Archiwa

Chwile z życia

Droga z Krzyżem bezpłodności

Droga Krzyżowa Kobiety, która chciałaby być matką. Dziękuję, moja Droga, że podzieliłaś się ze mną i Czytelnikami sobą. Autorka chce zostać anonimowa (tak, nie ja nią jestem!). Jeśli jednak ten tekst poruszy jakąś strunę w Twoim sercu – daj znać w komentarzu. Stacja I Pan Jezus skazany na śmierć. Panie Jezu, skazałam na śmierć swoje pragnienia i marzenia o byciu matką (tą biologiczną). Każdego dnia w mojej duszy gaśnie nadzieja.

Palcem i sercem pisane

Jakiś czas temu pisałam trochę o spowiedzi (tutaj), odpowiadając na Wasze pytania. Obiecałam część dalszą – o sensie, sposobie i wszystkim wokół spisywania notatek duchowych. Piszę dziś ten tekst nie tylko jako praktyk, ale osoba, która długo szukała dla siebie sposobu wyrażania swoich myśli, z wielkim pragnieniem by to co porusza, zostało zapamiętane. Moja przygoda ze spisywaniem myśli zaczęła się…po jednej ze spowiedzi. Nie mogąc kolejny raz wyrazić jasno tego

Zacznij mówić „dziękuję” już dziś.

  Ostatnio dużo myślę o Kościele. Kilka dni temu wrzuciłam w mediach społecznościowych zdjęcie mojego parafialnego kościoła z pewną refleksją…   Kościół jako drogowskaz. Wiele dobra doświadczam w mojej parafii, w małym zwykłym miasteczku. Poczynając od modlitwy, Mszy (od kiedy moja przyjaciółka mieszka w Niemczech i opowiada jakie ma trudności z Mszą, inaczej patrzę na to, co mam…), nabożeństw, do choćby sakramentu spowiedzi – wtedy gdy jej potrzebuję. Nie zawsze

Spowiedź, która przytula c.d.

W lutym pisałam o moim doświadczeniu spowiedzi, odpowiadając na Wasze pytania (tekst jest tutaj https://niezawodnanadzieja.blog.deon.pl/2019/02/07/spowiedz-ktora-przytula/) Obiecałam drugą część, o sensie tworzenia notatek duchowych – ten tekst jeszcze powstaje, będzie zaś 🙂 Dziś chciałabym jednak o czymś innym… Po ostatnim tekście dostałam kilka bardzo miłych, mocnych wiadomości. Przeczytał go również mój obecny spowiednik. To było bardzo miłe. Były też dwie wiadomości, po których łza zakręciła mi się w oku… Jedna –

Wejść w Inny wymiar!

Od kiedy zostałam mamą, wiele razy czułam się nie do końca panią własnego czasu. Zależna od pór snu i aktywności. W pogotowiu w razie choroby, częściowo wyobcowana, bo bez niani na etacie i możliwości wyjścia z domu, gdy JA tego chcę i potrzebuję. Trudno jest, gdy kolejny tydzień z rzędu siedzi się z chorymi dziećmi w domu, a wyjście na zakupy w osiedlowym sklepie to luksus. Wiele razy czułam, że

Dlaczego nie wierzę w bozię?

Podczas tegorocznej wizyty duszpasterskiej mój 5 letni synek stwierdził, że nie ucałuje krzyża (na Kaszubach ksiądz bierze ze stołu krzyż i podaje każdemu domownikowi do ucałowania). To, jak zachował się ksiądz, było dla mnie balsamem na duszę. Powiedział: Jezusa nie trzeba się bać, On cię bardzo kocha. Znam trochę tego kapłana, nie zaskoczył mnie. Raczej urzekł i sprawił, że zaufałam mu jeszcze mocniej niż wcześniej, a z moim zaufaniem jest

Jestem twoją przyjaciółką, ale jestem też mamą…

Droga Przyjaciółko! Piszę do Ciebie ten list, bo wczoraj kolejny raz nie udało nam się spokojnie porozmawiać. Wiem, że to dla Ciebie trudne, gdy coś do mnie mówisz, a ja nagle milknę i okazuje się, że znowu moje raczkujące dziecko gdzieś weszło i musiałam go natychmiast ratować. Wiem, że to dla Ciebie trudne, że jedno zdanie mówię do Ciebie, a dwa do dziecka, a Ty nie łapiesz co jest do

Małżeństwo jest drogą pod prąd, a miesiąc miodowy nie powinien się nigdy kończyć

Międzynarodowy Tydzień Małżeństwa w internecie trwa. Dobijając do półmetku, można śmiało stwierdzić, że jesteśmy w drodze. Dla mnie nie jest to tylko internetowa, wirtualna przestrzeń wczytywania się w ludzkie historie, ale również patrzenia na siebie i swoje małżeństwo. Bardzo podoba mi się tegoroczne hasło akcji – małżeństwo jest drogą. Patrzę na siebie sprzed prawie siedmiu laty, gdy wypowiedziałam sakramentalne „tak” i widzę jak wiele wydarzyło się od tamtego czasu. Miesiąc

Spowiedź, która przytula

Gdy w tekście Mamo, nie zaniedbuj swojej duszy (jest TUTAJ) napisałam o dzienniku duchowym i spowiedzi, pytaliście jak to jest u mnie – tak na prawdę. Zebrałam Wasze pytania, podzieliłam na dwie części i oto pierwsza tura moich odczuć, myśli, wątpliwości (a jakże!). Zapraszam! Co lepsze – stały spowiednik czy nieznajomy ksiądz? Dlaczego? Patrząc wstecz na ostatnie 16 lat mojego życia, widzę, że u mnie dominuje to pierwsze. Od lat

Przyjaciel Przyjacielowi

Robię to pierwszy raz. Nie znam Kuby, ale znam moją siostrę Agatę. Opowiadała mi o swoim Przyjacielu, mówiła o nim wielokrotnie. Czytając jednak ten tekst, o który ją poprosiłam – miałam łzy w oczach. Poznajcie Agatę, Leszka i Kubę – który w oczach świata jest kimś zupełnie innym niż w oczach tych, którzy widzą więcej niż wózek. Tekst zamieszczam w oryginalnej formie. Jakub Gąsiewicz to niespełna 29-letni mężczyzna. Od urodzenia

Przejdź do paska narzędzi