Tym co mnie zatrzymało były sakramenty. Do tego
Chwile z życia
Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu i mój uśmiech
fot. archiwum prywatne/fotograf Magdalena Funk Na wczorajszej, niedzielnej Mszy dowiedziałam się, że przeżywamy Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. Uśmiechnęłam się pod nosem słysząc komentarz kapłana, który modlił się za pracowników mediów. Wśród tego co mówił, odnalazłam trochę siebie – bardzo niespodziewanie i zaskakująco dla mnie samej. Ci, którzy znają mnie osobiście, wiedzą, że piszę od zawsze, choć pokazuję to światu od jakiś 3 lat. Nie będę opowiadać całej historii tego,
Ciężkie powroty
W internecie krąży obrazek. Rodzice pierwszoklasistów i przedszkolaków stoją w oknie, wypatrując swoich dzieci. Pod spodem druga część – rozpędzony samochód z rodzicami starszaków. Czy tak wygląda rzeczywistość? Kto choć raz przechodził adaptacje w przedszkolu bądź szkole, ten wie co to płacz i lament dziecka. Mój trzyletni synek miesiąc temu bardzo mocno łapał mnie za nogę, nie chcąc puścić. Płakał przy tym strasznie. Wiedziałam jednak, że muszę go zostawić
Kobieta kobiecie?
W ubiegłą niedzielę mąż zabrał dzieci na plac zabaw, a ja miałam chwilę ciszy i samotności w domu. To był moment, którego bardzo potrzebowałam od wielu dni. Nie tylko zmęczenie fizyczne wychodziło ze mnie z każdej możliwej strony, moja dusza i psychika też błagały o włączony znak stopu. Usiadłam więc nad programem formacyjnym dla kobiet i zaskoczyłam sama siebie tym, co przez ten krótki moment odkryłam. Nie jestem orłem –
Moje, twoje, nasze? Dylematy przed-małżeńskie
Jakiś czas temu, trochę niespodziewanie, dostałam propozycję współtworzenia kursu dla narzeczonych. Z jednej strony bardzo się ucieszyłam, bo kilka lat temu (przed narodzinami drugiego syna), byłam mocno zaangażowana w współprowadzenie nauk dla przyszłych małżonków. Z drugiej jednak przyszedł pewien lęk: a co ja im powiem, kiedy sama widzę, że moje małżeństwo leży od ideału bardzo daleko? Może, cytując Paulinę, młodą żonę: „małżeństwo to harówa i można szybko zostać świętym przez
Łaski liczone kilometrami czyli o pielgrzymce słów kilka
Pielgrzymki nie są mi obce, choć nigdy nie doświadczyłam trudu pielgrzymowania osobiście. Ostatnio zrodziło się we mnie wielkie pragnienie by pokazać piękno nie tylko samego pielgrzymowania na Jasną Górę, ale i motywację tych, którzy wyruszyli na szlak. Skąd to pragnienie? Myślę, że ma wiele źródeł… Znam osobiście wielu pielgrzymów, większość z nich emanuję miłością do Kościoła i Maryi, a przy tym są to osoby mocno osadzone w realiach i trudach
Jezu, Ty naprawdę mi ufasz?!
Wczorajsza uroczystość Bożego Ciała była dla mnie niespodziewanie mocnym dniem. Procesje z dziećmi w Boże Ciało to walka o przetrwanie – przynajmniej do jakiegoś czasu… Nie byłam przekonana do tego, by jechać na Mszę i procesję do Gdyni. Czułam się zmęczona, ociężała, nic mi się nie chciało. Na Mszy mój 5 letni Jaś turlał się po ławce wprowadzając mnie w stan obłędu. Gdy o. Proboszcz mówił, że wyjdziemy z kościoła
Spojrzeć Bogu w oczy
Kilka miesięcy temu znajomy zaproponował mi ćwiczenie. Gdy opowiedziałam mu o swoich trudnościach i moim patrzeniu na pewne trudne sprawy, zapytał: a jak patrzy teraz na ciebie Jezus? Co mówi Jego wzrok? Pamiętam swoje zaskoczenie. Jak to jak? Przecież Bóg zawsze patrzy z miłością, czyż nie? Tak naprawdę była we mnie ogromna pustka i choć o kochającym spojrzeniu mogłam wiele mówić, to wcale go na sobie nie widziałam i nie
Największa lekcja miłości
Dziś Niedziela Miłosierdzia. Planowałam napisać parę słów o książce, ale…nie mogę. Wczorajszy ślub Agaty i Leszka był dla mnie najlepszą i najmocniejszą lekcją miłości i miłosierdzia jakie miałam w ostatnim czasie. Agata i Leszek, a za nimi ich świadkowie przechodzący przez kościół do ołtarza. Ta scena była dla mnie tak poruszająca i mocna, że musiałam tamować łzy. Kazanie o. Roberta i słowa, że w relacjach potrzebna jest miłość. I że
Wielkanoc bez Boga
W Wielki Tydzień weszłam z wieloma myślami, wątpliwościami, ale i z pewnego rodzaju radością, że przez ostatni rok moja relacja z Panem Bogiem nie była statyczna. Nie wiem czy poszłam do przodu, ale cieszę się, że się nie cofnęłam. Choć wiele się dzieje (bardziej we mnie, niż wokół mnie), to cieszę się, że Jezus stawia na mojej drodze ludzi i zadania. Dopóki żyję, chcę żyć. Wielki Tydzień jest dla mnie
