Wiele się u mnie dzieje. Młodszy syn od wczoraj przebywa w szpitalu, jest po zabiegu. Starszy tęskni za bratem i boi się, że ten nie wróci, bo dziadek kiedyś poszedł do szpitala i trafił do nieba. W tym wszystkim jestem też ja i mój lęk. A wczoraj także poczucie winy. Dlaczego? Umówiliśmy się z mężem, że to on zabierze syna do szpitala i to on będzie przy nim czuwał 24h/dobę.
Chwile z życia
Mamo, nie zaniedbuj swojej duszy!
Poznałam ostatnio postać św. Eurozji Barban, nazywanej Mamą Różą. Zachwyciłam się jej historią! Miała 15 dzieci (w tym 9 biologicznych), pracowała szyjąc i ucząc tego innych. Pomagała jako mamka, karmiąc piersią dzieci, których matki nie były w stanie zrobić tego same. Jej dom był zawsze schludny i czysty, a przy tym…codziennie była na Mszy Świętej. Jak to możliwe? Kiedy ona miała na to czas? Nie wiem – ale chciałabym umieć
Pozwól na siebie spojrzeć…
Szopka jest, złożyliśmy wspólnymi siłami. Tym samym żegnam się ze światem wirtualnym na pewien czas – wrócę do Was w 2019 roku. 😍 Mam nadzieję, że z nowym zapałem i entuzjazmem 😉 Życzę Tobie i sobie spokojnych Świąt, w których Ktoś się w nas narodzi. Nie po to jednak, by zaraz po świętach zniknąć, ale by zostać już na zawsze… On przychodzi wciąż na nowo, puka, czeka i patrzy oczyma
Nie dotykaj mnie!
Agata umieściła jakiś czas temu na Facebooku tekst, który chodził za mną wiele dni… Zobaczyłam w nim siebie, choć z trochej innej perspektywy niż moja siostra. https://www.facebook.com/agata.789/posts/2136871309868885 Bardzo długo nie wracało do mnie to wspomnienie… Aż do czasu, gdy przeczytałam słowa Agaty: To nie dziewczyna powinna się bać wychodzić na ulice, wchodzić w nowe relacje czy patrzeć ludziom w oczy. To nie skrzywdzona powinna pokutować za nie swoje grzechy. Myślę,
Spotkanie kobiet
Spojrzenie serca – spotkanie dla kobiet, które odbyło się w ubiegłą sobotę, pracuje we mnie mimo mijającego czasu. Wiele twarzy – mniej lub bardziej znanych, kilka konferencji, warsztaty, Msza i Adoracja. Dla mnie jednak przede wszystkim spotkanie – nie tylko z innymi kobietami, ale również z własnym sercem, a to spojrzenie najgłębsze i pracuje wciąż i wciąż… Maja Moller wraz z s.Ewą Bartosiewicz zapragnęły bycia z innymi kobietami. Doszło do
Niepodległa Matka Polka
Kilka dni temu dostałam maila. Napisała do mnie Natalia, twórczyni Deonowego bloga, którego uwielbiam czytać. Zapytała czy nie chciałabym napisać o swojej historii, o tym jak ja rozumiem niepodległość. Na początku pomyślałam „hmmm… ja?”, potem po raz drugi przeczytałam tekst Natalii (tutaj) i stwierdziłam, że nie. Nie mam nic mądrego do powiedzenia… Aż przyszła pewna refleksja… Czym jest moja niepodległość? Jest mną i moją rodziną. Dlaczego? Żyję w kraju, w
Starość jest dzieleniem się mądrością czasu…
Uciekły mi dwa tygodnie z października – zapalenie migdałów zabrało siły, mowę, możliwość przełykania… Był wielki ból, walka o każdy posiłek i mocny antybiotyk. Przyszły wspomnienia… Często myślałam o Dziadku Tadeuszu. Kilka miesięcy przed śmiercią przeszedł operację i do końca życia był karmiony przez sondę. W pełni świadomy tego co się z nim dzieje, z wielką chęcią do normalnego funkcjonowania – siedział przykuty do „zupki”. Często wtedy dzwonił do mnie
Nie usłyszą cię, dopóki nie przemówisz
W sobotę pojechałam na nieformalne spotkanie Wspólnoty Małżeństw Kochać i Służyć, której jestem częścią od dłuższego czasu. Przy pysznej, domowej pizzy i szarlotce toczyły się rozmowy – o nas, o Tęczowym Piątku, o przyszłości Kościoła i o tym, gdzie jest moje serce. Nie byłoby tego spotkania gdyby nie nasza potrzeba rozmowy i podzielenia się swoim życiem. Po raz kolejny zobaczyłam jak dobrze jest mieć takich ludzi wokół siebie –
Instamatka po godzinach
Ugotowałam kolejną eko-zupkę z nadzieją na pisk zachwytu synów, usłyszałam: weź to świństwo! Kupiłam nowe spodnie, usłyszałam: nie założę tego! Gdzie wasze uznanie wy niewdzięcznicy? Wy!!! Moje kochane skarby, dla których wywalę to eko żarcie i ugotuję parówkę z marketu. Bycie mamą to błogosławieństwo naznaczone krzyżem. Gdy 5 lat temu oczekiwałam na narodziny pierwszego syna, byłam pełna wyobrażeń. Naczytałam się podręczników, naoglądałam kolorowych zdjęć uśmiechniętych noworodków i … zderzyłam się
Przytul dziecko w sobie…
Kiedy byłam małą dziewczynką nie miałam przyjaciół. Jedni śmiali się ze mnie, bo dobrze się uczyłam. Drudzy popychali, bo byłam najmniejsza w klasie. Trzeci mścili się za wybryki mojego rodzeństwa. Byłam w jakiś sposób naznaczona i osamotniona. Wtedy tego nie widziałam, ale dostrzegam to teraz – nikomu o tym nie mówiłam. W domu nie było przestrzeni do rozmów o problemach, mimo, że moja mama jest najwspanialszą kobietą na świecie. Ja
