Archiwa

Chwile z życia

Czy gniew jest zły?

Mam czasem poczucie, że jestem niewystarczająco dobra – jako żona, matka, córka, przyjaciółka, chrześcijanka. Często moje myśli nijak mają się do stanu faktycznego, ale są. Żyją własnym życiem i w chwilach, gdy doświadczam odrzucenia bądź braku znaczenia – przeradzają się w gniew. Bycie „wystarczająco dobrym” staje się czasem moim bożkiem, celem samym w sobie. Co to jednak za cel, gdy poprzeczka przesuwa się jak liść na wietrze? Czy moje bycie

Spotkać Boga na wakacyjnym szlaku….

Tegoroczne wakacje mijają nam pod znakiem upałów i zabawy na puckiej plaży. Mieszkając nad morzem, możemy korzystać do woli z bycia tu i teraz – szczególnie, że pogoda jest dla nas łaskawa. W tym roku stało się coś jeszcze – upały skutecznie zniechęcają nas do podróży na mszę do sąsiedniego miasta. Odkrywam dzięki temu swoją rodzimą parafię i tym co widzę jestem coraz bardziej zachwycona. Wiele razy byłam w redzkim

Stali się jednym ciałem

Słysząc słowa „stali się jednym ciałem”, co widzisz? Czy jedno ciało nie kojarzy Ci się głównie z jednością seksualną, małżeńskim spełnieniem w sferze intymnej? Przyznaję, że mnie najczęściej właśnie tak się kojarzyło. Aż do pewnego dnia… Rozmawiałam ze znajomym kapłanem o szczerości, zaufaniu i modlitwie małżeńskiej. Jego słowa bardzo mnie zaskoczyły. – Co widzisz słysząc, że małżonkowie są jednym ciałem? – Widzę zbliżenie seksualne, tak na pierwszy rzut. Potem może

Małżeńska modlitwa

Każdy kolejny dzień podobny jest do wczorajszego. Każdy kończy się myciem dzieci, załatwieniem ostatnich spraw i chęcią złożenia głowy do poduszki. Wiem już, że dziecko wstanie z kogutami, choć mieszkam w mieście. Wiem, że kolejny dzień będzie taki jak dziś – pełen wrażeń, radości, sporów, nerwów i braku… Będzie pełen braku pełni. Nie, nie mówię, że dzieci zabrały mi pełnie życia. Sama ją sobie zabrałam. Kiedy wychodziłam za mąż widziałam

Posłuszeństwo w Kościele

Jakiś czas temu pisałam o przenoszeniu kapłanów na nowe miejsca pracy i żalu wiernych (1). Rozważanie to skończyłam słowami, że posłuszeństwo to dar. Na prośbę Natalii chciałabym tę myśl rozwinąć, zapraszam! Gdy modliłam się cztery lata temu o stałego spowiednika dla siebie, zobaczyłam pewnego kapłana. Czułam, że to właśnie on jest odpowiedzią na moją modlitwę. Kłóciłam się z Bogiem mówiąc, że go nie znam, nic o nim nie wiem i

Sztuka rodzicielstwa

  Po wczorajszym tekście na Deon.pl w temacie całodobowych żłobków (1) potrzebowałam wytchnienia. Postanowiłam nie czytać komentarzy, nie odpowiadać na nie. Nie dlatego, że czegoś się boję. Zwyczajnie czuję się zmęczona. Zmęczona ilością słów, spojrzeń, sugestii, teorii. Nie ukrywam, że temat rodzicielstwa jest dla mnie niezwykle ważny – właściwie są w moim życiu trzy najważniejsze: relacja z Bogiem, mężem i dziećmi. Trudno więc od tego uciec – nawet tego nie

Wpływ, manipulacja, poczucie wartości?

Często spędzam krótkie chwile pomiędzy różnymi czynnościami na czytanie – czasem są to książki, które można czytać w biegu życia (są takie, zapewniam!). Czasem są to artykuły, które mnie inspirują… Nie ukrywam, że to głównie w Internecie przewijam kolejne teksty. Starałam się ostatnio zrobić trochę inaczej – na stole w kuchni położyłam dobre czasopismo i wracałam do niego, gdy pojawiała się chwila, w której chciałam sięgnąć po telefon i szukać

Nieobecny ojciec?

Po opublikowaniu tekstu „Ojcze, stań się obecnością”*  dostałam bardzo smutną wiadomość. Oto jej fragment: Magdo! Przeczytałam właśnie twój tekst na blogu. Szczerze mówiąc wkurzałam się, gdy go czytałam… Ja marzę o tym by mój ojciec zniknął. Zapadł się pod ziemię. By go nie było. Mam 17 lat i czuję się jak popychadło. Wszystko musi być tak jak on chce. Jesteśmy niby wspaniałą rodziną, ale ojciec w domu ma inne oblicze.

Ojcze, stań się obecnością

Jestem dorosła, mam męża, dzieci, przyjaciół. Dziś mam wokół siebie ludzi, którzy są dla mnie ważni i których potrzebuję. Był jednak czas, gdy kogoś bardzo mi brakowało… Brakowało mi taty. Mój tata nie był ideałem. Nie mam do niego o to żalu. Pamiętam jednak pewien moment z dzieciństwa, który wyrył we mnie dużą ranę. Oglądałam serial, w którym jedna z bohaterek usunęła ciążę. Wróciła do rodzinnego domu po długim czasie

Nie płacz kiedy odjadę, sercem będę gdzie indziej

W ubiegłą niedzielę pisałam na facebooku o tym, byśmy w dużej wolności i posłuszeństwie podeszli do tematu, który wielu z nas teraz dotknie – ZABIERAJĄ MI UKOCHANEGO KSIĘDZA! Tak, wiem – łatwo się gada. Posłuchaj jednak pewnej historii… Gdy byłam dzieckiem i nastolatką, w mojej rodzinnej parafii pracował ks. Henryk.  Dla wielu autorytet. Nawet jeśli ktoś nie chodził do kościoła, czy nie korzystał z sakramentów – jego szanował. Ten kapłan

Przejdź do paska narzędzi