Thriller psychologiczny? Dlaczego nie? Gdy Ada i Łukasz reklamowali mi tę powieść pomyślałam, że może być fajna i wciągająca. Nie myliłam się! Dla fanów zagadek kryminalnych ta książka może być czymś co nie pozwoli szybko zasnąć. Fabuła wciąga tak, że trudno odłożyć książkę i nie myśleć o tym co wydarzy się w niej dalej. Ciekawa narracja – cała jest jakby opowieścią kilku osób. Opowieścią, która tworzy niezwykle zgrabną i spójną
Czas Zmartwychwstania
Od zawsze drażnią mnie zdania w stylu „święta, święta i po świętach”. Jakby narodzenie i zmartwychwstanie Jezusa nie miały nigdy miejsca. Owszem, zewnętrzna otoczka – pyszne jedzenie, czas wolny – to wszystko mija. To wszystko nie ma wielkiego znaczenia. Dla mnie ostatnimi laty te wydarzenia są inne – choćby przez to, że nie mam możliwości brać pełnego udziału w Triduum, bo nikt nie zajmie się w tym czasie Jaśkiem. Dzielimy
Prezent dla dziecka
Nie wypada nie cieszyć się z prezentu, prawda? A co jeśli ten prezent jest tak nietrafiony, że nie wiesz czy go wyrzucić, sprzedać czy nie wiadomo co jeszcze? A co jeśli nie ty go dostałeś, ale twoje dziecko? O, zgrozo! Przecież zabawki dziecka nie oddasz, prawda? Nie twoje?! Nie ruszaj!! No właśnie… Niebawem urodzę po raz drugi. Stąd ten post – prośba o litość. Przeczytaj proszę do końca. Jeśli jesteś
Ciasteczka orzechowe
Uwielbiam piec. Uwielbiam ciasteczka. Połączyłam więc oba zdania w realizację i oto są! Moje pierwsze ciasteczka orzechowe. Przepis poniżej, jest bardzo prosty! Prawdę mówiąc największy problem był z wyłuskaniem orzechów (bo taki mały złodziejaszek podbiegał i podjadał :)). Składniki: 25 dkg masła roślinnego 10 dkg cukru pudru 10 dkg zmielonych orzechów 30 dkg mąki pszennej 2 żółtka Z podanych składników zagnieść ciasto i włożyć je do lodówki na pół godziny.
Wielki Post
Wielki Post zaczęłam z krzykiem. Podczas porannej mszy krzyczało moje dziecko w wózku. Zaczęło niepostrzeżenie, kazanie chyba było zbyt spokojne, bo na kazaniu właśnie krzyk się zaczął… Niewiele z tej homilii pamiętam. Ksiądz mówił o tym dlaczego popiół (była to Środa Popielcowa, oczywiście), mówił o jego symbolice itd. Mówił tak, że…krzyk Jasia nie potrafił zagłuszyć we mnie tych treści. Zapadło we mnie jedno. Przytoczę bardzo nieudolnie parafrazując kaznodzieję: popiół jest
Modlitwa
Od dawna chodzi mi po głowie myśl by napisać coś o… modlitwie. Miałam ambitny plan by napisać coś wzniosłego, mądrego, poruszającego etc. I właśnie dlatego tak długo nic nie napisałam. Bo tak nie potrafię. Bo jakże można pisać o czymś o czym ma się małe pojęcie? Niby modlitwa jest ze mną od zawsze. Zawsze szukałam Boga – w sobie, w świecie, w innych ludziach. Starałam się nawiązać z Nim kontakt,
Odpocząć by żyć
Potrafisz odpoczywać? Kiedy ostatni raz odpocząłeś tak, że mogłeś góry przenosić? Tak, udało się? Wow! Powiedz mi jak ci się to udało – bo ja nie potrafię. Człowiekowi do życia potrzebny jest tlen. Ten mam. Potrzebny jest sen. Tego nie mam (dziś mój Słodziak powitał dzień o 4.20…). Potrzebny jest pokarm. Mam, nawet w nadmiarze. Potrzebny jest odpoczynek. Hmmmm… A cóż to takiego? Jakiś czas temu chciałam poruszyć temat odpoczywania
Dzień z życia matki
Tak, jestem matką. Nawet podwójnie – choć Piotruś przyjdzie na świat dopiero za kilkanaście tygodni. Jestem matką nieidealną – pełną obaw, trosk, złości, niemocy i…szczęścia. Dwuletnie dziecko przechodzi tzw. bunt dwulatka. Kiedyś się z tego śmiałam – ale już mnie to nie bawi. Gdy Słodziak odwraca głowę od łyżeczki z przepyszną kaszką, gdy rzuca zabawkami w telewizor, gdy krzyczy NIE, gdy chce we mnie uderzyć głową (auć! To boli okropnie!)…
Rok Miłosierdzia
Gdy słyszę słowo miłosierdzie to mam przed oczyma wojennych oprawców i seryjnych morderców przed sądem. Ale, gdy zastanowię się choć chwilę, to myślę sobie a co wspólnego z ludzkim sądem ma prawdziwe miłosierdzie?. Chyba nic… Trzeba mi zacząć żyć miłosierdziem przez duże M. Nie potrafię być miłosierna dla siebie. Albo samą siebie nadmiernie chłoszczę albo nadto odpuszczam i głaszczę. Tą samą miarą łatwo przychodzi mi traktować innych – męża, dziecko,
Mój (?) Kościół
Lubię Kościół uśmiechnięty. Taki, w którym miłość i życzliwość można zbierać garściami. Lubię Kościół, gdzie docenia się dobro, gdzie szuka się Jezusa. Wczoraj święto – msza w kościele parafialnym. Było blisko, męża nie ma, a mam chore oczy, więc „wyjątkowo” tutaj. Syn też chory, lekko niespokojny. Wierci się, nic mu się nie podoba. Nagle reaguje na łysego pana. Pan się uśmiecha, a Jaś – wytyka mu jęzor. Robi mi się
