Archiwa

Chwile z życia

Różaniec? Nie dla mnie…?

Z czym kojarzy Ci się modlitwa różańcowa? Mnie z pokutą zadaną w spowiedzi. Może jeszcze trochę z nabożeństwem przed pogrzebem. I z październikiem. Ten miesiąc zbliża się wielkimi krokami, więc zapraszam do pewnej refleksji… Przyznaję, że jeszcze całkiem do niedawna nie modliłam się na różańcu wcale – chyba że za pokutę. A że mój spowiednik nie nakazywał takich modlitw, więc moje paciorki kurzyły się strasznie. Co się zmieniło? Zaczęło się

Jaką drogę trzeba przejść by słowa „Jezu, Ty się tym zajmij” nie były puste, ale były prawdziwym zawierzeniem?

„Jezu, Ty się tym zajmij” to słowa na których często zatrzymuje się mój wzrok pod postem, w którym ktoś prosi o modlitwę. Nie mogę oprzeć się w takich sytuacjach wrażeniu, że te słowa padają machinalnie, bez refleksji, na odczepnego. Wiem, że wiele osób modli się tą modlitwą bardzo głęboko, żarliwie i z serca. Wiem też, że często wypowiadana jest jak magiczne zaklęcie dające poczucie, że oddałam to Jezusowi, więc już

Msza z małymi łobuzami

Ks. Zbigniew Paweł Maciejewski poczynił ostatnio na swoim blogu bardzo ciekawą refleksję o małych dzieciach w kościele. Zbiegło się to trochę w czasie z nagraniem o.Remigiusza Recława SJ, który odpowiadając na pytanie o to czy warto zabierać niegrzeczne dzieci na msze, mówi, że czasem taka msza to sajgon. Który głos jest mi bliższy? Chyba o. Recława. Dlaczego? Trochę zjeżyłam się na określenie ks. Maciejewskiego „niewychowana sierota” w stosunku do dzieci,

Modlitwa małych kroków

Modlitwa nie jest dla mnie oczywistością. Nie jest czymś co przychodzi łatwo, prosto, bez walki. Mam wielkie pragnienia, lecz z lenistwa, braku patrzenia na nie i zabiegania – zaniedbuję je. Czuję zaproszenie, ale z niego nie korzystam. Miałam w życiu czas kiedy nie potrafiłam się modlić. Było to dla mnie trudne, bo zauważyłam, że modlitwa w codziennym zabieganiu przestaje mi wystarczać. Owszem, „najadałam” się nią na chwilę, wyglądało na to,

Najlepsze miejsce i pozycja do modlitwy?

Pamiętam moje zdziwienie, gdy pierwszy raz brałam udział w niedzielnej mszy w parafii, w której obecnie mieszkam. Wszyscy zgodnie uklękli na Baranku Boży. Nie po, przed. Jak owca idąca z tłumem, zrobiłam to samo. Gdy na kolędzie ksiądz zapytał o życie w naszej parafii, zapytałam skąd to? Dlaczego wszyscy klękają w tym momencie? Ksiądz nie wiedział, ale wywiązała się wtedy z tego bardzo dobra rozmowa. Postawa ciała na modlitwie może

Spowiedź blogera

31 sierpnia obchodzimy dzień blogera. Czy mam powody do świętowania? Tak! Zaparzam więc kolejny kubek kawy i zapraszam Cię w podróż po meandrach mojego postrzegania świata! Gdy 11 lat temu Krysia namówiła mnie na założenie pierwszego bloga, był to dla mnie sposób na katharsis. Potrzebowałam oczyszczenia, uwolnienia napięcia, które we mnie było. Tą przestrzeń dał mi blog. Od tamtej pory wiele się zmieniło. To, co widać teraz, zaczęło nabierać kształtów

Zakazana miłość

Po publikacji ostatniego tekstu, który dotyczył wdzięczności za kapłanów, dostałam wiele ciepłych, dobrych słów. Dziękuję za nie – pokazują mi jak warto dzielić się dobrem! Dostałam też dwie wiadomości bardzo trudne, przepełnione bólem. O jednej z nich chciałam Wam trochę opowiedzieć. Kobieta (przed trzydziestką) pisze, że ma męża, dziecko i zakazaną miłość… On w pracy, ona w domu. Ciągle się mijają. Nagle pojawia się ten trzeci. Najpierw wysłuchał w konfesjonale

Dlaczego boisz się podziękować?

Ostatnio wiele we mnie różnych myśli dotyczących kapłaństwa. Wiele mówi się o kryzysie powołań, o tym, że księża chowają się na plebaniach-twierdzach i pracują jak urzędnicy, a nie pasterze. Zgadza się, tak jest, ale nie zawsze… Przez ostatnie trzy i pół roku czerpałam z duchowości pewnego kapłana. Był kiedy zmagałam się z trudami drugiej ciąży, ochrzcił mojego syna w bardzo uroczysty sposób. Był, gdy przeżywałam żałobę. Zawsze gotowy by służyć

Obrona przed kontrolą innych

Pod ostatnim tekstem o gniewie (O co ci kobieto chodzi? TUTAJ) dostałam komentarz – zacytowany poniżej. Natalio, nie jestem znawcą… Pozwól jednak, że opowiem Ci swoją historię… Dziękuję Ci za ten tekst! „Bycie uwięzionym przez kontrolujące środowisko jest głównym czynnikiem prowadzącym do gniewu”. Też mam wrażenie, że żyję w kontrolującym środowisku. Działa na mnie destrukcyjnie. Gdy człowiek traci wiele energii na to by bronić się przed ciągłą kontrolą to mu

O co ci kobieto chodzi?

Czasem czuję gniew. Wielki, nieogarniony gniew. Pytam wtedy samą siebie o co ci kobieto chodzi? I często odpowiedź jest niespodziewana… Czujesz czasem, że inni wymagają od ciebie rzeczy, których nie możesz im dać? Tak bardzo chciałabym być np. dobrą przyjaciółką, ale nie mam tyle czasu, ile chciałabym poświęcić przyjaźni. Nie mam tyle energii by pomóc komuś w potrzebie, gdy cały dzień słucham marudzenia ząbkującego dwulatka. Nie mam sił na praktyki

Przejdź do paska narzędzi